Najnowsze newsy

Siatkówka » Plażowa

Plażowa | 2009-06-14 21:42:15 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Klimek i Szternel zwycięzcami Gran Prix w Krakowie

Fot.: Anna Szłapa

Za nami drugi krakowski turniej Gran Prix w siatkówce plażowej. W tym roku, w stolicy Małopolski zmierzyło się ze sobą ponad czterdzieści par, wśród których nie zabrakło znanych nazwisk, jak choćby Daniela Plińskiego, czy starszego z braci Łomaczów, Jakuba.

Dziś, kilkanaście minut po godzinie dziesiątej nad Zalewem Nowohuckim, przy ulicy Bulwarowej rozegrane zostały dwa równoległe mecze półfinałowe, w których zmierzyły się cztery najlepsze pary tych zawodów: Łomacz/Siewiorek, Kądzioła/Szałankiewicz, Wieczorek/Kubiak i Klimek/Szternel. Co ciekawe, w tej ścisłej elicie zabrakło właściciela dzikiej karty i faworyta sporej części publiczności, Daniela Plińskiego, który wraz z bratem Wojciechem, wyeliminowany został w ćwierćfinale przez Łomacza i Siewiorka. Do finału krakowskiego turnieju awansowali: Kądzioła z Szałankiewiczem oraz Klimek ze Szternelem. Uprzednio widownia miała szanse pokibicować zawodnikom w walce o brązowy medal, który ostatecznie przypadł Wieczorkowi i Kubiakowi. Po spotkaniu o trzecie miejsce odbył się wspomniany już wcześniej, długo oczekiwany finał, a jego zwycięzców w postaci Klimka i Szternela, zgromadzona tłumnie widownia poznała dopiero po emocjonującym tie-breaku.


Oficjalne wyniki drugiego krakowskiego Grand Prix w siatkówce plażowej mężczyzn:

I miejsce: Klimek/Szternel
II miejsce: Kądzioła/Szałankiewicz
III miejsce: Wieczorek / Kubiak
IV miejsce: Łomacz/Siewiorek


Rozmowa z Jakubem Łomaczem:

Dopiero co zszedłeś z boiska, powiedz zatem na gorąco, spodziewałeś się tego czwartego miejsca, które ostatecznie udało się zdobyć? Jak oceniałeś wcześniej Wasze szanse?

Na pewno był to bardzo mocno obsadzony turniej, bo zjechały się wszystkie najlepsze pary. Wcześniej czwarte miejsce bralibyśmy w ciemno, jednak niedosyt na pewno zostaje, bo była szansa ugrać nawet coś więcej. No niestety, dzisiaj graliśmy już ósmy mecz z kolei i zdrowie nie dopisało. Złapały mnie bardzo silne skurcze. W tie-breaku praktycznie nie mogłem już chodzić. Oddaliśmy ten mecz, żeby nie wywiązała się z tego jakaś niepotrzebna kontuzja. Tutaj traktujemy te mecze zabawowo, a że trenujemy normalnie na hali, musimy być tam sprawni.

Zabawą zabawą, ale nagroda pieniężna była w tym turnieju zapewne dodatkową mobilizacją?

No tak, ale miło jest też stanąć na podium, choćby dla samej satysfakcji, to bardzo fajna sprawa. Niestety, nie byliśmy w stanie wytrzymać fizycznie tych wszystkich spotkań i skończyliśmy na czwartym miejscu.

Z tego co wiem, spora część widodni przyszła na ten turniej ze względu na Daniela Plińskiego, a tu niespodzianka i bracia Plińscy odpadli już w ćwierćwinale. Zdradź proszę patent, jak pokonać ich duet?

No akurat Daniel dwa razy trafił na nas w tym turnieju i dwa razy udało nam się go pokonać. (uśmiech) No cóż, zagraliśmy dobrze, bo rzuciliśmy na szalę wszystkie nasze siły i w tym chyba cały sekret.

Jeden Łomacz w Krakowie, drugi Łomacz w Sao Paulo. Powiedz czy znalazłeś czas, żeby śledzić poczynania brata we wczorajszym meczu z Brazylią?

