TAURON Liga | 2015-12-11 18:28:56 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: orlenliga.pl
- Zwycięstwo 3:1 nad Novarą w zasadzie daje pewny awans do dalszych rozgrywek Ligi Mistrzyń. Ambitnie mierzymy w turniej Final Four - mówi Katarzyna Zaroślińska, atakująca PGE Atomu Trefla Sopot i reprezentacji Polski.
W ORLEN Lidze zostało Wam jeszcze jedno spotkanie, ale w środę zagrałyście ostatni mecz w tym roku w Lidze Mistrzyń. Jak ocenisz wczorajsze starcie z Igor Gorgonzolą Novara?
Katarzyna Zaroślińska: Na pewno źle zaczęłyśmy pierwszego seta, bo dałyśmy odskoczyć naszym rywalkom. W dalszej części partii zaczęliśmy odrabiać straty, ale to było już odrobinę za późno. Gdybyśmy obudziły się chwilkę wcześniej, może udałoby nam się wygrać nawet 3:0. Trenerzy przygotowali nas do tego spotkania bardzo dobrze, więc rywalki niczym nas nie zaskoczyły. Kluczowa była na pewno nasza dobra zagrywka i to dało nam przewagę, mimo że Igor Gorgonzola grała we własnej hali i to było ich dużym atutem. Spodziewałyśmy się więc tego, że zagrają lepiej, ale też miałyśmy w głowach, że chcemy grać dalej. Cel ustawiłyśmy sobie bardzo śmiały, ale ambitnie mierzymy w turniej Final Four. No, i co najważniejsze naprawdę pokazałyśmy, że jesteśmy drużyną i każda z nas jest gotowa do gry, nawet gdy dzieje się coś zdrowotnego. Mówiąc krótko: cały nasz zespół zagrał dobre spotkanie, które poprowadziło nas do wyniku 3:1 i w zasadzie pewnego już awansu do dalszej fazy rozgrywek.
Zdrowotnie w ostatniej chwili okazało się, że będziecie musiały poradzić sobie bez Danicy Radenković, ale też ty zeszłaś z boiska w trakcie drugiego seta.
- Tak, ale tu właśnie wyraźnie było widać, że jesteśmy silne jako zespół. We Włoszech nie dawałam sobie zbyt dobrze rady na boisku, ale to wynika z wcześniej odniesionego urazu. W pierwszym meczu z Novarą nabawiłam się kontuzji kręgosłupa, miałam około tygodnia przerwy od treningów. Mój występ w meczu z PTPS wynikał z ustaleń z trenerem – było to dla nas jedno z najważniejszych spotkań tej rundy, po którym miałyśmy zachować pozycję wicelidera. Zdecydowałam się walczyć i z Piłą, i z doskwierającym coraz mocniej bólem. Mecz z KSZO opuściłam, nie trenowałam też w pełni, bo kręgosłup uniemożliwia mi trening z większym obciążeniem. Nie ma więc mowy o budowaniu formy, ciężko też zbudować siłę. Podobnie było w Novarze, gdzie chciałam pomóc zespołowi, ale bez pełnego przygotowania jest to po prostu niemożliwe.
To kontuzja mechaniczna, czy też odzywa się brak okresu przygotowawczego do ligi?
Na pewno. Brak okresu przygotowawczego niestety wychodzi i braliśmy pod uwagę, że tak się stanie. W moim przypadku przygotowań nie było, od razu zaczęła się liga. Poza problemami z kręgosłupem, od czasu do czasu puchnie mi kolano, które może się odzywać w ten sposób co jakiś czas. Do tego dochodzą dolegliwości związane z barkiem… To wszystko się jakoś nieszczęśliwie skumulowało.
*więcej na orlenliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.