Najnowsze newsy

Siatkówka » Puchar Świata

Puchar Świata | 2011-12-10 14:30:54 | Nadesłał: Sylwia Marszałek | Źrodlo: inf. własna / championat.com

Vladimir Alekno: Całej drużynie należą się słowa uznania

Fot.: FIVB

Po dobrym występie w Pucharze Świata Vladimir Alekno może być rzeczywiście dumny ze swoich zawodników. Mimo, że Sborna borykała się z różnego rodzaju kontuzjami, jego zespół był w stanie pokazać prawdziwą determinację oraz kawał dobrej siatkówki wygrywając trofeum, z dorobkiem dziesięciu zwycięstw i jednej porażki. Co jednak o turnieju mówią sami zawodnicy?

Dmitriy Muserskiy

Jakie są Twoje wrażenia po wygranej?

Dmitriy Muserskiy: - Jestem w siódmym niebie. W meczu kończącym rozgrywki do wygranej w turnieju wystarczyły nam dwa sety. Idąc w pole zagrywki byliśmy świadomi tego, że nie możemy popełniać błędów. Po zdobyciu potrzebnych nam dwóch partii byliśmy zupełnie zrelaksowani, dopiero później zdaliśmy sobie sprawę z tego, że wygraliśmy Puchar Świata. Wtedy nasza gra uległa poprawie.

Które mecze, według Ciebie miały kluczowe znaczenie dla tego zwycięstwa?

- Sądzę, że wszystkie spotkania były tak samo ważne, ponieważ w każdym walczyliśmy o punkty potrzebne do wygranej.

Możliwość zrewanżowania się Polakom za porażkę podczas Mistrzostw Europy była dodatkowym motywatorem?

- Oczywiście, że tak.

Miałeś okazję rozmowy z którymś z Polaków po zwycięstwie?

- Po meczu nie, ale nadarzyła się taka okazja przed spotkaniem.

Jak spędziliście wieczór w hotelu, po powrocie z hali?

- Pozwolę sobie nie mówić o tym głośno.

Ale było zabawnie?

- Tak, nie da się ukryć.


Alexander Volkov

Po zapewnieniu sobie biletów do Londynu przyszło rozluźnienie?

Alexander Volkov: - Na pewno, był to główny cel, jaki obraliśmy sobie przed turniejem. Chcieliśmy jednak tryumfować w całych zawodach, zwłaszcza, że nadarzyła się do tego świetna sposobność. Nie potrzebowaliśmy do wygranej zbyt wiele, ale łatwo ocenić, trudniej zrobić.

Zdobycie kwalifikacji olimpijskiej już w pierwszym turnieju daje spore nadzieje, bo będziecie mieć sporo czasu by się przygotować przed Igrzyskami.

- Tak, turniej w Japonii udowadnia, że nie trzeba grać w Mistrzostwach Europy by mierzyć się z największymi tytanami siatkówki. Mówiąc o czempionacie Europy, to będziemy mieli jeszcze szansę zdobyć to trofeum, przygotowując się do nich z większym spokojem niż ostatnio.

Jakie żywe wspomnienia wiążą się dla Ciebie z tym Pucharem Świata?

- Moment wygranej oraz to wszystko, co działo się później. To jedno z najlepszych wspomnień w moim życiu.


Vladimir Alekno

Który z graczy zasługuje w Pana oczach na wyróżnienie w tym turnieju?

Vladimir Alekno: - Takich zawodów nie wygrywa się indywidualnie. Chciałbym jednak wspomnieć Tarasa Khtey’a, który przed każdym meczem przyjmował leki przeciwbólowe, czy Sergeya Tetyukhina, który przed spotkniami poświęcał chwilę czasu na skupienie. Tak naprawdę to każdy z chłopaków zasłużył na to, by móc zostać wyróżnionym. Jeden zawodnik meczu nie wygra, także całej drużynie należą się słowa uznania.

Jak przygotowywał Pan chłopaków do decydującego meczu?

- Rozegraliśmy tak naprawdę jedenaście finałów. Przygotowywałem ich z meczu na mecz.

Co pana zdaniem odwróciło losy spotkania z kadrą Polski?

- Myślę, że fakt, iż graliśmy już wtedy bez zbytniej presji, bo zapewniliśmy sobie złoto wygrywając trzeciego seta. To zrobiło różnicę.

Który z graczy stał się odkryciem zawodów?

- Nie nazwałbym tak żadnego z graczy, ponieważ znam chłopaków od dosyć dawna. Uważam, że każdy z osobna pokazał pazur, udowodnili, że chcą grać dla Rosji a co ważniejsze chcą wygrywać. Sądzę, że to bardzo ważne. Nie mam pojęcia, w jaki sposób tak dobrze znieśli całą tę presję.

Jak zapatrujesz się na nagrody indywidualne?

- Mieliśmy w siatkówce przypadki, gdy pięciu zawodników dostawało nagrody indywidualne, a drużyna nie stanęła na podium. Bardzo się cieszę, że Maxim Mikhaylov został wybrany najcenniejszym graczem turnieju, jednak najbardziej mogę być zadowolony z tego, że Taras Khtey mógł wrócić do domu z Pucharem.


Taras Khtey

Cieszysz się z wyniku, jaki osiągnęliście podczas Pucharu Świata?

Taras Khtey: - Oczywiście, zwłaszcza, że mogę wrócić do kraju po tak wspaniałym zwycięstwie. Wciąż jestem jeszcze przytłoczony emocjami, a także ilością ludzi, jaka zjawiła się na lotnisku: zarówno fani, jak i media. Coś niebywałego, każdy prosi chociażby o pamiątkowe zdjęcie. Mówiąc jednak szczerze, jestem wycieńczony po turnieju, a także po długiej podróży, podczas lotu nie miałem okazji zasnąć ani na moment. Chciałbym już wrócić do domu i przytulić żonę, przywitać się z dziećmi. Niemniej jednak jesteśmy zadowoleni, że mogliśmy odnieść tak wspaniałe zwycięstwo dla Rosji.

Ostatnio miałeś dosyć poważne problemy zdrowotne. Myśli, że można już mówić o wyleczeniu kontuzji?

- Cieszę się, że mogłem zagrać w tym turnieju, bo uraz był bardzo poważny – naderwanie mięśnia. Na szczęście lekarze robili, co w ich mocy by przywrócić mi zdrowie i bym mógł pojawić się na boisku. Cieszę się również, że mogłem wnieść coś do zespołu.


Maxim Mikhaylov

Jakie ma dla Ciebie znaczenie zdobycie statuetki MVP?

Maxim Mikhaylov: - Uważam, że nagroda MVP nie jest przyznawana jednostce, jest wyróżnieniem dla całego zespołu. To jest nasze wspólne osiągnięcie. W każdym meczu udowadnialiśmy, że mamy dobry zespół ze świetnymi zmiennikami. Myślę, że to właśnie przyczyniło się do naszej wygranej: wiara w siebie, wiara w wygraną, to że walczyliśmy ramię w ramię i podołaliśmy razem mimo wielu problemów zdrowotnych.

Dało się zauważyć, nawet podczas transmisji telewizyjnych, że wiele meczy było dla was po prostu meczących. Jak udało wam się rozwiązać ten problem?

- Tak, problem ze zmęczeniem rzeczywiście się pojawił. Mamy jednak dobry zespół. Ten sam Denis Biryukov, który nie grał w siedmiu spotkaniach, w ostatnich trzech meczach wykonał kawał świetnej roboty, pokazując wielką siatkówkę. Nie jest to łatwe, szczególnie dla tak młodego gracza. Razem jednak daliśmy radę przez to przejść.

Po drugim wygranym przez was secie w meczu z Polakami, widać było ogromną radość w zespole, choć mecz jeszcze się nie zakończył.

- Prawda. Dla mnie był to pierwszy turniej rozgrywany formułą każdy z każdym. To wyjątkowe doświadczenie.

Po zapewnieniu sobie awansu na Igrzyska w Londynie, nie było w reprezentacji Rosji pragnienia zachowania resztki sił i odpuszczenia?

- Nie, nikt z naszych zawodników nie dopuszczał do siebie takiej myśli. Z resztą do końca turnieju zostało nam już tylko jedno spotkanie, więc to nie miało większego sensu. Rosja nie wygrała Pucharu Świata od dwunastu lat, także to zwycięstwo jest dla nas podwójnie ważne.

Wzrosną wymagania odnośnie gry reprezentacji Rosji podczas Igrzysk Olimpijskich. Nie czujesz presji z tym związanej?

- Od Rosji zawsze oczekiwano właśnie zwycięstw. Nie odnieśliśmy istotnych wygranych aż do tego roku. Mamy jeszcze sporo czasu do Igrzysk w Londynie, żeby móc się spokojnie przygotować do tak ważnego wydarzenia.

Nie zaskoczyła Cię forma rywali: Brazylijczyków, Serbów czy Włochów?

- Byłem zaskoczony jedynie dyspozycją Serbów, zaczęli ten turniej zupełnie bezradnie, przegrywając kilka spotkań z rzędu. Pozostałe zespoły grały to, na co je było stać.

Jaka była atmosfera w samolocie w drodze powrotnej?

- Było ciężko, nie zmrużyłem oka przez całą noc.

Czemu wszyscy zawodnicy trzymają w tajemnicy wydarzenia z wieczoru po wygranym spotkaniu?

- Po prostu tak się umówiliśmy.

Może wydarzyło się coś, czego opis nie nadawałby się do druku?

- Nie, nic takiego nie miało miejsca. Nie wydarzyło się nic, co by mogło zainteresować, ale pozwolimy to sobie zachować dla siebie.


Sergey Makarov

Zespół prześladowało fatum kontuzji. Jak sobie z tym poradziliście?

