Ligi zagraniczne | 2008-11-15 22:43:49 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: rafalstec.blox.pl
Nie mam pojęcia, ilu polskich kibiców siatkówki pilnie śledzi rozgrywki Serie A - pisze na swoim blogu Rafał Stec, dziennikarz "Gazety Wyborczej" - Niekiedy słyszę natomiast marudzenie, że Sebastian Świderski człapie ku schyłkowi kariery i w ogóle starzeje się w oczach, że Michał Winiarski przegrywa z własnym kręgosłupem i za miesiąc albo dwa pewnie też nie da rady.
Nie mam pojęcia, ilu spośród licznych polskich kibiców siatkówki pilnie śledzi rozgrywki Serie A. Niekiedy słyszę natomiast tu i ówdzie marudzenie, że Sebastian Świderski człapie ku schyłkowi kariery i w ogóle starzeje się w oczach, więc niechybnie straci go reprezentacja kraju. Słyszę zatroskane głosy, że Michał Winiarski przegrywa z własnym kręgosłupem i za miesiąc albo dwa pewnie też nie da rady. Wreszcie doskonale znam stereotyp - do bólu prawdziwy stereotyp - opisujący naszego sportowca rzucającego wyzwanie światu: jeśli nawet za granicą nieźle zacznie, to szybkie spuchnie, zwłaszcza po przedłużeniu kontraktu, gdy otuli go kolejna obfita pensja, poczuje ciepełko, rozleniwi go satysfakcja z małego sukcesiku. (Pomijam tych, którzy wyjechać nie chcą albo wyjechać się boją).
Trzeba o tej polskiej normie pamiętać, by w pełni docenić aktualne wyniki takiej tam skromnej klasyfikacji „La Gazzetta dello Sport” - przecież najznakomitszego obok „L’Equipe” sportowego pisma na kontynencie - na najlepszego siatkarza ligi włoskiej. Ligi, to też wypada zaznaczyć, najmocniejszej w świecie. Korespondenci wystawiają tam graczom cenzurki za każdy mecz. Po siedmiu kolejkach szczyt rzadko u nas cytowanego rankingu „Trofeo Gazzetta” wygląda tak:
1. Sebastian Świderski 29 pkt.
2. Alessandro Fei 28
3. Michał Winiarski 27
Punkty wystawiają obcy, czyli nie ma mowy o działaniu w imię interesu narodowego, a my nie musimy naginać rzeczywistości, by wyszperać jakikolwiek, choćby dopiero pod mikroskopem dostrzegalny polski akcent w wielkim świecie. To naprawdę, biorąc pod uwagę kondycję naszych gier zespołowych, są wyczyny rodaków nadzwyczajne. Zwłaszcza, gdy spojrzymy na tło: Itas Diatec Trentino Winiarskiego (oraz Łukasza Żygadły) tabeli Serie A przewodzi (i broni tytułu), wicelider Lube Banca Macerata Świderskiego traci do lidera tylko punkt. Niewykluczone, że nasi ludzie znów zagrają przeciw sobie w finale.
Co nakazuje jeszcze raz, choćby straceńczo, przypomnieć coraz bardziej rozkochanym w sobie szefom PZPS: supergwiazdy najmocniejszej ligi świata naprawdę zasługują na selekcjonera reprezentacji Polski możliwie najwybitniejszego.
Autorem tekstu jest Rafał Stec
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.