TAURON Liga | 2014-11-01 15:48:39 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: atomtrefl.pl
Sopocianki w 5. kolejce ORLEN Ligi na własnym boisku pewnie wygrały z beniaminkiem z Rzeszowa w trzech setach. - Nie prezentowałyśmy w tym spotkaniu naszego dobrego poziomu - mówiła po meczu Charlotte Leys, przyjmująca PGE Atomu Trefla Sopot.
To nie był dobry mecz w waszym wykonaniu. Jak mogłabyś go podsumować?
Charlotte Leys: - To prawda, nie prezentowałyśmy w tym spotkaniu naszego dobrego poziomu, do jakiego przyzwyczaiłyśmy kibiców. Wydaje mi się, że zaczęłyśmy mecz nieco nerwowo, jednak najważniejszą rzeczą jest to, że wygrałyśmy 3:0 i zgarniamy pełną pulę punktów. Taki miałyśmy cel przed tym spotkaniem i dobrze, że go zrealizowałyśmy.
Statystyki pokazują, że przeważałyście nad rzeszowiankami w każdym elemencie, ale jak myślisz, który z nich okazał się kluczowy do odniesienia zwycięstwa?
- Chyba żaden z siatkarskich elementów nie był w tym meczu najważniejszy. Wygrałyśmy go swoim nastawieniem, mentalnością. Oczywiście Kasia Zaroślińska również zrobiła swoje, zagrała naprawdę świetnie. W drugim i trzecim secie poprawiłyśmy znacznie nasz serwis, co pozwoliło nam złapać rytm gry i dominować na boisku.
Przed wami ponad tydzień wolnego od spotkań ligowych. Jak go spędzicie?
- To bardzo dobra wiadomość, że będziemy miały dłuższą chwilę, aby dopracować niektóre elementy na treningach. Musimy się skupić na powtarzalności i zgraniu, bo to przyniesie efekty w kolejnych spotkaniach. Dla nas ten czas wolny będzie bardzo ważny. Nie gramy ze sobą w pełnym składzie długo, więc to będzie okazja do popracowania nad zespołowością, która myślę, że pozostawiała nieco do życzenia w poprzednich spotkaniach - ta komunikacja wciąż nie jest perfekcyjna... Jednak liczą się wyniki, a na razie wyniki mamy dobre (śmiech).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.