Plażowa | 2013-06-27 21:00:06 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf.własna
W finałowym starciu o złoto na krakowskiej plaży Matusiak/Witczak zmierzyli się z duetem Lech/Wojtasik. Po trzech setach walki pierwsze miejsce na podium przypadło obrońcom tytułu z zeszłego roku. - W trakcie całego turnieju, wszystkie nasze spotkania miały podobny scenariusz. Uzyskiwaliśmy kilkupunktową przewagę i szybko ją trwoniliśmy - przyznał Dominik Witczak, zdobywca pucharu za drugie miejsce w imprezie zorganizowanej w stolicy Małopolski.
Jak możesz podsumować wasz występ w Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa?
Dominik Witczak: - Pozostaje nam trochę niedosyt, bo przegraliśmy finałowy mecz, który powinniśmy wygrać. Doprowadziliśmy do remisu, jednak w tie-breaku podjęliśmy kilka złych decyzji, popełniliśmy kilka błędów, co w kontrach wykorzystali nasi rywale. Z występu w całym turnieju jesteśmy zadowoleni, ponieważ zarówno w pierwszym, jak i drugim dniu rywalizacji trafiliśmy na dobre pary. Wynik jaki osiągnęliśmy na pewno oceniamy pozytywnie.
Jak możesz scharakteryzować wasza grę w trakcie turnieju?
- W trakcie całego turnieju, wszystkie nasze spotkania miały podobny scenariusz. Uzyskiwaliśmy kilkupunktową przewagę i szybko ją trwoniliśmy. Może to być kwestia braku koncentracji na boisku albo rozluźnienia. Cieszy nas to, że pomimo wielu podbramkowych sytuacji udało nam się wyjść z nich obronną ręką, ponieważ zawsze walczyliśmy do końca.
Jakie spotkanie przysporzyło wam najwięcej trudności?
- Według mnie spotkanie finałowe, ponieważ ono zamykało cały turniej. Z pewnością dla Rafała (Matusiaka - przyp. red.) też, bo bardzo dużo napracował się w obronie i wykonał wiele ataków. Finał był ciężki, bo jest on kumulacją zmęczenia z wszystkich poprzednich meczy.
Tym razem w Krakowie panowały warunki jak na brazylijskiej Copacabanie…
- Zdecydowanie tak. Cieszyliśmy się, że nie musimy rozgrywać piątkowych spotkań kwalifikacyjnych. Poczekaliśmy tylko na zachód słońca, żeby odbyć trening. Warunki były fajne - wiadomo, jest słońce - jest dobra zabawa dla kibiców. Z drugiej strony, w momencie kiedy temperatura przekracza 30 stopni to niestety odbija się to na grze. Na każdym etapie rozgrywek, trzeba siły rozłożyć tak, żeby dograć spotkanie. Nie da się w takich warunkach biegać za każdą piłką na 100%. Staraliśmy się grać na tyle, na ile było nas stać przy takich warunkach atmosferycznych.
Macie już plany na następne turnieje?
- Plany mieliśmy bardzo ambitne, żeby grać jak najwięcej, gdzie tylko się nam uda, ale niestety nie mamy na to wiele szans. W tym roku ubogi jest kalendarz rozgrywek. Oczywiście ci organizatorzy, którzy się zgłosili, robią to bardzo dobrze. Niestety nie zadbano o to, aby zawodnicy plażowi mieli odpowiednią liczbę turniejów. W tym roku doszło do niecodziennej sytuacji, w której mamy ponad miesiąc wolnego. Potem w sierpniu rozgrywamy dwa turnieje, finał sezonu mamy 22 sierpnia. Jest to termin, który nie odpowiada wielu zawodnikom. Będę musiał porozmawiać z panią prezes i ubłagać, żeby mnie puścili na ten finał. Taki termin, koliduje nie tylko siatkarzom halowym, którzy rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu, ale także siatkarzom plażowym, którzy muszą rezygnować z ważnego turnieju World Tour rozgrywanego w tym samym czasie w Moskwie.
Wracając jeszcze do siatkówki halowej, jak podoba ci się dotąd skompletowany skład ZAKSY?
- Skład na pewno mamy ciekawy. Pozycją, na której doszło do największych zmian jest przyjęcie. Odszedł Felipe (Fonteles - przyp. red.), klub opuścił Rogerio Nogueira, który nie zaaklimatyzował się w Kędzierzynie. Mamy ciekawych zawodników, zobaczymy jak Dick Kooy sobie poradzi. Na kolejny sezon pozostał Michał Ruciak, który gra naprawdę dobrze od wielu lat. Na pewno przed nami jeszcze wiele pracy.
* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.