Puchar Polski | 2016-02-06 20:36:59 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna
Siatkarze PGE Skry będą jutro rywalami ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w finale tegorocznego Pucharu Polski. Bełchatowianie w drugim półfinale 3:1 pokonali Asseco Resovię. Lepiej spotkanie rozpoczęli rzeszowianie, którzy pierwszą partię wygrali 25:18. Później inicjatywę przejęli zawodnicy prowadzeni przez Miguela Falaskę. Mistrzowie Polski swoją szansę mieli jeszcze w końcówce czwartej partii, jednak ostatnie słowo należało do Facundo Conte, który został nagrodzony statuetką MVP.
Spotkanie rozpoczyna się od wyrównanej gry po obu stronach siatki (3:3). Niestety dla rzeszowskiego zespołu kontuzji rozcięcia łuku brwiowego doznał Krzysztof Ignaczak. Po przerwie technicznej siatkarze Asseco Resovii odskakują na dwa "oczka" (9:7). Dobra seria na zagrywce Thomasa Jaeschk'iego sprawia, że mistrzowie Polski znaczenie powiększają swoją przewagę (12:7). Dzięki temu prowadzeniu podopieczni trenera Andrzeja Kowala mogą spokojnie kontrolować to co dzieje się na boisku (16:12). Bełchatowianie jak na razie nie mają pomysłu na odrabianie strat. Pojedyncze, skuteczne akcje nie przynoszą efektu (18:13). Do końca seta zwycięstwo rzeszowian jest niezagrożone. Ostatni punkt zdobywa Jaeschke i jego zespół wygrywa 25:18.
Otwarcie drugiej partii należało do PGE Skry. Po punktowej zagrywce Nicolasa Marechala bełchatowianie wyszli na prowadzenie 3:5. Rzeszowianie nie zamierzają się tak łatwo poddawać i po przerwie technicznej doprowadzili oni do remisu 8:8. Od tego momentu gra się wyrównała (11:11). Kiedy Facundo Conte zablokował Bartosza Kurka siedmiokrotni zdobywcy Pucharu Polski odskakują na dwa punkty (13:15). Od tego momentu inicjatywę przejmują podopieczni trenera Miguela Falaski. Skuteczne zagrania sprawiają, że ich prowadzenie wzrasta z akcji na akcję (14:18, 16:22). Tym razem to rzeszowianie nie mogą znaleźć sposobu na tak grających rywali. Ostatecznie po ataku Marechala bełchatowianie wygrywają 20:25.
Trzeci set początkowo rozpoczyna się od wyrównanej walki po obu stronach siatki (3:3). Taki stan nie trwa jednak długo, gdyż bełchatowianie zaczynają budować przewagę (3:6). Skuteczne zagranie Mariusza Wlazłego i mamy pierwszą przerwę techniczną (6:8). Gracze PGE Skry tak jak w poprzedniej partii zaczynają "odjeżdżać" rywalowi (9:14). Zawodnicy Asseco Resovii stracili skuteczność w ataku, w związku z czym nie mają pomysłu na odrobienie strat (11:18). Znakomita zagrywka Nikołaja Penczewa daje rzeszowianom cień szansy na poprawę rezultatu (15:18). To był jednak ostatni zryw graczy z Podkarpacia, gdyż bełchatowianie ponownie przejmują kontrolę, dzięki czemu wygrywają 19:25.
Pierwsze minuty czwartego seta, to popis siły Conte (2:2). Punkt zagrywką zdobywa Srećko Lisinac i mamy 3:5. Chwila dekoncentracji w szeregach Skry sprawia, że rzeszowianie całkowicie odrabiają straty (7:7). Mistrzowie Polski nie mogą się jednak długo cieszyć z takiego stanu, gdyż ich rywale kolejny raz budują przewagę (9:11, 11:13). Przez dłuższy czas bełchatowianie utrzymują swoje dwu-, trzypunktowe prowadzenie (15:17, 16:19). W tym momencie wydaje się, że podopieczni trenera Falaski nie powinni mieć problemów z wygraną w tej partii i całym spotkaniu (20:23). Siatkarze Asseco Resovii mimo trudnej sytuacji stawiają wszystko na jedną kartę. Ciężar gry na swoje barki wziął Kurek. Atakujący popisując się mocnymi atakami doprowadza do remisu 24:24. W decydującym momencie więcej zimnej krwi zachowują zawodnicy z Bełchatowa i to oni wygrywają 24:26, a całe spotkanie 1:3.
Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:18, 20:25, 18:25, 24:26)
składy zespołów:
Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Kurek, Paszycki, Holmes, Jaeschke, Achrem, Ignaczak (libero) oraz Wojtaszek (libero), Śliwka, Penczew, Dryja, Witczak
PGE Skra Bełchatów: Uriarte, Wlazły, Lisinac, Kłos, Conte, Marechal, Piechocki (libero) oraz Rodriguez, Gromadowski, Janusz, Wrona
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.