Najnowsze newsy

Siatkówka » Plażowa

Plażowa | 2008-08-06 08:09:17 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: inf. prasowa

"Bikini to mój strój służbowy"

Fot. Grzegorz Grabowski

Gdy siatkówkę plażową włączono do programu igrzysk olimpijskich 1998 r. (Atlanta), krytycy narzekali, że zrobiono to po to, by podnieść atrakcyjność dyscypliny, w której można oglądać opalone na brąz dziewczyny w bikini.

Argument nie był pozbawiony sensu, bowiem rzeczywiście seksapil zawodniczek ściąga na trybuny dodatkowych widzów. Same siatkarki przyznają, że czerpią energię z obecności licznych widzów i uważają, że te seksowne podteksty wzmacniają je.

"Czuję, że jestem mocniejsza. Jestem sportsmenką, staje się mocniejsza, a to jest mój strój służbowy" - powiedziała Amerykanka Kerri Walsh, wygładzając swe biało-czarne bikini. "Nie czuje się wykorzystywana. Na szczęście jesteśmy wystarczająco sprawne i zdrowe. Nasz styl życia jest cudowny" - dodała.

Według olimpijskich przepisów dolna część bikini siatkarki plażowej powinna mieć 7 centymetrów w biodrach, nie mniej. "Kuse" bikini, w "brazylijskim stylu", widywane na plaży Copacabana lub innych, nie są dozwolone. Kobiety mogą wybrać kostium jednoczęściowy, ale większość decyduje się na dwuczęściowy, bowiem jednoczęściowy jest mniej praktyczny, choćby wtedy, gdy piasek przeniknie pod kostium.

Mężczyźni muszą nosić szorty długości co najmniej 10 cm powyżej kolan.

"Tak naprawdę nie dbam o wizerunek. Trzeba po prostu wyjść, zagrać, odwdzięczając się za doping. Jeśli symbole seksu pomagają w pozyskaniu takiego wsparcia ze strony publiczności, to świetnie" - powiedziała brazylijska siatkarka Renata Ribeiro.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane