Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi zagraniczne

Ligi zagraniczne | 2009-04-29 08:59:42 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: reprezentacja.net

Winiarski: Rokowania są dobre

Fot.: Trabalza - www.trentinovolley.it

Klubowy mistrz Europy powalczy wkrótce o drugie w karierze mistrzostwo Italii. - Mamy naprawdę sporo pewności siebie i będziemy chcieli walczyć o to mistrzostwo - mówi Michał Winiarski.

Nabawiłeś się ostatnio kontuzji kostki, ale w sobotnim meczu wystąpiłeś. Wszystko jest już w porządku?

Michał Winiarski: - Zaraz po skręceniu nasz sztab medyczny wykonał dużą pracę i już na drugi dzień, chociaż kostka była dalej spuchnięta, wyglądała znacznie lepiej, nie tak jak po urazie. Wtedy miałem ją bardzo opuchniętą. Przez cały tydzień pracowałem na basenie, w czwartek trenowałem bez piłki, a w piątek już trochę poskakałem. W sobotę nie byłem jeszcze może gotowy w 100%, ale czułem się na tyle dobrze, by wyjść i pomóc zespołowi. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej – mamy cały tydzień na przygotowanie się do finału, a ja powinienem doprowadzić się już do pełnej sprawności.

Zagracie o scudetto. Spodziewaliście się, że w trzech spotkaniach zakończycie rywalizację półfinałową z Cuneo?

- Dwa mecze wygraliśmy dopiero w tie breaku, więc walka była zacięta. Ale muszę przyznać, że nie spodziewaliśmy się, że zakończymy rywalizację z Cuneo w trzech spotkaniach. Teraz mamy chwilę czasu na trening i na doprowadzenie się do pełni formy, kiedy inni muszą jeszcze grać. Jest już końcówka sezonu, każdy z nas narzeka na jakieś bóle. Te kilka dni pozwoli nam na złapanie oddechu i, mam nadzieję, przystąpimy do finału w pełni sił.

Brak Nikolova w składzie Cuneo ułatwił Wam zadanie?

- Trudno to stwierdzić, bo dwa pierwsze spotkania jego zastępca zagrał według mnie naprawdę znakomicie. Ciężko ocenić, jak by to wyglądało, gdyby grał Nikolov. Taki jest sport – kontuzje są wliczone w nasz zawód i często w tak długim sezonie o zwycięstwie decyduje ławka rezerwowych. My też mieliśmy swoje problemy, poradziliśmy sobie, a czy wygraliśmy z Cuneo z Nikolovem czy bez – to już nas nie interesuje.

Jak zaplanowano Wam najbliższy tydzień poprzedzający rozgrywki finałowe?

- Dostaliśmy najpierw dwa dni wolnego, ale już wczoraj wznowiliśmy treningi. Ten czas poświęcimy na odbudowanie siły fizycznej – będziemy mieć po dwie siłownie, reszta to już tylko siatkówka. Ciężko trenować, na hali jednak nie będziemy, nie ma na to czasu. Chcemy dopracować już tylko szczegóły - myślę, że do końca tygodnia będą może dwa dni, kiedy będziemy trenować dwa razy, w pozostałych – raz dziennie.

Jesteście w formie?

- Ciężko to ocenić, bo rozegraliśmy w ostatnim czasie trzy różne mecze, mamy na koncie też słabsze spotkania z Cuneo. Ale najważniejsze, że wygrywaliśmy. To tym bardziej cieszy, że nawet grając słabiej, ciągle umiemy zwyciężać. Ostatnią konfrontację z Lannutti rozegraliśmy na naprawdę wysokim poziomie, więc rokowania są dobre. Mamy naprawdę sporo pewności siebie i będziemy chcieli walczyć o to mistrzostwo.

Copra Piacenza i Macerata Sebastiana Świderskiego walczą o finał. Masz swojego faworyta w tej parze?

- Nie. Tam wszystko układa się tak dziwnie, że trudno cokolwiek powiedzieć. Najpierw 3:0 wygrywa Macerata, potem Piacenza 3:2 u siebie, potem znowu Piacenza na wyjeździe zwycięża bardzo pewnie, do zera pokonując Lube. Ciężko mi wytypować wynik, bo to dwa zespoły grające na podobnym poziomie i o wszystkim będzie decydować po prostu dyspozycja dnia.

A z kim Ty wolałbyś zagrać w finale?

- Dla mnie to bez różnicy. Z jednym czy drugim zespołem – trzeba po prostu wygrać.

Wygrałeś Ligę Mistrzów, będziesz walczyć o obronę tytułu... To Twój najlepszy sezon w karierze?

- Można powiedzieć, że teoretycznie najlepszy. Zdobyliśmy najcenniejsze trofeum klubowe, jakie jest do zdobycia i to daje dużo satysfakcji. Poza tym, gdy ciągle walczy się o najwyższe cele, człowiek nabiera pewności siebie i podnosi swoje umiejętności. Śmiało mogę więc powiedzieć, że dla mnie i większości chłopaków z zespołu ten sezon jest najlepszym albo jednym z najlepszych w karierze.

Po ubiegłorocznym sezonie klubowym miałeś problemy z plecami. Jak wygląda to dzisiaj?

- Jest lepiej. Zresztą świadczy o tym najlepiej fakt, że w tym sezonie obyło się bez żadnej poważniejszej kontuzji. Po bardziej intensywnych momentach gry i sporych obciążeniach trochę je odczuwam, ale to już nie to, co przedtem. Mam indywidualnie rozpisany program treningów, wykonuję dużo ćwiczeń na plecy. Prawda jest taka, ze muszę dbać o siebie bardziej niż zawodnicy w pełni zdrowi. Mam jednak nadzieję, ze jeśli będę przestrzegać tego, co zalecili mi specjaliści, ta kontuzja będzie należeć już tylko do przeszłości. Ale jest już końcówka sezonu i mimo tego, że naprawdę o siebie dbam, wszystko zaczyna już pobolewać (uśmiech).

Dostałeś od trenera Castellaniego „wolne” na Ligę Światową. Jak wykorzystasz ten czas?

- Na pewno będę chciał odpocząć, ale co będę robił – nie mam pojęcia. Chciałbym ten czas wykorzystać też dla siebie. Przede wszystkim, czynnie wypoczywając. Pogram może trochę w piłkę nożną, w tenisa, żeby organizm się roztrenował, ale też żeby się nie zastał. Pierwszy raz będę ten czas mógł poświęcić dla żony i dla syna. Będziemy razem i... naprawdę już nie mogę się tego doczekać.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane