Plażowa | 2010-05-25 14:08:54 | Nadesłał: Kinga Jach | Źrodlo: fijalek-prudel.pl
Polska para siatkarzy plażowych Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel zajęła na turnieju wielkiego szlema w Rzymie piąte miejsce. Poprosiliśmy chłopaków o ocenę tego rezultatu oraz przedstawienie planów na zbliżający się turniej z cyklu World Tour w Mysłowicach.
Michał Błaszczak: Gratulacje za świetny występ w Rzymie. Na pewno nie macie prawa narzekać, ale może liczyliście na coś więcej, szczególnie po świetnie rozegranej fazie grupowej?
Grzegorz Fijałek: - Szczerze mówiąc przez myśl mi nie przeszło, że przy takim cyklu treningowym jaki prowadzimy, można osiągnąć taki rezultat. Wiadomo, każdy zawodowy sportowiec celuje w jak najwyższe miejsca, ale my dopiero „raczkujemy" w tym sporcie, więc piąte miejsce w Rzymie to dla nas niepowtarzalny sukces. Nie było na tym turnieju wielkiego szlema żadnej słabej pary, a my przegraliśmy dopiero w ćwierćfinale. To dla nas życiowy sukces! Jednak na pewno nie chcemy na tym poprzestać, będziemy walczyć dalej ale zdajemy sobie sprawę, że na znaczne postępy potrzeba jeszcze czasu.
Mariusz Prudel: - Dla nas samo wyjście z grupy jest sukcesem. W stawce 32 najlepszych zespołów na świecie nie ma słabych, także każde zwycięstwo cieszy. A to, że udało nam się wygrać wszystkie trzy mecze i wyjść z pierwszego miejsca pokazuje, że praca którą wykonaliśmy procentuje. Czy liczyliśmy na coś więcej? Wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia, także gdzieś po cichu liczyliśmy, że może uda się do półfinałów awansować...
Co więc czują zawodnicy tacy jak Fijałek i Prudel, kiedy wychodzą zwycięsko z pojedynku z Brazylijczykami Harleyem i Pedro?
Grzesiek: - Na pewno ogromną radość. Moim zdaniem to najlepsi Brazylijczycy, tydzień wcześniej wygrali World Tour w Chinach, a tu proszę, udało nam ich się pokonać! Ten fakt bardzo cieszy tym bardziej, że gramy bez specjalnej taktyki. Zwycięstwa z zawodnikami pokroju Harleya i Pedro dają ogromne nadzieje na przyszłość. Wiemy jednak, że nasza gra potrzebuje jeszcze wielu zmian i poprawy. Kiedy dwa lata temu graliśmy z nimi na moim pierwszym World Tourze w karierze, także ich pokonaliśmy. Startowaliśmy z zerowym dorobkiem punktowym, więc pewnie trochę nas zlekceważyli... Teraz już na pewno było inaczej, udało nam się wygrać po zaciętej walce i cieszy fakt, że gramy z najlepszymi jak równy z równym, a o zwycięstwie decydują niuanse i dyspozycja dnia.
Mariusz: - Mogę tylko zgodzić się z Grześkiem. Takie zwycięstwa szczególnie cieszą i dodają pewności siebie na kolejne spotkania. Ciężko dokładnie opisać swoje uczucia w takiej chwili, ogromnej radości towarzyszy także niedowierzanie w to, co się stało.
Dobry wynik w Rzymie dał wam zapewne nadzieje na poprawienie zeszłorocznego rezultatu z Mysłowic (Fijałek/Prudel zajęli wtedy siedemnaste miejsce -red.)...
Grzesiek: - Tak, to prawda. Mamy teraz inne cele, które sami sobie postawiliśmy. Chcemy je osiągać na każdym turnieju. Gramy u siebie, będziemy walczyć do końca o każdą piłkę. Nie mogę jednak gwarantować żadnego wyniku. Nic nie jest pewne.. takie piękno sportu.
Mariusz: - Bardzo chcielibyśmy osiągnąć lepszy rezultat niż w 2009 roku. Wyniki w tym sezonie pokazują, że stać nas na to. Łatwo więc na pewno się nie poddamy! Wiadomo jednak jaki jest sport i wszystko może się wydarzyć.
Dobre wyniki na plaży wiążą się także z solidnymi nagrodami finansowymi. Czy pieniądze możliwe do "zgarnięcia" na piasku są odpowiednią motywacją do większego wysiłku, czy może bardziej w stawce Pucharu Świata panuje przekonanie, że gra się dla przyjemności, kibiców itp.?
Grzesiek: - To jest nasza praca i my na tym zarabiamy. Na pewno dobrze się bawimy grając na plaży przy pełnych trybunach. Mamy swój cel gry - występ na Igrzyskach Olimpijskich, do tego dążymy. Przy okazji coś wpadnie do kieszeni, nie mamy prawa narzekać (śmiech).
Mariusz: - Na pewno pieniądze są dodatkową nagrodą, ale najważniejsze są punkty rankingowe, bo to one pozwalają na starty w kolejnych zawodach bez konieczności grania w eliminacjach. Myślę jednak, że w tej całej zabawie najważniejsza jest przyjemność czerpana z grania w plażówkę, te chwile kiedy kibice oklaskują twoje akcje są wspaniałe. I ta świetna atmosfera na turniejach. Dla przykładu w zeszłym roku w Starych Jabłonkach, gdzie ponad 2000 kibiców oglądało na bocznym boisku nasz mecz. To są niezapomniane chwile!
*Rozmawiał Michał Błaszczak (fijalek-prudel.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.