Młodzieżowe | 2010-12-05 20:43:41 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: mlodaliga.pl
Tytan AZS Częstochowa zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli z dużą stratą do następnego rywala. Trener Akademików Wojciech Szczucki uważa, że nie można w nieskończoność się nad sobą rozczulać. Należy zacząć grać konsekwentnie, a wtedy będzie można toczyć równorzędną walkę z każdym przeciwnikiem. Drużyna musi uwierzyć, że można wygrać z każdym, nie zależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki.
- Musimy po prostu sobie uświadomić, że nie ma znaczenia, kto stoi po drugiej stronie siatki, tylko ma znaczenie to, co my robimy - mówi trener Wojciech Szczucki. - Jeśli będziemy wychodzić na mecze i grać ogromną wolą walki, to jestem przekonany, że stać nas na równorzędną rywalizację z każdym. Natomiast ciągle gdzieś tam brakuje nam doświadczenia, pewności siebie w tych trudnych sytuacjach. Co na pewno wynika z tego, że chłopcy są jeszcze nie ograni. Jednak nie możemy się w nieskończoność nad sobą rozczulać i szukać takich argumentów. Musimy zacząć grać konsekwentnie. Brakuje takiej stabilizacji i przekonania, że z każdej trudnej sytuacji można tak naprawdę wyjść. Za mało determinacji w rozwiązywaniu właśnie takich trudnych sytuacji i o to mam największe pretensje.
Początek wielu setów był bardzo wyrównany. Gracie punkt za punkt. Co spowodowało tak jak np. w spotkaniu z Jastrzębskim Węglem, że w dalszej części seta obraz gry się diametralnie zmieniał?
- Rzeczywiście początki setów były dobre. Jak widać mamy nad czym pracować. Musimy już przestać szukać usprawiedliwienia, konkretnych rzeczy, które musimy poprawić i wyjść i naprawdę uwierzyć, że z drugiej strony stoją tacy sami ludzie, być może bardziej ograni, ale to nie ma znaczenia, gdy wykonuje się dobrą zagrywkę. Jeśli ja wykonam ją dobrze, to po prostu zrealizuje swój cel. To właśnie było widać w trzecim secie, gdzie poza paroma akcjami jestem zadowolony z jego przebiegu. Fakt trudno być zadowolonym z wyniku, gdy przegrywa się mecz.
Wiele mówi się, że jest Tytan AZS Częstochowa to najmłodsza drużyna w lidze. Jednak chyba nie wszystko można tłumaczyć wiekiem zawodników?
- Moim zdaniem tłumaczenie, że jest to drużyna najmłodsza to trochę przekłamanie. W tym sensie, że w mojej drużynie nie ma żadnego zawodnika, który grałby wcześniej na poziomie chociażby drugiej ligi. W tych kategoriach upatrywałbym, że w pewnych momentach nie potrafimy wybrnąć z trudnej sytuacji, niż z tego, że to są młodsi zawodnicy. Ja uważam, że w drużynie mam naprawdę kilku fajnych chłopców, którzy mają ogromny potencjał. Jednak jak się okazuje, nie jest to takie optymistyczne, jeśli chodzi o pokonywanie kolejnych szczebli i zdobywania doświadczenia. I to jest bardzo bolesne, ponieważ nikt nie lubi przegrywać, gdzieś nam się jeszcze ta maszynka zacina. Musimy cierpliwie poprawiać błędy i z większą wiarą ruszyć do przodu. Jeśli tak będziemy postępować to nawet, gdy po drugiej stronie będzie stał przeciwnik bardziej utytułowany, to będziemy wstanie toczyć z nim wyrównaną walkę. Myślę, że kilku zawodników w przyszłości zostanie siatkarzami. Przy tym jednak trzeba się wykazać się cierpliwością, pokorą na treningach. Mam też nadzieję, że w końcu przestanę mówić będzie poprawiać jakieś błędy, ale że w końcu powiem, że to zrobiliśmy.
W trakcie meczu zdarzają się trudne sytuacje i wtedy trenerzy biorą czas dla swoich drużyn. Co Pan wtedy mówi zawodnikom?
- Trudno stwierdzić jakąś jedną złotą formę. To wszystko zależy od tego, o czy rozmawiamy przed meczem, wszystko zależy od tego, co jest przyczyną błędów. Czasami jakiś tam jeden element szwankuje, a czasami mentalnie odjeżdżamy nie w tą stronę, co trzeba. Zatem nie ma jednej złotej recepty. Jednak cały czas staram się chłopakom podkreślać, żeby myśleli tym, co jest przed nami. Nie ma znaczenia ile jest na tablicy wyników, ale ile dobrych akcji uda nam się jeszcze wykonać.
*Rozmawiała Katarzyna Porębska, mlodaliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.