Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » TAURON Liga

TAURON Liga | 2017-04-29 20:07:04 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Lucyna Borek: Przezwyciężyłyśmy wszelkie przeciwności

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

Z cennymi, brązowymi medalami po przekonującym zwycięstwie nad rywalkami opuściły wrocławski parkiet niezwykle waleczne siatkarki zespołu Developres SkyRes. - Moim zdaniem dość ważną rolę odegrała w tym rewanżu kwestia nastawienia psychicznego. Po przegranym meczu rozegranym w naszej hali, rywalki były mentalnie w troszeczkę gorszej sytuacji, my natomiast nie miałyśmy nic do stracenia - zaznacza utalentowana libero rzeszowskiej ekipy, Lucyna Borek.

Szczere gratulacje należą się wam za trzysetową wygraną w decydującym starciu o brązowe medale. Co w twojej opinii zaważyło na wyniku, który pozwolił wam cieszyć się z podium?

Lucyna Borek: - Po pierwsze bardzo dziękujemy za gratulacje. Trzeba powiedzieć, że nie spodziewałyśmy się, iż ten mecz zakończy się tak szybko. Byłyśmy nastawione na trudne spotkanie, zwłaszcza, że grałyśmy na terenie rywalek, gdzie miały prawo czuć się pewnie. Myślę, że zagrałyśmy bardzo konsekwentnie i bardzo równo, przede wszystkim zagrywką, co odrzuciło wrocławianki od siatki i nie pozwoliło im przeprowadzić dobrych akcji. W tym, jak się prezentowałyśmy na boisku widać było naszą skuteczną pracę jako zespołu - wszystko nam się udawało, a do tego dopisywało nam szczęście.

W czym jeszcze upatrywałabyś waszą przewagę nad wrocławiankami w tym starciu? W fazie zasadniczej hala Orbita nie była gościnna dla przyjezdnych drużyn...

- Moim zdaniem dość ważną rolę odegrała również w tym rewanżu kwestia nastawienia psychicznego. Po przegranym meczu rozegranym w naszej hali, rywalki były mentalnie w troszeczkę gorszej sytuacji, my natomiast nie miałyśmy nic do stracenia. Dla nas dużym sukcesem było już samo dostanie się do play-offów i możliwość walki o medale. Impel uchodził za faworyta, a faworytom zawsze trudniej staje się w takich sytuacjach na boisku. Nam, mimo równie wielkiej chęci zapisania zwycięstwa, było niewątpliwie lżej wyjść na parkiet, by rozegrać to ostatnie w tym sezonie spotkanie.

Wynik 3:2 w pierwszym spotkaniu zostawił jednak rywalkom otwartą furtkę. Jeśli Impel rozegrałby ten rewanż inaczej, mógłby sięgnąć po brąz.

- Tak, wystarczyło zwycięstwo Wrocławia za trzy punkty i te cenne medale zdobyłyby nasze przeciwniczki. Wiedziałyśmy, że nie możemy sobie pozwolić na porażkę - tylko przegrana 2:3 dawałaby nam jeszcze dodatkową szansę w postaci złotego seta, w którym jednak jak wiadomo, zawsze mogłoby być różnie. Ściany w dogrywce sprzyjałyby miejscowym - kibice w hali Orbita bardzo wspierają swoją drużynę, zapewniając jej głośny doping. W ewentualnym dodatkowym secie byłoby nam bardzo ciężko.

Mimo świetnego sezonu Impel zakończył zmagania w ORLEN Lidze dopiero na czwartym miejscu. Wasze łzy szczęścia zmieszały się ze łzami smutku rywalek...

- To prawda. Mamy koleżanki w zespole Impelu - znamy się, rozmawiamy ze sobą, stąd wiemy co czują. Nie ukrywam, że z jednej strony oczywiście cieszę się z tego sukcesu i medalu, a z drugiej strony jest mi przykro ze względu na nie, bowiem ciężka praca, którą wykonywały cały sezon nie przyniosła im medali - uciekły im one sprzed nosa. Na pewno będąc na ich miejscu, też by mnie to bolało. Niestety, taki jest sport - jedni wygrywają, inni przegrywają. Tym razem to my możemy cieszyć się ze zwycięstwa.

Przed starciami z wrocławiankami przyszło wam się zmierzyć z mistrzyniami kraju. Jak zapamiętałaś wasz dwumecz z Chemikiem o prawo gry o złoto? Czy oczyma wyobraźni widziałyście się w wielkim finale ORLEN Ligi?

- Muszę przyznać, że faktycznie, podchodząc do tej rywalizacji zrodziła się w nas nadzieja na wygraną, tym bardziej, że wraz z końcem sezonu forma Chemika była troszeczkę gorsza. Tę nadzieję na pozytywny dla nas rezultat zweryfikowało szybko boisko. Niestety, dziewczyny z Polic pokazały nam gdzie nasze miejsce i sprowadziły nas na ziemię, nie dając nam kompletnie pograć. Nie wiem czy byłyśmy zbyt zestresowane, czy po prostu nie miałyśmy argumentów w tych dwóch meczach o prawo gry w wielkim finale.

Powiedz proszę, w co celowałyście przed sezonem? Na którym miejscu chciałyście się uplasować?

- Na początku naszym celem była pierwsza połowa tabeli - myślałyśmy zająć piąte-szóste miejsce. To, że czwarte miejsce jest w naszym zasięgu, uświadomiłyśmy sobie dopiero w trakcie sezonu, zapisując kolejne korzystne wyniki. Choć miałyśmy nadzieję, że zagramy w fazie play-off, a tam być może wywalczyć medal, były to tylko nieśmiałe marzenia. Ten brąz to dla nas ogromny sukces. Chciałabym podziękować całemu zespołowi, trenerom, chłopakom ze sztabu, kierowniczce oraz przede kibicom, którzy zawsze w nas wierzyli i wspierali nas, niezależnie czy grałyśmy u siebie, czy też na wyjeździe.

Można powiedzieć, że rzeczywistość przeszła wasze najśmielsze oczekiwania? By pobić własny wynik, w kolejnym sezonie musiałybyście zdobyć złoto lub srebro rozgrywek ORLEN Ligi.

- Zdecydowanie tak, zakończyłyśmy ten sezon powyżej oczekiwanych wyników. Był to ciężki sezon, w którym przytrafiały nam się też przegrane i mecze bardzo słabe, jak choćby z młodymi, bardzo dobrze grającymi dziewczynami z Atomu. Swoje gorsze chwile każda z nas miała też indywidualnie. Przez ostatnich dziesięć miesięcy musiałyśmy przezwyciężać wszelkie przeciwności, w tym walczyć z bólem. O kolejnym sezonie na razie nie myślimy, będziemy póki co koncentrować się na urlopie (śmiech).


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

** Fotogaleria ze spotkania Impel Wrocław - Developres SkyRes Rzeszów dostępna tutaj, a z ceremonii wręczenia brązowych medali dostępna tutaj

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane