Puchar Polski | 2016-02-03 11:20:40 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: pzps.pl
W piątek z udziałem ośmiu zespołów rozpocznie się we Wrocławiu finałowy turniej Pucharu Polski w piłce siatkowej mężczyzn. Jednym z uczestników jest Cerrad Czarni Radom, który po ostatnich porażkach wraca do formy sprzed miesiąca. - Jedziemy do Wrocławia, żeby wrócić do swojej gry, a jeśli uda się tam wygrać, to jak najbardziej nas to ucieszy - mówi Robert Prygiel, drugi trener radomskiego zespołu.
Sezon 2015/2016 rozpoczęliście z wysokiego „c” czym zaskoczyliście wszystkich miłośników siatkówki. Czy spodziewaliście się takiego wyniku?
Robert Prygiel: - Nie przywiązywaliśmy do tego wszystkiego wielkiej wagi. Oczywiście docierały do nas słuchy za pośrednictwem mediów, że byliśmy chwaleni. Jednak stąpaliśmy i nadal stąpamy twardo po ziemi. Tak naprawdę dopiero teraz jest połowa sezonu i zajmuje w tabeli PlusLigi miejsce, z którego nie jesteśmy zbyt zadowoleni, ale też nie mamy się czego wstydzić. Jest ono odpowiednie do poziomu organizacyjno-sportowego klubu. Także euforii nie mogło być. Przede wszystkim odkąd awansowaliśmy do PlusLigi jesteśmy solidnym zespołem. Nigdy nie był on mocny, ale też nie był outsiderem. Na początku sezonu wiedzieliśmy, że w tym roku chcemy zrobić kolejny krok jakościowy i na razie to się udaje. Jednak najważniejszy będzie koniec sezonu, to na którym miejscu zakończymy ligę. Wtedy będziemy mogli konkretnie porozmawiać na temat tego sezonu, na razie bardzo pozytywnego dla nas.
Po fantastycznym początku przytrafiła się wam seria pięciu porażek. Czym ona był spowodowana?
- Dużo rzeczy się na to złożyło. Przeciwnicy byli wymagający, bo graliśmy przecież z Lotosem Trefl w Gdańsku, czy z PGE Skrą Bełchatów u siebie. Niewiele zabrakło, a w drugim spotkaniu doprowadzilibyśmy do tie-breaka. Mi najbardziej szkoda meczu z Jastrzębiu, który przegraliśmy 0:3, a który mogli wygrać w tym samym stosunku. W każdym secie graliśmy jak równy z równym, w końcówkach zaś praktycznie stawaliśmy i nie reagowaliśmy na bardzo dobrą grę jastrzębian. Ale jak wspomniałem, wiele rzeczy się zbiegło na naszą formę: choroby niektórych zawodników, kontuzje i nieobecność siatkarzy, którzy na początku roku grali w reprezentacjach. Wojciech Żaliński, Lucas Kampa i Neven Majstorović wrócili do klubu w poniedziałek, a we wtorek graliśmy mecz z Jastrzębskim Węglem. Tak więc wszystko po troszku wpłynęło na wyniki. Mamy mniej doświadczoną kadrę, rezerwowi zawodnicy to młodzi ludzie, którzy nie grali jeszcze na takim poziomie rozgrywek i w przypadku, kiedy wypadnie podstawowy gracz, to mamy do dyspozycji mniej doświadczonego zawodnika, który nie zawsze sobie radzi z presją. Ale też dzięki grze nabywa doświadczenia, które mamy nadzieję w przyszłości zaprocentuje.
Waszym atutem jest zdolna młodzież, która się rozwija i daje wiele satysfakcji, ale też potrafi w ważnych momentach meczu „stracić ”głowę.
- Tak czasami bywa. Na przykład Bartłomiej Bołądź jest w Radomiu trzeci rok, ale z sezonu na sezon gra coraz więcej i lepiej. W pierwszym roku wchodził na zmiany za Wytze Koostrę, w drugim już grał pół na pół z Mikko Oivanenem, teraz jest podstawowym atakującym. I taka jest kolej rzeczy. Musi zapłacić frycowe, zdobyć doświadczenie, aczkolwiek uważam, że ze swojej roli wywiązuje się poprawnie. Z jednej strony młodzi zawodnicy mogą być bolączką, ale z drugiej fajnie jest, że chcą grać w Radomiu. Nas nie stać na gwiazdy europejskiego formatu, także inwestujemy w młodzież, a ona się rozwija, regularnie robi postępy co pokazują ostatnie sezony.
*więcej na pzps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.