Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » TAURON Liga

TAURON Liga | 2015-10-18 11:56:02 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: orlenliga.pl

Anna Werblińska: Muszę być twarda, bo w tym zawodzie o to chodzi

Fot.: Karol Zdyb

- Czasami się zastanawiałam, kim mogłabym być, gdybym nie trafiła do siatkówki. Uwielbiam to, sprawia mi to dużą przyjemność, lecz nie udaję przed sobą, że to tylko pasja. Z tego żyję i rano wstając pamiętam, że idę popracować - przynaje zawodniczka Chemika Police, Anna Werblińska.

Czy zawodowa siatkarka zdążyła nauczyć się gotować?

Anna Werblińska
: - Musiałam się nauczyć, nie miałam wyjścia, bo w wieku 17 lat musiałam „uciekać z domu”, wyjechałam grać do Wrocławia. Klub na początku zapewniał nam obiady, jednak później trzeba było gotować samemu. Dziś mogę powiedzieć, że lubię gotować, eksperymentować w kuchni. Zresztą teraz nie mam wyboru, wyniki badań pokazały, że mam mnóstwo nietolerancji pokarmowych, więc bardzo zwracam uwagę na to, co jem. OK, przyznaję się bez bicia, że czasem sobie pofolguję, bo jestem tylko człowiekiem, ale na co dzień dbam o to, co jadam. Lubię spędzać czas w kuchni, a teraz potrzebuję go trochę więcej, bo nie powinnam jeść potraw z nabiałem, glutenem, czy np. jajkami. Na szczęście jest mnóstwo rzeczy w ich zastępstwie, czytam specjalne blogi poświęcone jedzeniu pozbawionemu tych alergenów, daję radę.

Wystarcza czasu na takie gotowanie, przy tylu treningach i meczach?

- W trakcie tygodnia, gdy biegniemy z treningu na trening to nie mam czasu na nic wyszukanego, staram się po prostu jeść zdrowo. Gdy mam wolną chwilę, to wtedy wyszukuję przepisy, coś tam pichcę. Jeszcze się nikt nie otruł, więc chyba nie jest najgorzej (śmiech).

Pamiętam, że pani początki w siatkówce wcale nie były łatwe, tym bardziej że rówieśnicy mogli się np. zabawić, a pani musiała trenować, trenować, trenować.

- Nie tylko trenować, wtedy jeszcze się uczyłam, a szkoła była dla mnie bardzo ważna. Pewnie, że pokusy były, ale sport był ważniejszy, szczególnie od momentu, gdy przyszły pierwsze sukcesy. Przyznaję, że wcześniej sport nie był mi tak bliski, przed siatkówką wzbraniałem się nogami i rękami. Zaczynałam od biegania, wypatrzył mnie trener od siatkówki i zaproponował treningi. Początki były trudne, wymigiwałam się, a to „ból głowy”, a to „za dużo zadali w szkole”. W końcu się jednak przemogłam, zobaczyłam że siatkówka to może być coś niesamowicie fajnego. Na starcie na pewno nie liczyłam, że to będzie tak poważne, i że będę mogła z siatkówki żyć. Tym bardziej się cieszę, że nie wyszło inaczej i że jestem teraz w tym, a nie innym miejscu.

Czy siatkarki mają czas na takie rzeczy jak porządny makijaż, skoro najczęściej trenujecie dwa razy dziennie?

- Jesteśmy ekspresowymi kobietami, nasza toaleta zajmuje kilka minut, gdzieś tam pociągnięcie tuszem do rzęs i to wszystko. Używamy normalnych kosmetyków dostępnych w sklepie. Jedyna zasada polega na tym, że żadna z nas nie może robić przysłowiowej „tapety”, bo taka na pewno by spłynęła z twarzy w trakcie meczu. Podkreślamy oczy, bo kobieta ładniej wygląda z delikatnym makijażem, a on jeszcze chyba nikomu nie zaszkodził. Proszę mi wierzyć, do takiego ekspresowego malowania można się przyzwyczaić. Gdy gdzieś wychodzę, to wolę być na sportowo, lub stosować tzw. sportową elegancję, niż wkładać szpilki i kreacje. Tak mi jest wygodniej, bo ja ciągle gdzieś biegam, żyję w pośpiechu. A każdy kto biega wie, że lepiej to robić w adidasach niż szpilkach. To prawda, że czasem fajnie iść do fryzjera, umalować się, gdy ktoś popatrzy i zobaczy zupełnie inną osobę. Ale na takie ekstrawagancje mogę sobie pozwolić tylko kilka razy w roku.

*więcej na: orlenliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane