Najnowsze newsy

Siatkówka » Puchar Polski

Puchar Polski | 2019-03-10 00:36:12 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: lsk.plps.pl

Katarzyna Zaroślińska-Król: W finale najważniejsza będzie głowa i mentalność

Fot. Michał Sobczak

W drugim spotkaniu półfinałowym Pucharu Polski drużyną z Rzeszowa zmierzyła się z ekipą ŁKS-u. Tam po czterech zaciętych partiach góra okazał się zespół trenera Lorenzo Micellego. - Początek był nie za dobry w naszym wykonaniu, ale myślę, że duże emocje, nerwy i ekscytacja Pucharem Polski spowodowały, że zaczęłyśmy później grać swoje - przyznała atakująca Developresu, Katarzyna Zaroślińska-Król.

Awansowałyście do finału po niezwykle emocjonującym meczu, obfitującym w wiele długich wymian, a kibice chyba najbardziej zapamiętają sytuację z III seta, gdzie prowadziłyście 24:16 i rywalki obroniły aż osiem setboli…

Katarzyna Zaroślińska-Król (atakująca Developresu SkyRes Rzeszów)
: - Kiedyś grając o mistrzostwo Polski wygrywałyśmy w tie-breaku 8:2, a później 14:11 i przegrałyśmy. Tak więc różne wyniki w swoim życiu już miałam. Siatkówka, szczególnie kobieca, jest nieprzewidywalna i trzeba grać zawsze do ostatniej piłki. Dwudziesty piąty punkt kończy seta i nie można ani na moment się rozluźniać i myśleć, że nawet prowadząc 24:16 jest już po secie. Udało się wygrać ten mecz i wyjść z tej sytuacji, którą same sobie zgotowałyśmy, ale na przyszłość trzeba być bardziej skoncentrowanym.

Ten mecz, gdyby nie przegrana końcówka I seta, mógł się skończyć dużo wcześniej.

- Początek był nie za dobry w naszym wykonaniu, ale myślę, że duże emocje, nerwy i ekscytacja Pucharem Polski spowodowały, że zaczęłyśmy później grać swoje. Myślę, że ta pierwsza partia potoczyłaby się inaczej, gdyby nie ten słaby początek, gdzie musiałyśmy gonić. Szanse były przy naszym prowadzeniu, ale nie ma co się rozwodzić. Wygrałyśmy mecz i jesteśmy w finale.

Wspominała pani, że lubi grać w Final Four Pucharu Polski i widać było to na boisku.

- Uwielbiam; to są dla mnie niesamowite emocje. Strasznie się cieszę co roku kiedy mogę grać w tym turnieju, bo to jest dla mnie taka wisienka na torcie. Nie po to wylewamy litry potu na treningu, żeby później to nie procentowało właśnie w takim turnieju, jakim jest Puchar Polski. Mam nadzieję, że w niedzielę również będzie dobry mecz. Mogę zagrać nawet 30 setów, byleby wygrać.

Nie ma obaw, że w finale może wam trochę zabraknąć sił, bo mimo wszystko Chemik zagrał krótszy mecz i miał nieco więcej czasu na regenerację?

- W tym momencie fizyka nie gra roli. Najważniejsza jest głowa i mentalność. Ja już bym mogła wyjść na ten finał.

Oglądała pani ten półfinałowy mecz Chemika z Grot Budowlanymi Łódź?

- Nie, ponieważ mieszkamy w takim hotelu, gdzie jest cisza spokój, piękna przyroda, ale nie ma internetu i telewizji Polsat Sport.

*więcej na: lsk.plps.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane