Najnowsze newsy

Siatkówka » Plażowa

Plażowa | 2012-06-29 08:50:19 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Mateusz Radojewski: Chcemy mierzyć znów w "pudło"

Fot.: Sylwia Kuś

Z pamiątkowym solnym pucharem za trzecie miejsce opuścił w niedzielę krakowski piasek Mateusz Radojewski. - Myślę, że puchar z Krakowa znajdzie zaszczytne miejsce na półeczce, zwłaszcza, że to puchar Grand Prix. Wszystkie takie zasługują na szczególne miejsce - podkreśla usatysfakcjonowany końcowym wynikiem w Krakowie, 26-letni zawodnik. Czy także w Porębie uda mu się stanąć na podium?

Gratulacje, niedzielny brąz wywalczony w Krakowie ma prawo cieszyć. Tym bardziej, że mecz z Popkiem/Makowskim to nie był łatwy wcale spacerek...

Mateusz Radojewski: - Dziękuję bardzo za gratulacje. To prawda, na pewno nie był to dla nas spacerek, ale i tak najcięższy mecz tego krakowskiego turnieju graliśmy dzień wcześniej, z duetem Sińczak/Kiernoz. Pierwszego seta przegraliśmy dosyć gładko. W drugim secie przegrywaliśmy już nawet 18:13, ale w pewnym momencie się obudziliśmy. Coś "pękło" i zaczęliśmy grać swoją siatkówkę. W całym tym meczu wygraliśmy 2:1, w tie-breaku poszło nam już łatwo. Było to najważniejsze spotkanie. Byliśmy już po jednym przegranym meczu, w przypadku porażki odpadlibyśmy z turnieju.

Wracając jeszcze do ostatniego dla Was w turnieju spotkania - co Twoim zdaniem zaważyło, że ostatecznie byliście lepsi od Dawida Popka i Michała Makowskiego?

- Wydaje mi się, że po pierwszym secie, myśleli, że w drugim pójdzie im łatwo. Ja i Marcin wzmocniliśmy jednak zagrywkę, pomogło nam też to, że rywale popełniali bardzo dużo błędów, wystawiali niedokładnie. W tie-breaku do połowy seta graliśmy równo, później udało nam się odskoczyć. Kiedy Marcin zagrywał, trafiła nam się seria. Utrzymaliśmy to prowadzenie do końca... Popek i Makowski przed sezonem byli pretendentami do złotego medalu Mistrzostw Polski, myślę zresztą, że dalej są. Przed turniejem w Krakowie byli od nas wyżej w rankingu, stąd podwójna satysfakcja, że udało nam się ich pokonać.

Jak oceniłbyś organizację tego turnieju? Wydaje się, że Kraków po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

- Tak, Kraków był bardzo dobrze przygotowany na ten turniej. Do udziału w nim zachęca na pewno pula nagród. Kolejną zachętą, by stawić się w Krakowie są bez wątpienia kibice. Zdarzają się turnieje, jak np. zeszłoroczny Puchar Polski w Kozienicach koło Radomia, na których kompletnie nie ma kibiców. Trybuny były tam puste. W Krakowie niespodzianką był dla nas doping ze środkowej trybuny - nie mieliśmy tam znajomych (uśmiech). Tym osobom, które kibicowały nam, oddaliśmy w podzięce swoje koszulki.

Mecz o brąz przyszło wam grać na bardzo rozgrzanym piasku, który z czasem "potraktowany" został przez organizatorów wodą...

- Marcin rozgrzewał się w skarpetkach - tak go paliło. Ja gram w ochraniaczu na kostkę, ponieważ zerwałem niedawno więzadło w stawie skokowym. Być może dlatego rozżarzony piasek aż tak bardzo mi nie przeszkadzał, a być może dlatego, że mam mniejsze czucie w stopach (śmiech). Teraz, gramy w Porębie, u naszego sponsora, mierzymy więc znów w "pudło". Wiemy oczywiście, że o miejsce na podium nie będzie wcale łatwo.

Jak gra Ci się w duecie z Marcinem Melnarowiczem?

- Gramy ze sobą kolejny już rok, gra nam się bardzo dobrze. Rywale mówią, że ciężko stwierdzić na kogo z nas lepiej jest zagrywać, bo gramy bardzo równo i to we wszystkich elementach. Co ciekawe - choć Marcin jest dwa centymetry niższy - jest bardzo czujny w bloku, dobrze się w nim czuje. Ja lepiej czuję się w polu. Mówią też, że jesteśmy bardzo zgrani, nie musimy nawet odzywać się do siebie na boisku, żeby się dobrze rozumieć.

Nagrodami w turnieju w Krakowie były wyjątkowe puchary, bowiem wykonane z soli... Była to miła pamiątka?

- Tak, te puchary są faktycznie wyjątkowe. W mojej kolekcji będzie to pierwszy taki. Nie ukrywam, że bardzo często gram właśnie dla satysfakcji wejścia na podium i sięgnięcia po puchar. Myślę, że puchar z Krakowa znajdzie zaszczytne miejsce na półeczce, zwłaszcza, że to puchar Grand Prix. Wszystkie takie zasługują na szczególne miejsce.

Na zakończenie, zdradź z kim sympatyzujesz w rozgrywkach EURO?

- Oczywiście byłem za Polską, do końca liczyłem, że strzelimy decydujące o awansie bramki... Teraz nie mam już faworyta, oglądam mecze ze względu na dobrą grę, nikogo nie typuję, nie uprawiam też hazardu (śmiech). Obserwując ten turniej, na pewno podobała mi się gra Czech. Z tego powodu, że z nimi przegraliśmy, powinni byli zdobyć mistrzostwo Europy (uśmiech). Świetnie co roku grają też Niemcy, być może uda im sięgnąć po satysfakcjonujący ich wynik. Ich szanse na złoty medal oceniam jako największe.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane