Młodzieżowe | 2018-09-14 19:27:53 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: pzps.pl
Magdalena Stysiak niespełna tydzień temu razem z koleżankami wywalczyła brązowy medal mistrzostw Europy juniorek. Na turnieju została też wyróżniona indywidualną nagrodą dla najlepszej atakującej – Do Polski wracam taka sama i to ogromne wyróżnienie nic we mnie nie zmieni - mówi atakująca Chemika Police.
Ogromny turniej jaki zakończył się mniej niż tydzień temu dostarczył wszystkim mnóstwo emocji. Z Ciebie te silne wrażenia już „uciekły” czy jeszcze w żyłach krąży adrenalina?
Magdalena Stysiak: - Emocje po mistrzostwach już opadły, choć nie ma co ukrywać, że były naprawdę duże. Ja i jeszcze jakoś w miarę szybko ochłonęłam, bo już wieczorkiem w hotelu wiedziałam, że dopięłyśmy swego. Oczywiście czułyśmy się bardzo zmęczone, bo turniej kosztował nas wiele sił, ale było warto.
Oglądałam niektóre wasze mecze w czempionacie i muszę przyznać, że półfinał z Rosją był dla mnie czymś nie z tej planety. Walka, ambicja, kontuzje – tam było wszystko i jeszcze więcej. To jedno z tych starć, które pamięta się do końca życia?
- Mecz z Rosją był takim spotkaniem z którego możemy być naprawdę dumne! Przegrałyśmy w końcówce, po zaciętej walce i czułyśmy, że być może Rosjanki miały po prostu więcej szczęścia, a może zwyczajnie zagrały lepiej od nas, ale to wszystko i tak nie miało znaczenia. Wiedziałyśmy, że my jako reprezentacja Polski zagrałyśmy rewelacyjne spotkanie z którego jesteśmy dumne. Mogłyśmy przecież wyjść, dostać szybkie lanie, w którym przegrywamy trzy sety do 15 i też nie awansowałybyśmy do finału. Tymczasem my postawiłyśmy się tej potężnej Rosji, która jest przecież mistrzem Europy kadetek z tamtego roku. Dlatego jesteśmy bardzo zadowolone z poziomu jaki pokazałyśmy. Oczywiście po meczu byłyśmy bardzo smutne i naprawdę tamten dzień był po prostu „niefajny”. Na szczęście nazajutrz wszystkie przemyślałyśmy sprawę, porozmawiałyśmy z trenerem i powiedzieliśmy sobie jasno, że tak przegrana z Rosją to nie jest żadna przegrana.
Włodzimierz Sadalski, który witał was na lotnisku powiedział jasno – podziwia to, że po takim spotkaniu byłyście w stanie wyciszyć emocje i walczyć o medal.
- Tak, rzeczywiście było nam bardzo ciężko podnieść się po tym półfinale, ale wiedziałyśmy, że mimo to wciąż jesteśmy w najlepszej czwórce. Dla nas tak wysokie miejsce w kategorii juniorskiej było czymś niesamowitym. Wiedziałyśmy o co gramy i co chcemy osiągnąć. Pamiętałyśmy o tym, że mamy szansę grać o medal i że z tego turnieju możemy przywieźć także coś dla Polski. I naprawdę było dla nas bardzo motywujące, że mimo tak trudnej przegranej wciąż mamy o co walczyć. Dodatkowo trener Kawka powiedział nam, że on jest spokojny o wynik, jeśli tylko wykasujemy z głowy ten mecz z Rosją i zagramy swoją siatkówkę. Nasz selekcjoner był pewny, że medal zdobędzie ta drużyna, która bardziej będzie chciała go wygrać i w konsekwencji znajdzie w sobie więcej sił na dobrą grę.
*Autor: Anna Daniluk
**więcej na: pzps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.