Puchar Świata | 2011-11-25 09:13:03 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna
Z meczu z zespołem z samego dołu tabeli, który nie wygrał do tej pory ani jednego seta - Chinami, Brazylijczycy męczyli się aż do tie-breaka. Po wczorajszym pojedynku z Rosjanami, rezerwy Canarinhos miały sporo problemów w tym, wydawałoby się, że najprostszym ze wszystkich czekających ich jeszcze spotkań. Ostatecznie jednak w tie-breaku okazali się górą i stracili tylko jeden punkt.
Do spotkania z Chinami, do tej pory najsłabszym zespołem w turnieju, Brazylijczycy przystąpili w rezerwowym składzie. Z szóstki, która dzień wcześniej pokonała Rosjan, na boisku pozostał jedynie Murilo, a także Sérgio, jedyny brazylijski libero w czternastoosobowym składzie. Na pozycji rozgrywającego mecz rozpoczął Bruno, na środku byli Rodrigao z Gustavo, zaś na przyjęciu João Paulo Bravo. Ci dwaj ostatni zawodnicy nie mieli jeszcze okazji pokazac sie na boisku w tegorocznym Pucharze Świata. Atakującym był Théo, którego punkt otwarł ten pojedynek. Początek spotkania był wyjątkowo wyrównany, akcja toczyła się punkt za punkt. Od stanu 6:6, Chińczycy wypracowali trzypunktową przewagę (12:9), co zmusiło trenera Rezende do wykorzystania przerwy. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu, bowiem na na drugiej przerwie technicznej wicemistrowie Azji prowadzili już pięcioma punktami. Ich dwa błędy z rzędu poprawiły nieco sytuację Brazylijczyków, ale nie na tyle, by ci byli w stanie odrobić straty. Dopiero po skutecznym potrójnym bloku wynik się nieco poprawił, a do dwóch punktów przewagę rywali zniwelował João Paulo Bravo (18:16). Jednak błąd w kolejnek akcji ponownie oddalił ich od Chińczyków na trzy punkty, a sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej. Ze środka swój pierwszy punkt w ataku zdobył Gustavo. W końcówce seta wydawało się, że jeszcze wszystko może się zdarzyć, bowiem Chińczykom pozostał tylko jeden punkt przewagi (22:21, 23:22), jednak ich pewne, szybkie ataki nie pozwalały Brazylijczykom na przejęcie sprawy w swoje ręce. Partię wynikiem 25:23 zakończył atakujący Chen Ping i tym samym pierwszy wygrany set Chińczyków w Pucharze Świata stał się faktem, w dodatku nad faworyzowaną ekipą Brazylii, czego chyba nikt się nie spodziewał.
W drugim secie Brazylijczycy nie mogli dopuścić do podobnej sytuacji. Od początku seta rozpoczęli dobrze, dzięki atakom João Paulo Bravo i punktowej zagrywce Murilo, prowadzili czterema punktami (0:4). Aut Gustavo nieco zmniejszył tę przewagę, ale szybko wynik poprawił Bravo (2:7). Na przerwę techniczną drużyny zeszły po ataku Chińczyków w taśmę (2:8). Chińczycy starali się odrabiać straty, jednak dobre ataki ich rywali ze środka i kolejny as Murilo skutecznie im to uniemożliwiały (8:14). Na drugiej przerwie technicznej Canarinhos prowadzili siedmioma punktami (9:16). Dwie skuteczne akcje Brazylijczyków z rzędu zmusiły trenera Chin do przerwania gry. Po powrocie obu ekip na boisko, wynik wskazywał 10:19 i Chińczykom do końca nie udało się już zdobyć żadnego punktu. Dobre ataki Bravo i Wallace'a doprowadziły do stanu 10:23, a dzieła zwieńczył Marlon, dwiema punktowymi zagrywkami pod rząd.
