TAURON Liga | 2017-05-09 17:35:39 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: budowlanitorun.pl
Wychowanka Budowlanych Toruń, Anna Lewandowska zostaje w Grodzie Kopernika na kolejny sezon. Torunianka nie ukrywa, że dla niej to bardzo ważne, że została obdarzona zaufaniem. – Debiutancki sezon był dla mnie pełen nowych wyzwań. Nowy sztab trenerski, większy profesjonalizm oraz wymagania dawały przysłowiowego „kopa” i motywacje do ciężkiej pracy. Swoją cegiełkę chciałam dołożyć w taki sposób, aby nie zawieść zaufania, jakim obdarzył mnie trener – mówi środkowa ósmej drużyny ORLEN Ligi.
W dzisiejszych czasach wychowankowie w klubach to rzadkość. Tymczasem, Ania jest wierna toruńskim barwom.
– Po pierwsze jestem wychowanką i z klubem jestem związana bardzo emocjonalnie, to tu stawiałam pierwsze siatkarskie kroki, żeby w końcu spróbować sił w ORLEN Lidze, reprezentując jego barwy. Poza tym jestem bardzo zadowolona z pracy z trenerami. Dobrym argumentem za, jest także pełna lodówka w domu.
Torunianki w trakcie sezonu były w kryzysie. Jak zawodniczka radziła sobie z nie najlepszymi wynikami?
– Po miesiącach ciężkiej pracy, wylewaniu litrów potu, połamanych paznokciach i rozklejających się butach, przy dużym wsparciu naszych kibiców, uplasowaliśmy się prawie w połowie tabeli. Biorąc pod uwagę sportowy kryzys, jaki przechodziłyśmy w połowie sezonu, końcowy wynik uważam za bardzo satysfakcjonujący.
Przez niemalże całą karierę, Anna Lewandowska była podopieczną Mariusza Soi. Jak wpłynęła na nią osoba nowego coacha?
– Nicola Vettori to bardzo dobry i wymagający trener. Poświęca dużo uwagi technice oraz doskonaleniu naszej gry. Cechuje go duży profesjonalizm i anielska cierpliwość, czasami nie musi nic mówić – jego mina zdradza wszystko. Muszę również wspomnieć o naszym „Cinku”, drugim trenerze, który zaraża pozytywną energią i dużym poczuciem humoru. Nie raz podnosił nas na duchu. Krzysiu statystyk to oaza spokoju, dzięki któremu byłyśmy świetnie przygotowane taktycznie przed każdym meczem – dodaje Lewandowska.
Siatkówka to nie tylko praca, ale także przyjaźnie. Po Marcie Janik, tym razem Anna Lewandowska podkreśla świetną atmosferę w zespole.
– Uważam, że jestem dużą szczęściarą, jeśli chodzi o moje koleżanki z drużyny. Różne osobowości i charaktery nie przeszkodziły w znalezieniu wspólnego języka. Pomimo różnych narodowości, nasza szatnia zawsze była pełna śmiechu, w chwilach kryzysu nawzajem się wspierałyśmy, na pewno będziemy za sobą tęsknić.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.