Najnowsze newsy

Siatkówka » Plażowa

Plażowa | 2013-01-06 04:33:13 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

"Plażówka" nałogiem Hiszpanów?

Fot.: CEV

O siatkówce plażowej niestety mówi i pisze się mało. Nasz portal postanowił to zmienić, udając się w tym celu aż do słonecznej Hiszpanii. Czym dla rodowitych Españoles jest tak naprawdę popularna "plażówka"?

Urodzony w Walencji Santi Jiménez w siatkówkę plażową grywa amatorsko od wielu lat. - Dla mnie siatkówka plażowa to coś więcej niż tylko hobby, to aktywny sposób na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Dzięki niej można poznać wiele nowych osób, których normalnie - np. wychodząc na imprezę - by się nie poznało - podkreśla Santi. - Przed laty grywaliśmy z przyjaciółmi nawet w zimie. Teraz, kiedy jesteśmy już starsi grywamy już tylko w lato - mówi 30-letni Jiménez. Podobnie wysoko ceni sobie "plażówkę" Ángel Torres, mieszkający i studiujący w Barcelonie Ekwadorczyk. - Plażówka to mój ulubiony sport, jedyny jaki czynnie uprawiam. To prawie jak nałóg, od gry jest w stanie powstrzymać mnie jedynie kontuzja - zdradza Ángel, po chwili dodając: - Jeśli tylko dopisuje pogoda, naprawdę bardzo często można spotkać mnie właśnie na plaży.

A jak na temat "plażówki" zapatruje się zawodowy siatkarz - grający na pozycji libero w ekipie wicemistrzów Hiszpanii Toni Llabrés? - Siatkówka plażowa to dla mnie hobby. Odpoczywam grywając, a przy okazji utrzymuję ciało w dobrej formie - informuje zawodnik. - W siatkówkę plażową od lat grywam z tym samym kolegą, sprawia nam to sporo radości. Podobne zdanie jak Llabrés prezentuje występujący jak on na parkietach Superligi Ruben Calonge. - Siatkówka plażowa to dobry sposób, aby pozostać w formie po sezonie ligowym siatkówki halowej. Kilka miesięcy bez żadnego kontaktu z piłką nie sprzyjałoby dobremu wejściu w kolejny sezon - wyjaśnia Ruben.

W ile osób najlepiej grywać w plażową wersję siatkówki? Zdaniem Santiego Jimeneza cztery osoby to wystarczająco dużo, by rozegrać ciekawy mecz. - Gdy gra nas więcej, np. osiem osób, gra się gorzej - ma się wtedy mniejszy kontakt z piłką, pojawia się większe zamieszanie. Jeśli jednak nastawiasz się na zabawę, nie ma to większego znaczenia - wyjaśnia Jiménez. Z trochę innego założenia wychodzi młodszy nieco od Jimeneza Torres: - Im nas więcej, tym ciekawiej. Gra staje się wtedy bardziej interesująca, jest przy niej więcej zabawy... Szczerze mówiąc nie ma dla mnie znaczenia kto wygrywa, ja po prostu cieszę się grą - twierdzi z uśmiechem Ángel Torres.

Czy faktycznie kwestia wygranej i przegranej - w amatorskim wydaniu plażówki - to kwestia drugorzędna? - Na pewno to nie kwestia życia i śmierci, niemniej każdy sportowiec lubi zwyciężać... - zauważa Toni Llabrés, którego Unicaja Almería planuje powalczyć w tym roku o trofeum Mistrza Hiszpanii. Jeszcze bardziej stanowczo wypowiada się występujący na co dzień w drużynie z Zaragozy Ruben Calonge: - Zawsze istotne kto wygrywa! Nieważne czy to poważne rozgrywki czy zabawa przyjaciół - tłumaczy Calonge. Niezależnie od tego zawodnik nie ukrywa, że... - Siatkówka bywa czasem nudna. Ja osobiście mecze oglądać lubię dopiero od stanu 20-20, kiedy partia zaraz ma się skończyć, a gra jest bardzo wyrównana. Siatkówka plażowa jest bardziej atrakcyjna dla widza, choć czasem także i tu sety wydają mi nieco zbyt przydługawe.

Co tak naprawdę decyduje o wspomnianych wygranych lub porażkach na piasku? - Na piasku istotna jest współpraca w zespole, koordynacja ruchów oraz pozycja w polu gry. Wysiłek, jaki wkładasz w każdy mecz podnosi twój poziom adrenaliny, to coś naprawdę wyjątkowego - twierdzi Ángel Torres, a Toni Llabrés, wgłębiając się w ciekawy temat różnic między "halówką" a "plażówką", zaznacza: - To zupełnie dwie inne dyscypliny, począwszy od techniki przyjęcia, poprzez rozegranie, sposób ataków. Mnie osobiście bardziej efektowna wydaje się siatkówka halowa. Używa się tutaj większej siły, większego potencjału, zdecydowanie bardziej lubię więc oglądać właśnie siatkówkę halową.

Mimo zalet siatkówki plażowej i halowej, królową sportów w Hiszpanii pozostaje niezmiennie futbol. Fanem piłki nożnej jest również Santi Jiménez. - Lubię futbol i kolarstwo. Jestem kibicem Barcelony i Walencji, jeśli chodzi natomiast o kolarstwo, powiem krótko - Contador forever! - informuje Santi. Inne dyscypliny na bieżąco śledzi także Llabrés. - To prawda, staram się być w temacie i dotyczy to wszystkich dyscyplin - ważne by występowali Hiszpanie - przyznaje libero Almerii. - Latem cenię sobie rozgrywki Ligi Światowej i oczywiście Ligi Europejskiej, w której grywa Hiszpania. Choć lubię siatkówkę plażową, nie emocjonuję się nią tak bardzo mocno jak jej halową odmianą.


* Rozmawiała i opracowała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane