Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » TAURON Liga

TAURON Liga | 2017-03-24 19:10:36 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Madelaynne Montaño Caicedo: Musimy ze spokojem kontynuować naszą pracę

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

- Od zawsze twierdzę i będę twierdzić, że żadna liga nie jest na tyle mocna, by mogła obejść się bez zagranicznych zawodniczek. I nie mówię tego dlatego, że sama gram za granicą - taka jest prawda, niezależnie czy to się komuś podoba czy nie. Nie mając silnej konkurencji, nie możesz się rozwijać - tłumaczy w rozmowie z Przeglądem Ligowym Madelaynne Montaño Caicedo, atakująca aktualnego mistrza kraju, Chemika Police.

Za wami porażka we Wrocławiu, w meczu, który mógł zapewnić wam już pierwsze miejsce w tabeli na koniec fazy zasadniczej. Jak zapamiętałaś to wtorkowe, zakończone w czterech setach spotkanie?

Madelaynne Montaño Caicedo: - Pierwsza i druga partia w meczach ligowych to zawsze sety walki, co sprawdziło się także we Wrocławiu. Myślę, że ogólnie nasze starcie z Impelem zaliczyć można do grona ciekawych i zaciętych. Starałyśmy się nie ustępować przeciwniczkom w polu i na bieżąco goniłyśmy wynik. Trzeciego seta nasze drużyny rozpoczęły podobnie - raz górą był jeden, raz drugi zespół, a kiedy idzie się łeb w łeb, może zdarzyć się wszystko... Ostatnie słowo w nim, tak jak i w czwartym secie, jak już wiemy należało do wrocławskiego Impelu.

Była to druga w krótkim odstępie czasowym wyjazdowa przegrana Chemika...

- Zgadza się, w poprzednim meczu wyjazdowym, rozgrywanym w Łodzi, również uległyśmy, a zatem można powiedzieć, że te porażki nam się kumulują. Nasza sytuacja pod koniec sezonu zaczęła się komplikować, ale taka właśnie jest siatkówka - nawet będąc pierwszym, ani na chwilę nie można pozwolić sobie na spokojny sen. Pozostaje mi tylko pogratulować Impelowi. Trzeba przyznać, że nasze rywalki zagrały bardzo dobrze. Skutecznie funkcjonowała u nich linia bloku i obrony, jak również dość agresywna zagrywka. To był bez wątpienia ich dzień.

Co zrobić, by jak najszybciej wymazać z pamięci niekorzystny wynik meczu z Impelem?

- Na pewno nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem - musimy po prostu ze spokojem kontynuować naszą pracę. Jak okazuje się, ostatnie w tej fazie spotkanie, z Atomem Treflem, będzie dla nas meczem na życie i śmierć, musimy więc nastawić się na walkę. Nie możemy pozwolić sobie w Sopocie na żadne błędy. W przygotowaniach do meczu szczególną uwagę warto zwrócić na to, co ostatnio najbardziej zawiodło, by zdążyć poprawić te właśnie elementy.

To dla ciebie drugi sezon w barwach Chemika. Powiedz proszę, co wiedziałaś o Polsce, zanim w ogóle pojawiła się propozycja transferu do Polic?

- Przyznam, że interesuję się historią, dlatego Polska - i jej historia - była mi znana już wcześniej. Obce nie były mi także nazwiska słynnych kompozytorów muzyki klasycznej. Jeśli chodzi o polską ligę, w przeszłości spotykałam się z polskimi zespołami w ramach europejskich rozgrywek, zatem i w tym temacie miałam pewne rozeznanie. Trudne dla odmiany było dla mnie zetknięcie się z polską wymową. Ostatnio spotkałam się tutaj z nazwiskiem złożonym z siedmiu spółgłosek pod rząd. Wymówić je i dotrzeć w końcu do samogłoski, to dla mnie prawdziwe szaleństwo (śmiech).

W swojej karierze grałaś w różnych ligach: greckiej, koreańskiej, azerskiej czy tureckiej. Jak oceniasz na ich tle polską ligę?

- W każdej lidze gra się inną siatkówkę. W obecnym sezonie polska liga straciła nieco na poziomie, a widać to na przykładzie Atomu Trefla, który w poprzednich mistrzostwach kraju był drugi, tymczasem teraz znajduje się na dole tabeli. Od zawsze twierdzę i będę twierdzić, że żadna liga nie jest na tyle mocna, by mogła obejść się bez zagranicznych zawodniczek. I nie mówię tego dlatego, że sama gram za granicą - taka jest prawda, niezależnie czy to się komuś podoba czy nie. Nie mając silnej konkurencji, nie możesz się rozwijać. My na szczęście utrzymujemy się na pozycji lidera, na której zakończyliśmy zeszłoroczne rozgrywki. Chemik to bardzo dobry zespół, który zbudowany został w konkretnym celu: by zwyciężać. Nie mówię tu tylko o naszym tegorocznym zespole. Ta budowa trwa od wielu lat - Chemik to klub z tradycjami.

Czy kiedykolwiek komuś udało się zdeprymować cię w polu zagrywki? Mówię tu oczywiście o kibicach przeciwnej drużyny.

- Na mnie osobiście takie próby nie mają żadnego wpływu. Tylko raz w życiu zdarzyło mi się, że będąc w polu serwisowym, słyszałam osobę, która stała za mną i krzyczała. Była to naprawdę jedyna tego typu sytuacja i pewnie dlatego utkwiła mi w pamięci (uśmiech). Nawiązując jeszcze do tematu fanów, warto podkreślić tutaj, że publiczność w Polsce zna się na siatkówce i zawsze mobilizuje swoje drużyny. Mimo że dzieli nas bariera językowa, czuć to wyjątkowo wyraźnie.

Jak radzisz sobie z popularnością? Czujesz zainteresowanie swoją osobą kibiców i mediów?

- Jestem z natury skromną osobą, dlatego nie zabiegam o rozpoznawalność, ani w ojczyźnie, ani poza nią. Nie jestem też spragniona jakichś specjalnych nagród czy nowych tytułów. Rzeczywistość i tak przerosła już moje oczekiwania - występuję w reprezentacji Kolumbii, w Lidze Mistrzyń, czuję się spełniona i spokojna. W tym roku skończyłam 34 lata i wydaje mi się, że moja rola w zespole polega teraz przede wszystkim na wspieraniu młodszych zawodniczek. Myślę też, że w takiej roli widzieć mnie będą trenerzy kolejnych klubów. Sprawność fizyczna to zawsze zmienna, czymś pewnym i stałym jest natomiast to, co możesz zaoferować sobą jako człowiek. Nie ma większej radości, jak dzielić się własnym doświadczeniem i pomagać tym samym drużynie.

W jakim języku porozumiewasz się z koleżankami z Chemika i jak generalnie wyglądają wasze relacje w zespole?

- Większość ekipy mówi dobrze po angielsku, a np. z Olą Jagieło rozmawiamy po włosku. Fajny kontakt mam m.in. ze Stefaną Veljković. Miło rozmawia mi się też z mamami wśród naszych dziewcząt, z racji, że i ja jestem mamą. Chętnie słucham również młodszych koleżanek - sama byłam przecież w ich wieku (uśmiech). Nie ukrywam, że ciekawi mnie co myślą, jak postrzegają różne sytuacje. Dzięki nim znów czuję wszystkie te emocje i uniesienia, jakie towarzyszą zwykle początkom przygody z siatkówką.


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

** Fotogaleria ze spotkania Impel Wrocław - Chemik Police dostępna tutaj

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane