Najnowsze newsy

Siatkówka » Puchar Polski

Puchar Polski | 2016-02-08 22:57:11 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Facundo Conte: Ciągle walczyliśmy, nie poddawaliśmy się

Fot.: Magdalena Gajek

Siatkarze bełchatowskiej Skry po niezwykle emocjonującym finale, pokonali ekipę z Kędzierzyna-Koźla. Najlepszym przyjmującym tej imprezy został siatkarz zwycięskiej ekipy, Facundo Conte. - Zawsze grasz na boisku o wymiarach 9 na 9, piłka jest zawsze okrągła, wysokość na której zawieszona jest siatka też jest taka sama. Nam - zawodnikom, pozostaje jedynie robić to, co umiemy najlepiej czyli grać - przyznał szczęśliwy po meczu, 27-letni zawodnik reprezentacji Argentyny.

Po 167 minutach walki pokonaliście zespół z Kędzierzyna-Koźla w wielkim finale Pucharu Polski. Zwycięstwo w takim stylu i po takiej walce sprawiło wam wiele radości?

Facundo Conte: - Jestem bardzo zadowolony z tej wygranej. Przede wszystkim zagraliśmy jako drużyna. Każdy z nas walczył też indywidualnie. To właśnie było w kluczowych momentach najważniejsze w naszej grze. W czwartej partii już prawie przegraliśmy ten mecz, w tie-breaku sytuacja się powtórzyła. Pomimo tego, my ciągle walczyliśmy, nie poddawaliśmy się, co pokazało charakter naszego zespołu.

Ta niesamowita determinacja, jaka cechowała wasz zespół w tym turnieju, zaprocentuje w postaci odnowionej mentalnie PGE Skry Bełchatów?

- Będzie to dla nas na pewno bardzo ważne, aby utrzymać ten charakter drużyny. W sobotnim półfinale przeciwko Asseco, gdzie rozegraliśmy niesamowite spotkanie, także go pokazaliśmy. Tam odbudowaliśmy się po pierwszej przegranej partii. Dokonaliśmy pewnych zmian w grze i byliśmy bardziej skoncentrowani, agresywni w polu gry. W niedzielnym spotkaniu przeciwko zespołowi, który uważany był za faworyta tego finału, udowodniliśmy, że nie można nas łatwo złamać. Grając tak nieustępliwe, wygraliśmy dwa wspaniałe mecze. Jestem bardzo dumny z tego, co osiągnęliśmy w tym turnieju.

Zarówno w meczu półfinałowym, jak i samym finale, set otwarcia padł łupem waszych rywali. Gdzie można szukać przyczyny tej sytuacji?

- W kolejnych meczach musimy - jako zespół - nauczyć się gry pod presją. Wydaje mi się, że w pierwszych partiach w każdym z tych meczy zabrakło nam spokoju. Nie byliśmy skoncentrowani i nie graliśmy naszej siatkówki.

Przez lata profesjonalnej kariery wypracowałeś swój system rozumienia siatkówki?

- W mojej filozofii siatkówka skupia się zawsze na kolejnym meczu. Nieważne jaka jest nagroda. Zawsze grasz na boisku o wymiarach 9 na 9, piłka jest zawsze okrągła, wysokość na której zawieszona jest siatka też jest taka sama. Nam - zawodnikom, pozostaje jedynie robić to, co umiemy najlepiej czyli grać. Kiedy jesteśmy już na boisku, powinniśmy być spokojni i po prostu pokazać swoje umiejętności. Żeby odnosić sukcesy zawsze musimy o tym pamiętać.

Czyli kluczem do sukcesów jest koncentracja na samej grze?

