Puchar Świata | 2011-11-29 13:07:49 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna
Niespodziewanie ekipa Serbii w czterech setach pokonała Brazylię. Choć Serbowie nie mają już raczej szans na kwalifikację olimpijską, znacznie utrudnili sytuację Brazylijczykom, którzy celowali w złoty medal. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Milos Nikić.
Spotkanie rozpoczął aut Stankovicia. Nieskuteczne ataki Brazylijczyków dały im punkt przewagi, a powiększył ją as Podrascanina (5:3). Lucas nadział się na blok rywali. Brazylijczycy starali się odrabiać straty, w czym pomógł im atak Murilo po skosie, jednak zepsute zagrywki niwelowały zdobyte punkty. Na pierwszą przerwę techniczną oba zespoły zeszły po obiciu Nikicia brazylijskiego bloku (8:6). Giba został zatrzymany. Sidão potężnie uderzył ze środka, jednak błąd na zagrywce nie pozwolił doprowadzić do wyrównania (10:8). Lucas całą swoją siłę włożył w atak ze środka. W polu zagrywki pomylił się Giba. Serbowie cały czas mieli dwa punkty przewagi, które do drugiej przerwy technicznej powiększyli jeszcze o jedno „oczko”. Pomagali im w tym sami Brazylijczycy, popełniając proste błędy. Niezawodni póki co byli tylko w atakach ze środka. Atak Miljkovicia dał Serbom już czteropunktowe prowadzenie (18:14). Skłoniło to trenera Rezende do przerwania gry, co odniosło oczekiwany skutek, bowiem Brazylijczycy odrobili straty (19:18). Po obiciu bloku przez Murilo, czas wykorzystał także szkoleniowiec Serbów. Kolejne akcje były wymianą ciosów i oba zespoły szły łeb w łeb. Choć Serbowie próbowali odskakiwać na dwa punkty, Brazylijczycy szybko wyrównywali. Przy stanie 24:22 Miljković posłał piłkę w aut. Po chwili przekroczył w ataku linię trzeciego metra, co dało remis. Jednak to Serbowie cały czas wysuwali się na prowadzenie, nie dając rywalom szansy na skończenie seta. Aut Vissotto zakończył partię wynikiem 27:25.
Drugiego seta Brazylijczycy zaczęli od mocnego uderzenia. Szybko zbudowali trzypunktową przewagę, którą po chwili powiększyli do czterech punktów (2:6). Ilość błędów popełnianych przez oba zespoły nadal była bardzo wysoka, zwłaszcza w polu zagrywki. Do pierwszej przerwy technicznej doprowadził atak Lucasa ze środka (4:8). Serbowie nie poddawali się, ataku Nikicia nie zdążył obronić Murilo, nie do zatrzymania był Ivan Miljković. Jednak kolejny błąd w polu serwisowym nie dał im szansy na zbliżenie się do Canarinhos. Skuteczni w bloku byli Sidão i Vissotto (6:11). Po ciasnym skosie uderzył Vissotto. Błąd Stankovicia dał Serbom już sześć punktów straty do rywali. Z lewego skrzydła z pełną mocą uderzył Giba (9:15). Kilka kolejnych akcji padło łupem Serbów i na przerwie technicznej wynik wynosił 12:16, po zepsutej zagrywce Miljkovicia. Brazylijczycy wyraźnie się rozpędzili i nie dali rywalom dojść do głosu, czego dobitnym wyrazem była czapa na Miljkoviciu. Chociaż kapitan Serbów nie próżnował w ataku, nie był w stanie poprawić wyniku swojej drużyny (16:21). Po rozegraniu Sérgio, z pipe’a uderzył Giba. Sytuacja zrobiła się nerwowa, kiedy przewaga Brazylijczyków po asie Miljkovicia stopniała do zaledwie jednego punktu (20:23). Trener Rezende zareagował przerwaniem gry, a po powrocie obu ekip na boisko obicie bloku przez Gibę, a następnie błąd Miljkovicia w ataku zakończyły tę odsłonę.
Trzeciego seta rozpoczęła wyrównana walka, jednak Serbowie już po chwili odskoczyli na dwa „oczka” (5:3). Brazylijczycy mylili się coraz częściej, co początkowo uniemożliwiało im wyrównanie wyniku. Doprowadził do tego Giba, zaskakując swym zagraniem rywali (7:7). Zepsuta zagrywka Murilo dała pierwszą przerwę techniczną. Kolejne akcje toczyły się punkt za punkt, po obu stronach miały miejsce zarówno dobre akcje, jak i proste błędy. Zawodnicy obu drużyn masowo psuli zagrywki, zarówno Kovacević, Podrascanin jak i Marlon. Po bloku uderzył Nikić (14:12). Ponownie nieudana zagrywka Murilo doprowadziła do przerwy technicznej. Blok Sidão pomógł poprawić wynik i dogonić Serbów (16:16). Jednak rywale Canarinhos zdobyli trzy punkty z rzędu, nie pozwalając im dojść do głosu. Ataki Théo i Murilo nie wystarczyły, by odmienić sytuację w tym secie (22:19). Nie pomógł również czas wykorzystany przez trenera Rezende. Murilo uderzył po bloku, jednak Nikić nie pozostał mu dłużny (24:20). Seta zakończył blok na Gibie.
Czwartą i jak się potem okazało, ostatnią odsłonę, pewnie rozpoczęli Serbowie. Miljković praktycznie robił co chciał, zupełnie lekceważąc rywali. Brazylijczycy sami pogarszali sobie sytuację, popełniając mnóstwo błędów, jak atak Giby w aut, dodatkowo cały czas nie potrafiąc wykonać regularnych zagrywek – kolejną zepsuł Lucas (7:4). Ataki Stankovicia ze środka i Miljkovicia po skosie cały czas pozwalały Serbom utrzymać prowadzenie. Dobrą zmianę dał Wallace, wykonując kilka skutecznych ataków pod rząd, jednak było to zbyt mało, by zatrzymać rozpędzonych Serbów. Po stronie Brazylijczyków skuteczne były niemal wyłącznie ataki ze środka, natomiast Serbowie znacznie zredukowali liczbę popełnianych błędów. Nikić błyszczał w ataku i to jego zagranie dało szesnasty punkt mistrzom Europy. Po przerwie technicznej serwis zepsuł Murilo (18:13), co było 60. błędem własnym popełnionym przez obie drużyny w tym pojedynku. Brazylijczycy próbowali jeszcze walczyć i udało im się w większości odrobić straty, do czego przyczynił się między innymi Théo obiciem trójbloku Serbów (19:18). Kiedy Serbowie ponownie odskoczyli na trzy punkty, przerwę wykorzystał Bernardinho (22:19). Po wznowieniu gry, po bloku uderzył Nikić, zaś błąd popełnił Théo (24:20). Piłki meczowej bronili jeszcze Murilo i Bruno. Grę zakończył Ivan Miljković, atakiem, którego Brazylijczycy nie dali rady podbić.
Serbia - Brazylia 3:1 (27:25, 20:25, 25:20, 25:22)
Składy zespołów:
Serbia: Kovacević Nikola, Petković, Stanković, Nikić, Miljković, Podrascanin, Rosić (libero) oraz Kovacević Uros, Terzić, Mitić i Rasić
Brazylia: Sidão, Vissotto, Giba, Murilo, Lucas, Marlon, Sérgio (libero) oraz Bruno, Théo, Wallace i Rodrigão
MVP: Milos Nikić
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.