Plażowa | 2011-10-19 16:55:12 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: pzps.pl
Grzegorz Fijałek i Mariusz mogą już zamawiać olimpijskie stroje. Po znakomitej grze w całym 2011 roku mogą już szykować się do gry przed Pałacem Buckingham.
Był to najlepszy sezon w historii polskiej siatkówki plażowej. Zawodniczki i zawodnicy w biało-czerwonych strojach zdobyli 16 medali dużych międzynarodowych imprez, a Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel mogą już zamawiać u krawca olimpijskie stroje.
Dwa drugie miejsca w cyklu turniejów Swatch World Tour oraz ćwierćfinał w mistrzostwach świata są to najlepsze wyniki pary Grzegorz Fijałek-Mariusz Prudel w 2011 roku. Polacy mają już w kieszeni olimpijski awans i w okresie przygotowawczym oraz w startach w pierwszej połowie 2012 roku mogą już myśleć tylko o grze na piasku przed Pałacem Buckingham.
- Dobre wyniki w 2011 roku sygnalizowała już wysoka forma w okresie przygotowawczym. Trenowaliśmy zimą i wczesną wiosną w różnych miejscach świata z czołowymi parami świata. Graliśmy z nimi sparingi i na podstawie tych sprawdzianów mogliśmy wnioskować, że powinno być dobrze – powiedział Mariusz Prudel.
Pierwsze starty obaj reprezentanci Polski i trener Sławomir Robert oceniają jako średnie. W trzecim występie w Pradze były na początku dwie porażki, ale trzeba pamiętać, że zarówno z Rosjanami Koshkarevem-Likhotovem i Chińczykami Xu-Wu walka toczyła się do ostatniej piłki, o czym najlepiej świadczy wynik tie breaka z tymi pierwszymi – 23:25.
Następnym startem był Beijing Grand Slam. Polacy dali popis gry, zajęli czwarte miejsce i zebrali do światowego rankingu 560 pkt. – Był to ważny występ. Forma jaką zaprezentowaliśmy wskazywała, że idziemy dobrym szlakiem i prognozy z okresu przygotowawczego powinny sprawdzać – powiedział Grzegorz Fijałek. Na konferencji prasowej w Centrum Olimpijskim w Warszawie mówiono o dwóch szczytach formy – na mistrzostwa świata w Rzymie i turniej w Starych Jabłonkach.
Uczestnicy turnieju w Pekinie na przelot do Rzymu nie mieli zbyt dużo czasu. Niektórzy prosto z samolotu udawali się na boiska treningowe. Fijałek i Prudel lecieli z nadziejami. W stolicy Włoch zapisał się kolejny historyczny rozdział polskiej siatkówki plażowej. W czempionacie globu miały prawo zagrać dwie polskie pary. Poza Fijałkiem i Prudlem do walki o medale zakwalifikowani zostali Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz.
- Przed sezonem miejsce w ćwierćfinale pewnie przyjęlibyśmy w ciemno. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nasza gra była dobra. Szkoda tego ćwierćfinału, ale trzeba przyznać, że Brink z Reckermannem byli tego dnia po prostu od nas lepsi – mówi Mariusz Prudel. Drugi polski duet uplasował się na miejscach 17-32.
*Autorem tekstu jest Eugeniusz Andrejuk, więcej w serwisie pzps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.