- Takie podejście pokazał mi mój ojciec. Był dla mnie bardzo dobrym nauczycielem. Powiedział mi kiedyś, że gdy gram, parkiet i to co się dzieje na nim, to na tę chwilę cały mój świat. Wtedy jestem w swojej "bańce". Kiedy wychodzę na boisko przestaję myśleć o ludziach, którzy są wokół, o drużynie, która jest po drugiej stronie siatki. Liczy się tylko nasza gra. Jestem szczęśliwy, że mogłem taką wiedzę otrzymać od mojego ojca. Staram się teraz dzielić tą filozofią z młodszymi graczami w naszej drużynie. Na przykład w półfinale: Kacper (Piechocki - przypis red.) rozpoczął trochę nerwowo, a potem zagrał świetny mecz. Podobnie sytuacja wyglądała w finale. To jest dla nas ważne, żeby zapomnieć o tym, co dzieje się dookoła nas w trakcie meczu - o ludziach, nagrodzie - to się nie liczy. Liczy się tylko kolejny punkt, ponieważ on przybliża nas do zwycięstwa w secie, a te mogą nam zapewnić zwycięstwo w meczu. Zawsze najważniejsza jest tylko kolejna akcja rozegrana w meczu.

Cieszyła cię obecność ojca (Hugo Conte - przypis red.), na trybunach w trakcie tego meczu?

- Nie ukrywam, że jestem zadowolony z tego, że jest tutaj ze mną. Nie zmieniło to natomiast mojej postawy na parkiecie. Jak już mówiłem, w trakcie meczu liczyło się dla mnie tylko to, co się wydarzy w tym konkretnym meczu. Równocześnie, to naprawdę wspaniałe, że mogłem dzielić tę radość po tej wygranej, z kimś kogo kocham.

Otrzymałeś nagrodę dla najlepszego przyjmującego turnieju. Indywidualne wyróżnienia są istotne, czy raczej liczy się sukces odniesiony przez cały zespół?

- Wydaje mi się, że mogę mówić w imieniu swoim i moich kolegów, że liczyło się dla nas wygranie tego pucharu. Inne wyróżnienia są tylko konsekwencją tego, co robimy na boisku w trakcie trwania gry. Mnie cieszy ten sukces, który odnieśliśmy. Oczywiście, nagrody indywidualne są zawsze miłe, to takie pochlebstwo dla duszy, ale to tylko drobny detal. Najważniejsza jest wygrana, bo kiedy drużyna wygrywa, wtedy oznacza to, że cały zespół na to zapracował. Wtedy właśnie cała praca, którą wykonujemy nabiera sensu. Pomimo tego, że kilku z nas otrzymało wyróżnienia na boisku, byliśmy drużyną. Takie nastawienie musimy zachować na przyszłość.

Te wszystkie emocje, które towarzyszyły zespołowi w trakcie tego turnieju scalą jeszcze bardziej drużynę?

- Zawsze istotne jest, żeby wygrywać tego rodzaju mecze, ponieważ kolejne ważne wyzwania stoją przed nami w tym tygodniu. Ta wygrana w Pucharze Polski jest dla nas bardzo istotna, bo daje nam siłę, aby nie przestawać walczyć. Zwycięstwo nad Kędzierzynem w finale pokazało nam drogę jaką musimy podążać, żeby odnieść sukces.

Po półfinale, nie chcąc zapeszać, Marcin Janusz powiedział, że jeśli pokażecie taką grę w finale, jak w trzech wygranych setach przeciwko Asseco, osiągniecie dobry dla was wynik. I to się właśnie sprawdziło.

- Też miałem takie spostrzeżenia. W finale nie graliśmy aż tak dobrze, jak w półfinale. Mimo wszystko, wydaje mi się, że styl gry z tego turnieju może nam przynieść tylko wspaniałe rzeczy. Dlatego wierzymy w to, co pokazaliśmy w tych meczach tutaj, we Wrocławiu, ponieważ to może przynieść nam takie sukcesy jak osiągnęliśmy dwa lata temu.

Ligowa rzeczywistość nie pozwoli wam się zbyt długo cieszyć sukcesem w Pucharze Polski - już w środę na Podpromiu zmierzycie się z Asseco Resovią Rzeszów.

- Teraz czeka nas trudny tydzień, chyba jeden z najważniejszych w lidze. Najpierw zmierzymy się z Rzeszowem, potem z Gdańskiem, czyli drużynami, które tracą do nas odpowiednio 2 i 6 punktów. Tym bardziej jestem szczęśliwy, że do tej rywalizacji przystąpimy po zdobyciu Pucharu Polski, ponieważ to zwycięstwo pokazało nam drogę, jaką musimy iść, jak grać, aby wygrywać. Mam nadzieję, że taki styl gry utrzymamy do końca ligi.


* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane