Puchar Świata | 2011-11-24 10:48:48 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna / fivb.org
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych nie miała większych problemów z ograniem siatkarzy z Egiptu. Zawodnicy z Afryki tylko w trzecim secie stawiali większy opór i podopieczni Alana Knipe'a musieli włożyć więcej wysiłku w grę. Najlepszym siatkarzem na boisku okazał się Clayton Stanley, który zdobył 14 punktów. Takim samym dorobkiem punktowym może się pochwalić również William Priddy.
Po niezbyt udanym początku Pucharu Świata, Amerykanie zaczynają grać coraz lepiej. Dzisiaj łatwo ograli Egipcjan. Siatkarze z Afryki nigdy w historii nie zdołali wygrać z wciąż urzędującymi mistrzami olimpijskimi. Tak było i tym razem. Trzy sety w zupełności wystarczyły zawodnikom z USA, aby zapisać na swoim koncie bezcenne trzy "oczka".
Bardzo dobry mecz rozegrał Clayton Stanley, który przed spotkaniem był w czołówce najlepiej serwujących zawodników Pucharu Świata. W konfrontacji z Egiptem dopisał kolejne cztery asy i umocnił się na prowadzeniu. Pierwsze dwa punkty bezpośrednio z zagrywki zdobył niedługo po pierwszym gwizdku sędziego. Dzięki temu Stany Zjednoczone wyszły na prowadzenie (6:2). Przewaga siatkarzy prowadzonych przez Alana Knipe'a utrzymywała się. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:4. Kapitalnym blokiem popisał się Russell Holmes, Brian Thornton oraz Evan Patak dołożyli asy serwisowe, dzięki którym Amerykanie odskoczyli rywalom (19:12). Mistrzowie olimpijscy nie grali jednak konsekwentnie, rozluźnili się pod koniec seta, co wykorzystali Egipcjanie i odrobili kilka "oczek". Ostatecznie jednak to zawodnicy z USA wygrali inauguracyjną partię 25:19.
Początek drugiego seta wyglądał dość podobnie, jak poprzedniego. Bardzo silne zagrywki Claytona Stanleya sprawiały ogromne kłopoty siatkarzom z Egiptu. Stanley posłał asa serwisowego (5:2), ale Egipcjanie nie chcieli się poddać. Dobre akcje w wykonaniu Ahmeda Abdelhay i Ahmeda Afifiego sprawiły, że zawodnicy z Afryki nie pozostawali w tyle za mistrzami olimpijskimi. Pomyłka Matthew Andersona sprawiła, że Amerykanie roztrwonili całą przewagę (11:11). Mimo to byli w stanie na nowo zbudować prowadzenie, zwłaszcza dzięki popisom Williama Priddy'ego (18:13). Trzy kapitalne zbicia Andersona i as Holmesa dały siatkarzom z USA zwycięstwo w drugim secie - 25:20.
Postawieni pod ścianą Egipcjanie starali się grać jak najskuteczniej, aby mieć jakąkolwiek szansę na pierwsze zwycięstwo z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Dobra współpraca pomiędzy libero Wael Alaydy, Ahmedem Abdallą oraz Mohamedem Issą sprawiła, że na pierwszej przerwie technicznej dość niespodziewanie prowadził Egipt, ale tylko jednym "oczkiem". Do głosu doszli Amerykanie, lecz ich rywale dzielnie się bronili. Bardzo dobrze zagrywał Russell Holmes, a na skrzydle dobrymi uderzeniami popisywał się William Priddy. Na drugiej przerwie technicznej siatkarze Knipe'a prowadzili 16:12 i nie oddali tej przewagi do końca. Trzeci set padł łupem mistrzów olimpijskich (25:20), podobnie jak cały mecz.
Egipt - USA 0:3 (19:25, 20:25, 20:25)
Składy zespołów:
Egipt: Abdalla, Abdelhay, Abdellatif, Atia, Afifi, Badawy, Alaydy (L) oraz Abouelhassan, Haikal, Ketat, Abd El Kader i Issa
USA: Anderson, Lee, Priddy, Holmes, Stanley, Thornton, Lambourne (L) oraz Patak, Millar, Lotman i Salmon
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.