TAURON Liga | 2016-07-20 16:31:19 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: chemik-police.com
W poniedziałek Chemik Police zyskał nowego prezesa. Został nim Paweł Frankowski. - Kobiety są niezwykle zagadkowe i wymagają inspiracji. Dlatego swoją nową pracę traktuję jako wyzwanie. Z drugiej strony, siatkówka jest jedna i prowadzenie klubów męskich i żeńskich jest bardzo podobne - przyznał w pierwszym wywiadzie prezes Frankowski.
Jest pan przywiązany do naszego regionu?
Paweł Franksowski: - Bardzo. Urodziłem się w Świnoujściu i tam dorastałem. Potem przeprowadziłem się do Szczecina, gdzie podjąłem studia. Tak zostało do dziś. Nigdy nie mieszkałem w innych okolicach, dlatego czuję silny sentyment do naszego województwa.
Dużo zabrakło, aby był pan profesjonalnym siatkarzem?
- Myślę, że była taka szansa. W młodości zaczynałem grę we Flocie Świnoujście, potem na studiach, razem z Jurkiem Taczałą, Leszkiem Piaseckim i Tomaszem Banachem, grałem w AZS Szczecin. W 1990 roku zdobyliśmy mistrzostwo Polski, a mnie wybrano MVP turnieju. Nagrodę wręczał mi Edward Skorek, który w tamtym czasie był trenerem AZS Warszawa. Potem jednak moje plany się zmieniły i zawiesiłem buty na kołku.
Dlaczego?
- Postawiłem na rodzinę, poszedłem do pracy. Wydaje mi się, że miałem szansę, mogłem spróbować swoich sił w Stali Stocznia. Stal była jednak bardzo silna, grali tam m.in. Janusz Wojdyga, Roman Czaja, Bogumił Kasprzak, Leszek Czerlonek. Trudno byłoby się przebić, więc postanowiłem skończyć z profesjonalnym sportem.
Z siatkówką męską jest więc pan zaznajomiony. A z kobiecą?
- Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Chemik zdobywał mistrzostwa Polski, jeździliśmy często rozgrywać sparingi do Polic, do hali przy ulicy Siedleckiej. Z niektórymi zawodniczkami widuję się do dzisiaj, choćby z Agatą Krzysztofek (Żebro).
Spodziewa się pan, że praca z kobietami może być inna?
- I tak i nie. Przez jedenaście lat pracowałem w jednej firmie ze swoją żoną (która pływała w Stali Stocznia Szczecin, więc też jest ze sportem związana) i jakoś udawało nam się dogadać. Kobiety są niezwykle zagadkowe i wymagają inspiracji. Dlatego swoją nową pracę traktuję jako wyzwanie. Z drugiej strony, siatkówka jest jedna i prowadzenie klubów męskich i żeńskich jest bardzo podobne.
Nie wszyscy o tym wiedzą, ale jest pan jednym z architektów awansu Espadonu Szczecin do Plusligi.
- Tak, byłem z tą drużyną od początku. Najpierw próbowaliśmy projekt z Błyskawicą Szczecin, on dał nam wiele doświadczeń, przemyśleń i wniosków. Później przyszedł Espadon, uwierzyliśmy w możliwość awansu do Plusligi i po niecałych trzech latach udało nam się go wywalczyć.
*więcej na: chemik-police.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.