TAURON Liga | 2018-11-12 13:27:04 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: lsk.plps.pl
Prowadzona przez Marka Solarewicza drużyna z Wrocławia w drugiej kolejce ligi musiała uznać wyższość drużyny ŁKS Commercecon Łódź, przegrywając 2:3. – Dzisiejszy mecz pomimo przegranej to jednak pewien sukces – przyznał po meczu szkoleniowiec wrocławskiej drużyny.
Za nami konfrontacja z ŁKS Commercecon Łódź. Od prowadzenia 2:0 do porażki 2:3. Pomimo, iż to rywalki były stawiane w roli faworytek to udało wam się bardzo wysoko zawiesić poprzeczkę. Jak możesz podsumować ten mecz?
Marek Solarewicz: - Myślę, że jednak mimo wszystko musimy być zadowoleni z tego spotkania i tego jak udało nam się zaprezentować. Oczywiście super, że zdobyliśmy punkt, bowiem musimy pamiętać, że po drugiej stronie siatki mieliśmy aktualne wicemistrzynie Polski. Drużyna z Łodzi aspiruje do pierwszej czwórki, a my mamy absolutnie inne cele. Jeśli z takim zespołem udaje nam się walczyć jak równy z równym to niewątpliwie jest to powód do dumy. Zabrakło naprawdę niewiele do ogromnej niespodzianki i na tym polega niedosyt. Mamy bardzo młody zespół, który przeszedł mocną przebudowę i dzisiejszy mecz niestety pokazał, że brakuje nam ogrania. Dziewczyny dobrze się rozwijają, robią postępy i zbierają kluczowe doświadczenie. W kilku momentach meczu denerwowałem się, bo nie realizowaliśmy naszych założeń taktycznych, a to jest coś co zawsze mocno mnie irytuje. Nie mniej jednak możemy być bardzo zadowoleni z postawy zespołu.
W waszej grze pojawiło się dzisiaj sporo błędów własnych, przez co oddaliście jednak sporo punktów rywalkom. W czwartym secie było to aż dziesięć punktów. Czy to wynikało z poprawy gry rywalek, czy raczej w waszym zespole pojawiły się nerwy?
- Przede wszystkim od początku meczu zakładaliśmy, że będziemy mocno zagrywać i ryzykować w tym elemencie. Od trzeciego seta niestety siadła nam zagrywka, co było widać. W takim meczu zdecydowanie lepiej jest serwować agresywnie, posyłać floata z prędkością około 70 kilometrów na godzinę niż oddawać rywalkom balona, którego zamienią na punkt. Wkradły nam się błędy w ataku i kilka w przyjęciu zagrywki. Taka jest niestety gra i mamy prawo popełniać pomyłki. Dodatkowo absolutnie nie ograniczałem dziewczyn w ataku, a wręcz przeciwnie namawiałem je, żeby grały w pełnym powerem i korzystały z tego co potrafią.
Uprzedziłeś nieco moje pytanie, bo właśnie o zagrywkę chciałem zapytać. Trzynaście zepsutych serwisów, ale też jedenaście asów serwisowych. Rozumiem, że ryzykowanie w polu zagrywki było elementem waszej taktyki na ŁKS?
- Tak, takie było nastawienie. Jeśli grasz z zespołem, który ma bardzo dobre przyjmujące i rewelacyjną libero to musisz tak układać taktykę. Robiliśmy to w dwóch pierwszych setach i to ustawiło nam grę, a także wpłynęło na wynik. Później dalej staraliśmy się realizować te założenia i kontynuować taką grę, ale już mieliśmy o wiele mniejszą skuteczność. To niestety spowodowało, ze nie mogliśmy przejąć już inicjatywy w tym meczu.
Więcej na: lsk.plps.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.