Ligi zagraniczne | 2008-10-22 17:48:42 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: sebastianswiderski.pl/il Resto del Carli
Oglądając go na boisku wydawało się, że gra przeciwko swoim ex-kolegom w sposób nadzwyczajny... Sebastian rozegrał przeciwko Perugii, z punktu widzenia technicznego, wzorowy mecz. Na złość przeciwnikom, zapisał na swoim koncie świetne spotkanie.
W tym sezonie otrzymałeś już dwa tytuły dla najlepszego gracza. Mam rozumieć, że Snippe swoją dobrą grą sprawił, iż poczułeś się zagrożony i dlatego zagrałeś „na maksa”?
- Przeciwnie. Przede wszystkim jestem zadowolony, że w drużynie są tacy zawodnicy jak Snippe czy Saraceni. Moja rola i taka sytuacja podoba mi się, ponieważ powoduje, że wychodzę na boisko spokojny, wiedząc, że trener ma zawsze wybór. W każdym momencie, zawsze może znaleźć lepsze wyjście, kiedy ja nie mogę dać z siebie tego, czego się ode mnie oczekuje. Cały zespół musi mieć ambicje - zarówno gracze, którzy grają, jak i ci, którzy akurat są na ławce.
Poniedziałkowy mecz z Trento może być traktowany jako pierwszy ważny egzamin dla Lube?
- Tego jeszcze nie wiem. Dla mnie będzie to mecz jak każdy inny, ale na pewno Trento będzie chciało odegrać się za przegraną w Superpucharze Włoch. Na pewno będzie to bardzo ciężkie spotkanie, a znając ich świetne przygotowanie techniczne, będzie to bardzo wyrównany mecz, w którym każda piłka będzie się bardzo liczyła.
Jednak takiego początku sezonu Lube nie oczekiwał chyba nikt... prawda?
- W Polsce jest jedno przysłowie, które bardzo pasuje do tej sytuacji: nie ważne jak zaczynasz, najważniejsze jak kończysz... Prościej się nie da...
Więcej na sebastianswiderski.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.