Puchar Świata | 2011-11-27 00:51:50 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna / CEV
Po pięciu meczach cztery zwycięstwa i jedna porażka, dwanaście punktów na koncie i póki co trzecie miejsce w tabeli. Tak wygląda bilans Brazylijczyków po dwóch rundach Pucharu Świata. Przed nimi dwie kolejne i jak sami mówią – łatwo nie będzie.
Brazylijczycy zaliczyli udane otwarcie turnieju w meczu z Egiptem jeśli chodzi o wynik, jednak okupili je stratą przyjmującego Dante Amarala. Następnie szybko rozprawili się z ekipą USA, by w kolejnym dniu polec po tie-breaku przeciwko drużynie Włoch. Po dniu przerwy mieli zmierzyć się z Rosją i choć wszyscy spodziewali się zaciętego pojedynku, gładko wygrali 3:0 w czym pomogli im sami rywale, popełniając mnóstwo błędów. Zwycięstwo dodało im pewności siebie – być może aż za dużo, bowiem kolejnego dnia musieli sporo namęczyć się z drużyną... Chin, by w końcu wyszarpać zwycięstwo. Wykorzystanie zmienników w przypadku Brazylijczyków nie może być raczej uzasadnieniem tak słabej gry, bowiem nie bez powodu mówi się, że mają najrówniejszą czternastkę ze wszystkich drużyn.
- Mierzyliśmy się z drużyną grającą do tej pory bardzo słabo, my sami byliśmy szczęśliwi po poprzednim zwycięstwie i to nas zgubiło w pierwszym secie – mówił po meczu Bernardinho. – W drugim i trzecim wzięliśmy sprawy w swoje ręce, ale w czwartym sytuacja się odmieniła. Na szczęście potrafiliśmy kontrolować grę w tie-breaku.
- To zwycięstwo ma gorzki smak, bo mimo wygranej, straciliśmy punkt – mówił środkowy Gustavo, dla którego był to pierwszy mecz w turnieju. – Przed nami jeszcze sześć pojedynków i nie możemy już sobie pozwolić na żadne potknięcia. Jeśli chcemy walczyć o tytuł, musimy w każdym meczu zdobywać po trzy punkty – podsumował środkowy. Bowiem jednym celem dla Brazylijczyków jest oczywiście awans na Igrzyska Olimpijskie, lecz drugim – obrona tytułu i trzecie złoto z rzędu.
Pierwszym rywalem Canarinhos w trzeciej rundzie będzie świetnie spisująca się w tegorocznej Lidze Światowej reprezentacja Argentyny. Również Mistrzostwa Ameryki Południowej podopieczni Javiera Webera mogą zaliczyć do udanych, bo z kompletem zwycięstw aż do samego końca, przegrali tylko w jednym meczu – z Brazylijczykami.
- Argentyna to nasz „historyczny” przeciwnik, Brazylia rywalizuje z nią od zawsze, nie tylko w siatkówce. To młoda drużyna, złożona częściowo z potomków świetnych zawodników poprzedniego pokolenia, którą Weber bardzo dobrze dowodzi – ocenił Bernardo Rezende. – Mają kapitalnego rozgrywającego De Cecco, który ma ogromne umiejętności, gra szybko, kombinacyjnie i bardzo mądrze. Skrzydłowi Quiroga i Conte to synowie wspaniałych zawodników. Conte spośród młodych siatkarzy jest jednym z najbardziej obiecujących. Pereyra również zapowiada się na bardzo solidnego gracza, a dwaj środkowi, Crer i Sole, mimo młodego wieku bardzo się rozwinęli i powoli zbliżają się do światowego poziomu – analizował rywali Rezende.
Argentyna do tej pory przegrała jedynie z reprezentacją Polski, oraz dzień po pokonaniu Kuby – z Iranem, co było sporą niespodzianką. Jednak już chyba nikt nie ma wątpliwości, że Iran nie jest drużyną, którą można lekceważyć.
W kolejnych meczach na Brazylijczyków będą czekać Kuba oraz Serbia, a w ostatniej rundzie Iran, Polska i Japonia. Przy tak trudnych rywalach, optymistycznie brzmią doniesienia o zdrowiu Dante Amarala, który czuje się coraz lepiej i trenuje już z drużyną. Sam zawodnik twierdzi, że już prawie w ogóle nie czuje bólu i nie może się doczekać powrotu na boisko – być może w składzie Canarinhos ujrzymy go już w następnym meczu.
* opracowała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.