Sergey Makarov:- Słowa uznania należą się naszym lekarzom i sztabowi medycznemu, którzy codziennie przygotowywali nas do gry. Chłopaki byli przygotowani do gry mentalnie, więc potrafili zacisnąć zęby i walczyć do samego końca.

Który mecz był Twoim zdaniem pojedynkiem kluczowym?

- Myślę, że spotkanie z Argentyną. To zwycięstwo przyniosło nam wiarę w wygraną w całym turnieju. Brazylijczycy zostali pokonani przez Serbów, więc stracili szansę walki o złoto.

Jak oceniłbyś swoją formę podczas tych rozgrywek?

- Nie miałem zbyt wiele okazji by zaprezentować się z najlepszej strony, ale byłem gotowy wejść w każdej, nawet najtrudniejszej chwili. Alexander Butko grał jednak znakomicie i taka zmiana po prostu nie była konieczna. Graliśmy jako zespół, więc swoją grę oceniłbym pozytywnie.

Czy w trakcie turnieju śledziliście poczynania innych zespołów?

- Oglądaliśmy wszystko, co się dało, jak kto gra. Jako sportowcy jesteśmy bardzo zaangażowani w tę dziedzinę, a w siatkówkę szczególności. Stale oglądaliśmy transmisje w japońskiej telewizji i śledziliśmy wyniki w Internecie. Interesowało nas, kto jak sobie radzi.

Mecz, który mógł zapewnić Sbornej awans olimpijskiej rozegraliście z Iranem. Trudno było skoncentrować się w meczu z takim przeciwnikiem?

- Zespół z Iranu grał swoje – nie mieli szans na kwalifikację do Londynu, ale mimo to nie poddali się. Pokazali dobrą siatkówkę. W rzeczywistości oni skupiali się na pięknie gry, my zaś graliśmy po to, by wygrać. Sądzę, że ta psychiczna motywacja nam to ułatwiła.

Co sądzisz o rozdzieleniu nagród indywidualnych?

- Muszę przyznać, że zgadzam się z większością z nich. W moim mniemaniu Maxim Mikhaylov zasłużył jednak nie tylko na statuetkę MVP, ale również najlepszego atakującego turnieju. Tym samym, za trochę mniej zasłużonego uważam Egipcjanina, który zdobył to trofeum. Jego zespół zajął ostatnie miejsce w Pucharze Świata, a jego ataki następowały jedynie po idealnym przyjęciu, nie kończył piłek wybitnie trudnych, co jest zadaniem atakującego.

A jak oceniasz organizację turnieju?

- Wszystko było na najwyższym poziomie. Polemizowałbym jedynie na temat niektórych posiłków. Wolałbym zobaczyć na talerzu nieco więcej europejskiej kuchni. Chłopaki żartowali czasem nawet krzycząc: Dajcie mi barszcz! Ogólnie, było jednak bardzo dobrze. Wspaniałe hotele, żadnych korków, organizatorzy zadbali o wiele udogodnień.

Japonia podniosła się już z tragedii, która nawiedziła ją początkiem tego roku?

- W zasadzie tak, a przynajmniej ja nie odczułem tego dużych skutków. W dniu naszego wyjazdu o 6 rano było podobno małe trzęsienie ziemi, przynajmniej tak mówił trener Alekno. Nie potrafię powiedzieć czy było to odczuwalne, ponieważ jeszcze wtedy spałem.


Roman Yakovlev

Jesteś zadowolony po tym turnieju?

Roman Yakovlev- Jak mógłbym nie być, gdy po ośmiu latach wracam do reprezentacji, by zdobyć złoto w Pucharze Świata? Jestem przeszczęśliwy, o żadnym niezadowoleniu nie może być tutaj mowy. Nie grałem może tak, jakbym tego chciał. Najważniejsza jest teraz dla mnie możliwość bycia z zespołem.

Jak zamierzasz uczcić tę victorię?

- Myślę, że nie będzie na to czasu. Tuż po powrocie czekają nas kolejne starcia w walce o Mistrzostwo Rosji.

A jak uczciliście urodziny Vladimira Alekno?

- Bardzo hucznie. Sądzę jednak, że najlepszym dlań prezentem było nasze zwycięstwo w tym turnieju.

Można więc powiedzieć, że sprezentowaliście trenerowi Alekno tę wygraną?

- Nie, to przede wszystkim dar dla siatkówki rosyjskiej. Niestety, ostatnio nie odnieśliśmy takich sukcesów, jakich od nas wszyscy oczekiwali. Dlatego to zwycięstwo dedykowane jest przede wszystkim fanom siatkówki w Rosji.

Rozmawiałeś już z trenerem na temat Twojej dalszej współpracy z reprezentacją?

- Nie, jeszcze nie miałem takiej okazji. Teraz chciałbym wrócić do domu i odpocząć trochę po tym szalonym rytmie, który narzucony był podczas turnieju. Były to zawody bardzo ciężkie, więc nie jest to odpowiedni czas na taką rozmowę.


* Opracowała Sylwia Marszałek (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane