Ligi zagraniczne | 2008-05-11 10:26:00 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: inf. własna
Tak naprawdę to wczoraj poczułem jak smakuje Mistrzostwo Włoch, na imprezie przy głównej fontannie na rynku. W mieście był koncert, kilka tysięcy ludzi i my na scenie, bardzo przyjemne uczucie - powiedział Jakub Bednaruk, opisując swoje wrażenia po zdobyciu przez jego zespół Mistrzostwa Włoch.
Weronika Grabowska: Czy przychodząc do Trento przeszło Ci przez myśl, że będziesz grał o scudetto?
Jakub Bednaruk: Przed sezonem pytałem kolegów we Włoszech czy nasza drużyna jest w stanie walczyć o Mistrzostwo, nawet oni nie wierzyli. Przekonywali mnie, że w Serie A każdy zespół może wygrać z każdym, a żeby zdobyć scudetto trzeba budować zespół kilka lat. My w tym roku zaprzeczyliśmy wszystkim tym teoriom.
Do wyłonienia Mistrza Włoch potrzebne było rozegranie aż 3 spotkań, co możesz powiedzieć o tej rywalizacji?
Obydwa zespoły udowodniły, że są trudnymi przeciwnikami na własnym boisku. Na całe szczęście trzecie spotkanie rozgrywaliśmy u siebie i zdobyliśmy Mistrzostwo Włoch. Z perspektywy kilku dni mogę powiedzieć, że nasz zespół miał więcej argumentów by wygrać, trudniej było Piacenzie, gdzie gra zespołu opierała się tylko na genialnym, Hristo Zlatanovie.
Wrócę do drugiego spotkanie finałowego, mecz zakończył się wynikiem 2:3, czego zabrakło by świętować scudetto już w poniedziałek?
„Byliśmy już w ogórku i witaliśmy się z gąską” – W drugim spotkaniu popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów własnych, w samym tie-braku oddaliśmy rywalowi aż 8 punktów, a mimo to przegraliśmy spotkanie na przewagi. Zaraz po meczu Nikola Grbic wraz z trenerem przekonali nas wszystkich, że to jak graliśmy dzisiaj spokojnie wystarczy nam by wygrać następny mecz i nie musimy nic zmieniać – ich słowa sprawdziły się i trzecie spotkanie zakończyło się naszym zwycięstwem.
Trzecie spotkanie - jak ono przebiegało. Co zadecydowało o Waszym zwycięstwie?
Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, my zagraliśmy nerwowo podczas gdy nasi rywale zaryzykowali w polu zagrywki. Pierwszy set był w tym meczu decydujący, przegrywaliśmy już 22:24, a mimo tego wygraliśmy tę partię. Zwycięstwo w tym secie dało nam więcej pewności siebie i uspokoiło naszą grę, punktowaliśmy w każdym elemencie i nie przydarzały się nam przestoje w grze. W drużynie Copry swojego zadania nie spełnił Simeonov, który wyszedł w pierwszym składzie i jak zwykle wylądował na ławce w secie drugim. Na miejscu Marcela Gromadowskiego czułbym się nieco rozżalony, bowiem nie dostaje on szansy gry podczas gdy Simeonov kolejny raz nie zanotował więcej niż 25% w ataku. Do naszego zwycięstwa w znaczący sposób przyczyniła się trójka graczy, która znakomicie się uzupełniała, Michał Winiarski, Vladomir Nikolov i Matej Kazijski. Ten ostatni to moim zdaniem, najlepszy skrzydłowy na świecie, jest wspaniałym zawodnikiem, a jego kontry są zabójcze.
Co się czuje po zdobyciu Mistrzostwa Włoch?
Niezbyt często zdarza się polskiemu zawodnikowi zdobyć scudetto, poza tym ja jakoś specjalnie się do tego nie przyczyniłem. Byłem jak Jurek Dudek w Realu Madryt (z tą różnicą, że jemu lepiej płacą za siedzenie na ławce, śmiech). Nikola Grbic przez cały sezon grał dobrze, można powiedzieć, że nawet bardzo dobrze więc nie miałem zbyt wielu okazji do gry, dlatego też nie popadam w euforię.
We wcześniejszym wywiadzie wspominałeś o Nikoli Grbicu, który wielokrotnie zaczynał walkę o scudetto z pierwszego miejsca po sezonie zasadniczym i nigdy się nie udawało zdobyć Mistrzostwa... teraz ta teoria upadła...?
Dla Nikoli jest to wspaniały okres, spędził w Serie A 14 lat, grał piąty raz o scudetto i zdobył Mistrzostwo. Przy rozdawaniu medali śmialiśmy się, że ja mam 100% skuteczność jeśli chodzi o zdobywanie złota. Wspomniana teoria upadła, co jednoznacznie wskazuję na siłę tej ligi, przypomnę bowiem, że Copra Piacenza o złoto grała z 6 miejsca. Wracając do Nikoli (Grbica – przyp. red.), dużo łatwiej siedzi się na ławce gdy pierwszy rozgrywający to wspaniały człowiek, dla którego drużyna jest najważniejsza, a dopiero później są jego własne ambicje. Bardzo się cieszę, że mogłem poznać takiego siatkarza.
Miałeś swój mały udział w spotkaniach finałowych, co się czuje w takim momencie, gdy wychodzi się na boisko?
Mój udział raczej będzie odnotowany w statystykach, bo trudno nazwać występem jedną zagrywkę i wystawę.
Co jest siłą Trento, czym pokonaliście rywali z Piacenzy?
Trento to profesjonalny klub, z dobrym sztabem szkoleniowym i kilkoma znakomitymi zawodnikami. Silą zespołu jest na pewno nasz trener (Radostin Stojczew – przyp. red.), który potrafi utemperować nasze charaktery na treningu oraz Nikola Grbic, który cieszy się zaufaniem i trzy najmocniejsze skrzydła, chyba w całej lidze. Z perspektywy całego sezonu mogę powiedzieć, że mieliśmy świetnego trenera, który ma dość ciężki charakter... ale może właśnie taki trener musi być. W ostatnim tygodniu nasz trener przeżywał ciężkie chwile (śmierć matki – przyp. red.), a mimo to poprowadził nasz zespół do zwycięstwa i Mistrzostwa Włoch.
Twoje plany na nowy sezon?
Chciałbym zostać we Włoszech. Obecnie szukam klubu, jakiegoś słabszego w A1 lub dość silnego w A2, bo mam już dość siedzenia na ławce. We Włoszech wiele się nauczyłem i najwyższy czas by sprzedać swoje umiejętności. Być może wrócę do Polski, ale dopóki nie podpisze kontraktu, nie chcę mówić o klubach... przecież nie jestem Kadziewiczem, żeby rozpoczynać sezon castingowy (przepraszam Kadziu, ale nie mogłem się powstrzymać).
Jak smakuje Mistrzostwo Włoch, jakie wrażenia i emocje?
Tak naprawdę to wczoraj poczułem jak smakuje Mistrzostwo Włoch, na imprezie przy głównej fontannie na rynku. W mieście był koncert, kilka tysięcy ludzi i my na scenie, bardzo przyjemne uczucie. Klub z Trento jest dość młody, dopiero 8 sezon gra w Serie A, a już ma w dobytku Mistrzostwo kraju. W mieście nie ma piłki nożnej, zatem to my jesteśmy bohaterami, jest to całkiem miłe.
* Z Jakubem Bednarukiem rozmawiała Weronika Grabowska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.