PlusLiga | 2023-06-21 10:25:35 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: Jastrzębski Węgiel
- Zrobiliśmy coś wyjątkowego. Z pewnością jesteśmy rozczarowani, bo zabrakło wykonania tego ostatniego kroku. Lecz zespół Jastrzębskiego Węgla z sezonu 2022/2023 zapisał się w historii tego Klubu, choć trochę - przyznaje Benjamin Toniutti, rozgrywający Mistrza Polski.
Jakie to były rozgrywki dla Ciebie osobiście?
Benjamin Toniutti: - Przede wszystkim to pierwszy sezon od dawna, w którym nabawiłem się kontuzji. To był dla mnie dziwny okres, byłem wykluczony z gry na kilka tygodni. To był chyba pierwszy raz w mojej karierze. Ciężko było mi oglądać chłopaków na meczach siedząc poza boiskiem. Przyszedłem do Jastrzębskiego Węgla, żeby wygrywać. Cieszy mnie więc zdobycie dwóch trofeów w tym sezonie - Superpucharu i mistrzostwa Polski. Dodatkowo, jednym z moich celów, kiedy dołączyłem do Jastrzębskiego Węgla, było dojście do finału Ligi Mistrzów i zwycięstwo w tych rozgrywkach. Tego nie udało się osiągnąć w tym sezonie. Przegraliśmy w finale, ale w ogólnym rozrachunku ten sezon był naprawdę pozytywny. Uważam, że to był historyczny sezon dla całego Klubu.
Jak podsumujesz miniony sezon w wykonaniu drużyny?
- Coś wyjątkowego, legendarnego. Dla sportowców, zawodników, siatkarzy najważniejsze jest zwycięstwo. Chcemy wygrać wszystko, co się da. Ale ważne jest, by zaznaczyć się w historii Klubu, gdziekolwiek byś nie grał. Tej drużynie się to udało w tym sezonie. Zrobiliśmy coś wyjątkowego. Z pewnością jesteśmy rozczarowani, bo zabrakło wykonania tego ostatniego kroku. Lecz zespół Jastrzębskiego Węgla z sezonu 2022/2023 zapisał się w historii tego Klubu, choć trochę.
Który moment z tego sezonu zapadł Ci w pamięć najbardziej?
- Dwa momenty z tej hali. Awans do finału Ligi Mistrzów po meczu z Halkbankiem Ankara. To była wspaniała chwila, hala płonęła żywym ogniem. Drugim jest moment zdobycia mistrzostwa Polski. Graliśmy świetnie, wygraliśmy przed naszą publicznością. Cieszyliśmy się tym z naszymi kibicami i to było niesamowite, wyjątkowe. To są z pewnością dwa najlepsze momenty tego sezonu.
Co Twoim zdaniem przesądziło o tym, że nie wygraliśmy Ligi Mistrzów?
- Musimy przyznać, że nie graliśmy na poziomie, który prezentowaliśmy podczas finałów PlusLigi. Ale tego też się spodziewaliśmy, że możemy nie zagrać tak dobrze, jak w ostatnich meczach. Myślę, że w niektórych elementach mogliśmy zagrać lepiej. Chociażby zagrywka, która była naszym mocnym atutem przez całe play-off’y. Serwowaliśmy bardzo dobrze, a w finale Ligi Mistrzów popełniliśmy sporo błędów, nie punktując przy tym za bardzo. Więc na pewno to jest jeden z powodów, poza tym nie atakowaliśmy tak dobrze jak we wcześniejszych meczach. Dużo rzeczy. Rozmawialiśmy o tym po meczu, że gdyby każdy z nas dał coś więcej, chociaż 5%, to mogłoby zrobić różnicę. Ale to jest właśnie sport na najwyższym poziomie. Czasami dajesz z siebie wszystko, a przeciwnik jest odrobinę lepszy tego dnia. Oczywiście nie zagraliśmy perfekcyjnie, wczoraj zagrali lepiej od nas, więc wygrali ten puchar.
Jak zapamiętasz ten zespół i kolegów z tej drużyny?
- Mamy bardzo mocny zespół i widzimy jego progres w porównaniu z poprzednim sezonem. Nad tym powinniśmy pracować, bo zwycięstwo w Lidze Mistrzów, którego byliśmy wczoraj blisko, może zająć sporo czasu. Kiedy byłem zawodnikiem ZAKSY, grałem tam sześć lat i wygrałem Ligę Mistrzów dopiero w moim ostatnim sezonie. To był więc owoc pracy przez cały sezon, mam nadzieję, że z Jastrzębskim Węglem dojdę do tego szybciej. Widzimy, że ta drużyna stale idzie do przodu. Wielu trenerów i ekspertów ze świata siatkówki powiedziało mi po meczach finałowych PlusLigi, że rzadko kiedy widzi się tak dobrze grający zespół, jak my graliśmy w tamtym momencie. To z pewnością pozytyw. Ale… przegraliśmy to ostatnie spotkanie i to jest to, nad czym musimy pracować, a ta drużyna Jastrzębskiego Węgla była naprawdę mocna. Tak jak mówiłem poprzednio, mamy to „coś” wszyscy razem. Jak spotkamy się z chłopakami za 10, 15 lat, będziemy mogli wspominać, że wygraliśmy razem mistrzostwo Polski. I to zawsze jest coś wyjątkowego. Dzielić takie momenty z kolegami z drużyny, ze sztabem i całą społecznością Klubu. To coś, co się pamięta. Teraz jest ciężko i to też zapamiętamy. Jeżeli masz niesamowitą karierę, taki SuperFinał rozegrasz może trzy razy w swoim życiu, bo to coś wyjątkowego. Teraz jesteśmy rozczarowani, ale inaczej będziemy to wspominać w przyszłości.
Jak wyglądają Twoje tegoroczne plany reprezentacyjne?
- Planuję wypocząć, chociaż trochę. Sezon był długi, trwał chyba osiem miesięcy, 54 mecze. Graliśmy do końca w każdych rozgrywkach, walczyliśmy o wygrane. Jest ciężko fizycznie i mentalnie. Nie spieszymy się z niczym w kontekście kadry narodowej, oczywiście chcemy zdobywać punkty do rankingu, by dostać się do finałowej ósemki Ligi Narodów. Trener chce jednak dać wolne zawodnikom, którzy mają za sobą długi sezon. Będę miał więcej wolnego z powodu narodzin mojej córki kilka tygodni temu. Teraz nadszedł ten moment, by spędzić z nią i resztą mojej rodziny trochę czasu. Przygotowania w kadrze narodowej zacznę dopiero 15 czerwca. Raczej nie będę gotowy na drugi tydzień Ligi Narodów, ale na trzeci już pojadę.
Słowo do kibiców.
- Dużo o nich mówimy, bo ten sezon był po prostu cudowny. Graliśmy tyle spotkań, a widzieć swoich kibiców również na meczach wyjazdowych jest czymś niesamowitym i daje nam dużo pozytywnej energii. Chcemy dobrze i agresywnie grać, najlepiej jak potrafimy, bo wiemy, że oni jadą za nami przez całą Polskę. A na naszych meczach domowych to było coś pięknego. Hala najczęściej płonęła. Dziękuję Wam wszystkim, kibice.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.