Najnowsze newsy

Siatkówka » Puchar Polski

Puchar Polski | 2018-02-01 20:58:36 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Fabian Majcherski: Graliśmy swoją siatkówkę

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Niespełna 21-letni zawodnik Trefla Gdańsk, Fabian Majcherski, przez dużą część sezonu musiał zadowolić się rolą zmiennika. W obliczu kontuzji podstawowego libero, Macieja Olenderka, otrzymał szansę od Andrei Anastasiego i wykorzystał ją w 100%, zdobywając w finałowym turnieju Pucharu Polski tytuł najlepiej broniącego. W rozmowie z naszym portalem młody siatkarz opowiada m.in. o występie gdańskich lwów w finałowym turnieju pucharu.

Wydaje się, że wasz styczniowy, ligowy mecz z Warszawą był przełomowym momentem. Po srogiej lekcji siatkówki w stolicy wasza gra zaczęła wyglądać coraz lepiej.

Fabian Majcherski:
- W życiu sportowca zdarzają się gorsze momenty i mecz z Warszawą był właśnie takim momentem. Zagraliśmy katastrofalnie w każdym elemencie. Po prostu wiedzieliśmy, że takie spotkanie nie może się powtórzyć. Trenowaliśmy ciężej i dobrze przygotowaliśmy się do finałowego turnieju Pucharu Polski. Myślę, że tamten mecz z ONICO to była lekcja, którą musieliśmy odrobić i dobrze ją odrobiliśmy.

Przed turniejem we Wrocławiu wasze wypowiedzi były dość stonowane. Chyba nie chcieliście rozbudzić apetytów.

- Na pewno nie chcieliśmy za dużo mówić. Mimo to w naszych głowach była myśl, że skoro jedziemy do Wrocławia to tylko po Puchar Polski. Wszyscy zagrali wyśmienicie w tym turnieju. Oczywiście przez wielu ekspertów nie byliśmy postrzegani jako faworyci. Pokazaliśmy wszystkim, że Trefl Gdańsk nadal jest mocnym zespołem, na którego warto stawiać.

Wiele osób stawiało na ZAKSĘ, PGE Skrę czy ONICO. Dla was to chyba dobrze, bo nie ciążyła na was presja i mogliście sprawić niespodziankę.

- Jak już wygrywać to z najlepszymi. Cieszę się, że trafiliśmy na ZAKSĘ i na Bełchatów. Mogliśmy sprawdzić się w pojedynku z tymi zespołami. Nie byliśmy faworytami, więc graliśmy bez stresu. My nic nie musieliśmy, my mogliśmy, to nas trochę odciążyło psychicznie.

Jak dowiodły wyniki rozegranych we Wrocławiu spotkań, szczyt waszej formy nadszedł w idealnym czasie.

- To prawda - forma, która miała nadejść na styczeń, na Puchar Polski, pojawiła się w odpowiednim momencie. Wszyscy się tutaj spisali – począwszy od trenera przygotowania fizycznego, fizjoterapeuty, skończywszy na naszym statystyku, trenerze i jego asystencie. Każdy wykonał swoje zadanie znakomicie. To dzięki nim forma na ten turniej.

Można powiedzieć, że mieliście też nieco szczęścia. Z ZAKSĄ zagraliście nieco ponad miesiąc przed finałem Pucharu Polski, zaś z Bełchatowem – trzy tygodnie wcześniej. Za przeciwników mieliście zatem dobrze znane drużyny.

- Wiedzieliśmy, co te zespoły prezentują, jakie są ich mocne i słabsze strony. Zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie. Tak, jak już powiedziałem, nasz statystyk, Karol Rędzioch, świetnie rozpisał te drużyny, dlatego nasze zwycięstwo to też jego wielka zasługa. Zagraliśmy świetnie i byliśmy pewni siebie.

Zaledwie kilka dni przed finałami Pucharu Polski zagrałeś pierwszy w tym sezonie mecz w podstawowym składzie. Denerwowałeś się występem w tak dużym turnieju?

- Może wydawać się to dziwne, ale nie denerwowałem się. Myślę, że ten fakt mi pomógł.

Po starciu PGE Skry Bełchatów z ONICO Warszawa Bartosz Bednorz stwierdził, że bełchatowianie wygrali je dzięki dobrej grze drużyny. Co w takim razie można o Was powiedzieć? W finale „zmiażdżyliście” bełchatowian.

- Stworzyliśmy jeszcze lepszą i większą drużynę, która po prostu cieszyła się z gry. Graliśmy swoją siatkówkę, nie było żadnego stresu, nie wkradała się żadna nerwowość, nawet po punktach traconych seriami. Po prostu zachowywaliśmy spokój. I wszystko nam wyszło.

Jaka była pierwsza myśl, która pojawiła Ci się w głowie po wywalczeniu Pucharu Polski?

- Moją pierwszą myślą był fakt, że jest to coś niesamowitego. Zawsze gdzieś tam się o tym marzyło. Od dziecka oglądałem PlusLigę, Puchary Polski, jednak nigdy nie sądziłem, że dostanę nagrodę indywidualną na takim turnieju.

Czy nagroda indywidualna była dla Ciebie dużym zaskoczeniem?

- Nie ukrywam, że tak. Do Pucharu Polski byłem drugim libero. Ja nawet nie myślałem, że w nim zagram. Trener dał mi szansę, ja ją wykorzystałem. W efekcie wygraliśmy cały turniej, zdobyłem nagrodę indywidualną. Dalej do mnie to nie dociera i nie wiem, co powiedzieć.

Według niektórych ekspertów macie potencjał. Czy utrzymacie formę? Czy pokażecie teraz na co was stać?

- Myślę, że z meczu na mecz będziemy się coraz bardziej rozkręcać. Przed nami ciężkie spotkania z Katowicami i Jastrzębiem. Teraz koncentrujemy się tylko wyłącznie na tych rywalach. Jeżeli chcemy liczyć się w walce o medale to nie możemy gubić punktów, szczególnie w meczach z drużynami z drugiej połowy tabeli. Niestety w pierwszej części sezonu zdarzały nam się wpadki, m.in. ze Szczecinem i właśnie z Katowicami, gdzie przegraliśmy w Ergo Arenie. Nie chcemy tego powtórzyć.

Katowice nie mają teraz dobrej passy. Także wasz następny rywal, Jastrzębski Węgiel, miał kłopoty.

- Trzeba uważać na każdego, niezależnie czy to drużyna z dolnej czy górnej części tabeli. To jest PlusLiga - zawodnicy tu występujący potrafią grać w siatkówkę, więc do każdego meczu trzeba podejść tak samo. Fakt, że beniaminek pokonuje wicemistrza Polski bez straty seta obrazuje najlepiej, jak bardzo ta liga jest wyrównana. Nas od trzeciego miejsca dzieli kilka punktów. Nawet jeśli ktoś miał kryzys, nie można powiedzieć, że jest od razu jest gorszą drużyną.

* z Fabianem Majcherskim rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane