Plażowa | 2015-08-27 23:48:00 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: inf. własna
Dziś na olsztyńskich boiskach mężczyźni rozpoczęli zmagania w turnieju głównym. Wśród biało-czerwonych nie zabrakło duetu Michała Kądzioły i Jakuba Szałankiewicza, którzy ze zmiennym szczęściem rozegrali dwa spotkania. – Na przegraną w pierwszym meczu wpływ miało wiele czynników, na szczęście w drugim starciu kontrolowaliśmy przebieg spotkania – powiedział po spotkaniu Michał Kądzioła.
Polacy walkę o awans z grupy rozpoczęli od porażki z Hiszpanami – Herrerą i Gavirą. - Pierwszy mecz był dla nas bardzo trudny. Graliśmy z brązowymi medalistami ostatniego Grand Slam, którzy postawili nam poprzeczkę bardzo wysoko. Nie chciałbym szukać usprawiedliwienia utraty przewagi w meczu z Hiszpanami, faktem jest jednak, że rano obudziłem się z katarem i nie byłem do końca skoncentrowany, dlatego kilkukrotnie popełniałem proste błędy - stwierdził Michał Kądzioła.
Drugi mecz biało-czerwoni rozegrali z kanadyjską parą - Schalk/Saxton. Po zaciętej walce ostatecznie zwyciężyli gospodarze zawodów. – Trenowaliśmy z Kanadyjczykami przez miesiąc i doskonale ich znamy. Nasi rywale grali na swoim normalnym poziomie, dzięki naszej dobrej grze udało się uciec rywalom z wynikiem. Również w drugim secie zbudowaliśmy przewagę, do czasu kiedy na polu zagrywki pojawił się Ben Saxton, który czterokrotnie zaserwował asa, uderzając w końcową linię boiska. Wtedy rozpoczęliśmy walkę punkt za punkt, jednakże to my kontrolowaliśmy przebieg całego spotkania – wyznał popularny „Kądziu”.
Rywalizacja w grupie H jest bardzo zacięta. Jedynie para Hiszpanów zanotowała dwa zwycięstwa. Jutro Polacy zmierzą się z tureckim duetem – Gögtepe V./Giginoglu - Niestety jeszcze nie możemy być pewni wyjścia z grupy, dlatego musimy za wszelką cenę wygrać jutrzejsze spotkanie. Dziś wykonaliśmy 50% pracy, by mieć awans – powiedział partner Jakuba Szałankiewicza.
Biało–czerwoni są w Olsztynie od poniedziałku i mieli czas, aby zapoznać się z przygotowanymi boiskami, jednak w okresie przygotowań do zawodów nie mogli potrenować na największym obiekcie. - Trochę szkoda, że nie mogliśmy potrenować wcześniej na boisku głównym. Mimo, że na wszystkich boiskach gra się podobnie, to jednak każdy jest inaczej zbudowany i w pierwszym starciu szukaliśmy punktów odniesienia – dodał.
Obecny sezon, z powodu nękających kontuzji, nie jest dla polskiej pary łatwy. - Każde doświadczenie uczy nas ciągle czegoś nowego. Każda choroba i uraz są dla nas lekcją, momentem do zastanowienia się. Nie odbieram tego jako pech. Jest to tylko droga pod górę, którą muszę pokonać – stwierdził z nadzieją Kądzioła.
Ten rok jest szczególnie ważny dla Michała Kądzioły, ponieważ niedawno został ojcem. Czy dzięki rodzicielstwu dojrzał także jako siatkarz? – W momencie gdy pojawiło się dziecko zmieniłem spojrzenie na życie. Nie ma już teraz takich sytuacji, że po przegranym meczu jestem zdołowany, ponieważ wiem, że w domu czeka na mnie narzeczona i syn. Nie mam już czasu na głupoty – zakończył z uśmiechem młody tata.
* Rozmawiała i opracowała Katarzyna Krajewska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.