Trzecia partia choć rozpoczęła się po myśli Brazylijczyków, do pierwszej przerwy technicznej toczyła się punkt za punkt. Przewagę 5:4 dał Chińczykom punkt z zagrywki. Fatalny błąd popełnił Bruno, kiedy mając piłkę przechodzącą, uderzył bezpośrednio w aut. Jednak to Brazylijczycy mieli punkt przewagi na przerwie technicznej. Potem już gra toczyła się pod ich dyktando. Po trzech punktach zdobytych z rzędu, trener Jianan poprosił o przerwę. Nie przydało się to jednak na zbyt wiele, bowiem Brazylijczycy już robili, co chcieli. Ich skutecznym atakom pomagały jeszcze błędy rywali, jak atak w antenkę (9:14). Blok Rodrigão i autowy atak rywali przybliżały podopiecznych Bernardo Rezende do zwycięstwa coraz bardziej. Kiwka Marlona dała wynik 17:22. Po bloku, który nie dawał Chińczykom szans na przebicie się, ich trener ponownie wykorzystał przerwę. Jednakże Théo szybko doprowadził do piłki setowej, a Marlon, który przed chwilą pojawił się na boisku, zakończył seta, podobnie jak poprzedniego - asem serwisowym.
Czwarta odsłona początkowo wyglądała dobrze dla Canarinhos. Mimo gry punkt za punkt, zdołali wypracować sobie dwa punkty przewagi (5:7), a przyczynił się do tego między innymi as Bruno. Jednak już na przerwie technicznej prowadzili tylko jednym punktem. Po powrocie obu ekip na boisko, to Azjaci wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli się odbudowywać. Przy prowadzeniu 12:10, trener Rezende zdecydował się przerwać grę. Podwójna zmiana z Marlonem i Wallace'm niewiele dała, bowiem rozpędzeni Chińczycy stali się nie do zatrzymania. Brazylijczycy pod presją zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Do drugiej przerwy technicznej doprowadził szybki atak Chińczyków ze środka - to chyba właśnie te zagrania sprawiały Brazylijczykom najwięcej trudności w obronie. Po przerwie (16:12) na boisko powrócili Bruno i Théo. Sytuacja nie wyglądała najlepiej, Chińczycy zdołali wypracować sobie sześć punktów przewagi (20:14). Autowy atak Théo zmusił Bernardinho do przerwania gry. Po przerwie Brazylijczycy starali się jeszcze odrabiać straty, jednak było już na to za późno. Nie pomogła nawet kiwka Bruno, choć na chwilę wytrąciła rywali z rytmu (21:17). Końcówkę Brazylijczycy przegrali na własne życzenie, kiedy Bravo zaserwował w siatkę, a Murilo pomylił się w ataku. Chińczycy wygrywając 25:19 mogli cieszyć się z już co najmniej jednego punktu na koncie i przygotowywać się na tie-break.
Do ostatniej partii Brazylijczycy przystąpili w nieco zmienionym ustawieniu. Gustavo pod siatką zmienił Lucas, pojawili się także Bruno i Wallace, którymi trener dość często dziś rotował. Już od pierwszych piłek Brazylijczycy pokazywali, że te dwa przegrane sety były jedynie "wypadkiem przy pracy" i o porażce absolutnie nie może być mowy. Dobrze radził sobie Bravo, z drugiej linii potężnie uderzył Murilo (1:4). Wallace zdobył punkt asem serwisowym. W ataku ze środka nie do zatrzymania był Lucas (2:7). Z drugiej strony sitaki odpowiedział atakujący Chińczyków, Chen Ping. Zmiana stron nastąpiła po zagrywce rywali w siatkę. Bravo powiększył jeszcze prowadzenie Brazylijczyków asem serwisowym (3:9). Zmiany w chińskiej drużynie niewiele pomogły (4:10) bowiem Brazylijczycy pewnie zmierzali po zwycięstwo. Choć Chińczykom udało się zablokować Murilo, w kolejnej akcji już był niezawodny (7:13). Zamieszanie w chińskiej drużynie doprowadziło do piłki meczowej dla Brazylijczyków. Spotkanie zakończył Lucas, świetnym pojedynczym blokiem. Choć Brazylijczycy ostatecznie wygrali, stracili cenny punkt, zapisując tylko dwa na swoim koncie.
Chiny – Brazylia 2:3 (25:23, 10:25, 18:25, 25:19, 8:15)
Składy zespołów:
Chiny: Bian, Zhang, Liang, Zhong, Chen, Li, Ren (libero) oraz Zhan, Kong, Cui i Geng
Brazylia: Bruno, Murilo, Théo, Gustavo, Rodrigão, João Paulo Bravo, Sérgio (libero) oraz Wallace, Marlon i Lucas
MVP: Li Runming
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.