Tak, organizator zadbał o nas, tak więc akurat między meczami mieliśmy przerwę i mogliśmy zobaczyć to spotkanie w całości.

Jak twierdzą eksperci, Grzesiek coraz pewniej spisuje się na boisku. Jak Ty oceniasz ostatnie postępy brata?

To prawda, ostatnimi czasy poczynił duże postępy. Ja sam byłem zdziwiony, że tak dobrze potrafi już grać. (uśmiech) Na razie, jak tak z nim rozmawiam, cały czas bardzo mocno stąpa po ziemi. Wie, że musi się jeszcze dużo uczyć. Teraz ważne dla niego, żeby jak najwięcej grał. Doświadczenie na jego pozycji jest kluczową sprawą. Moim zdaniem jest na jak najlepszej drodze, żeby osiągnąć karierę przez duże "K".

Ciekawa jestem co powiedziałbyś na grę z Grześkiem w jednym klubie? Czy w niedalekiej przyszłości doczekamy się dwóch Łomaczów w tej samej drużynie?

Oczywiście chciałbym. Na pewno fajnie byłoby grać razem, ale to już nie ode mnie zależy, niemniej jeżeli włodarze klubu Grześka uznaliby, że jestem im potrzebny to czemu nie.

Podywagujmy trochę. Jeśli PlusLiga, to jaki klub konkretnie najbardziej chciałbyś zasilić? A może istnieje taki, który prywatnie z jakichś względów darzysz największą sympatią?

W sumie całą moją seniorską karierę spędziłem w Sosnowcu. Było mi tam naprawdę bardzo dobrze. Gdyby klub się nie rozpadł pewnie grałbym tam dalej. Tam po prostu czuło się wsparcie.

Wróćmy jeszcze do tematu, który z racji Twojej wizyty w Krakowie jest jednak zdecydowanie najbardziej na czasie. Powiedz, jakie elementy siatkarskiego rzemiosła przenosisz z plażówki na halę i odwrotnie, z hali na piasek?

Na pewno siatkówka halowa jest mniej techniczna od jej wersji plażowej. Grając na piasku człowiek łapie dużo techniki, zaczyna dużo widzieć, co na hali poźniej bardzo procentuje, kiedy wykorzystuje się nabyte w ten sposób umiejętności. W plażówce jak wiadomo siła nie jest tak niezbędna i nawet niscy zawodnicy przy dobrej technice osiągają naprawdę wiele.

Inaczej na pewno rozkłada się też podział ról i odpowiedzialność za każdą piłkę. Kiedy gra się tylko we dwóch, trzeba mieć pewnie oczy dookoła głowy?

Tak, zgadza się. Tutaj miałem akurat bardzo dobrego partnera, który jest wyjątkowo doświadczonym graczem, za nim już osiem sezonów. To właśnie on wyciągnął mnie na te turnieje i ustawiał całą grę, ja się tylko słuchałem i starałem mu się nie przeszkadzać. (śmiech)

Gdybyś musiał zdecydować, siatkówka halowa czy plażowa, co byś wybrał?

Zdecydowanie lepiej czuję się na hali. Plażówkę traktuję jako zabawę, bardzo fajną zabawę, ale jednak zabawę.

To już ostatni dzień turnieju w Krakowie. Powiedz jakie plany na popołudnie, czy może zdecydujesz się zostać tutaj jeszcze na parę dni i spokojnie nacieszyć się miastem?

Z tym będzie raczej ciężko, bo za parę dni muszę wracać do Francji. Zaraz po turnieju będę jechał do domu, ale muszę przyznać, że organizacja turniejów w Krakowie jest zawsze na wysokim poziomie. Rok temu też tutaj byłem. Organizatorzy zapewnili nam noclegi, poczęstunki, kolacje. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Pozostaje wierzyć, że popularność siatkówki w Krakowie zaowocuje w przyszłości jakąś dobrą drużyną ligową.

Na zakończenie, Twój typ na drugi mecz Polski z Brazylią? (rozmowa przeprowadzana była jeszcze przed porażką Polaków wynikiem 0:3)

Trzy do zera dla Polski oczywiście. (uśmiech)


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane