Plażowa | 2013-10-01 18:30:43 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: pzps.pl
- Jestem zadowolony z tegorocznego sezonu i pracy, którą wspólnie wykonaliśmy z Jakubem Szałankiewiczem. Powiem więcej Jakub jest wniebowzięty! - powiedział Michał Kądzioła, który podsumował kończący się sezon reprezentacyjny w siatkówce plażowej.
Kibicowałeś reprezentacji Polski podczas XI Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Płocku. Co przyciągnęło siatkarza plażowego na halę?
Michał Kądzioła:- Lubię oglądać siatkówkę halową. Przyjechałem dla tej atmosfery, która towarzyszy meczom biało-czerwonych w Polsce. Jak ogląda się siatkówkę w telewizji nie da się poczuć tego klimatu. Poza tym znam się z zawodnikami, otrzymałem od nich zaproszenia na mecze, więc postanowiłem przyjechać do Płocka. Żal byłoby nie skorzystać z takiej okazji.
W takiej sytuacji nasuwa mi się pytanie, czy jest taka możliwość, żeby Michał Kądzioła kiedyś zagrał w siatkówkę halową?
- Na pewno nie na takim poziomie na jakim gra reprezentacja Polski. Jeżeli będę schodził z piasku na halę, czego sobie oczywiście nie życzę, będę miał około 35-40 lat. W związku z czym przypuszczam, że ciężko byłoby mi znaleźć klub, który byłby zainteresowany moją osobą. Dla mnie najważniejsza jest siatkówka plażowa. Jej poświęcam się w całości.
Jak oceniłbyś cały sezon w Waszym wykonaniu?
- Osobiście jestem zadowolony z tegorocznego sezonu i pracy, którą wspólnie z Jakubem Szałankiewiczem wykonaliśmy. Powiem więcej mój partner jest wniebowzięty! Choć przyznam szczerze, że czuję pewien niedosyt. Kilku meczów mogłem i powinienem lepiej zagrać. Dlatego też czuję, gdzieś tam w środku niedosyt. Na pewno w pierwszej części sezonu zagraliśmy naprawdę dobrze. Zdobyliśmy brązowy medal w CEV Baden Masters. Zajęliśmy dziewiąte miejsce w mistrzostwach świata w Starych Jabłonkach. Warto przypomnieć, że Jakub Szałankiewicz cały czas grał z kontuzjowanym barkiem.
Ten brązowy medal zdobyty w Baden na niespełna miesiąc przed FIVB Mistrzostwami Świata w Starych Jabłonkach dodał Wam chyba pewności siebie.
- Zagraliśmy tam naprawdę bardzo dobrze. Takie zwycięstwa zawsze dodają wiary człowiekowi. Wiedzieliśmy, że zmierzamy w dobrym kierunku.
Czy presja ciążąca na polskich zawodnikach, z racji tego że mistrzostwa świata odbywały się w naszym kraju nie sprawiła, że wyniki nie były takie jakich większość kibiców oczekiwała?
- Presja na nas nie ciążyła. Byliśmy w komfortowej sytuacji. Większość uwagi mediów i kibiców skupiła się na parze Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. My po prostu robiliśmy swoje. Nas wysyłano grać na boczne boiska, dzięki czemu nie byliśmy w centrum zainteresowania. Graliśmy konsekwentnie swoją siatkówkę, dzięki czemu wywalczyliśmy najlepsze miejsce spośród wszystkich polskich par. Po drugie zawsze przed turniejem, który odbywa się we własnym kraju, przed własną publicznością pojawia się dodatkowa mobilizacja, a dla niektórych jest to dodatkowe obciążenie.
*Więcej na: pzps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.