PlusLiga | 2020-01-26 10:49:49 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: indykpolazs.pl/
- Chciałem, żeby zawodnicy zagrali swoją siatkówkę i sami sobie udowodnili, że potrafią grać - powiedział Marcin Mierzejewski na antenie Radia UWM FM po spotkaniu z GKS Katowice.
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn w sobotnim spotkaniu z GKS Katowice, byli blisko pierwszego zwycięstwa w 2020 roku. Zawodnicy prowadzeni przez trenera Marcina Mierzejewskiego, po pierwszej wygranej partii, w kolejnych dwóch musieli uznać wyższość gospodarzy. Akademicy z Kortowa nie poddali się i doprowadzili do tie-breaka. W nim górą byli gospodarze, którzy zdobyli dwa punkty, a olsztynianie dopisali do swojego dorobku w tabeli jedno "oczko".
Patrząc w pomeczowe statystyki, katowiczanie tego dnia byli lepsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Siatkarze GKS dokładniej przyjmowali (56% do 49%), byli skuteczniejsi w ataku (51% do 48%), zdobyli więcej punktów blokiem (15:10) i dzięki skutecznej zagrywce (6:3).
Najskuteczniejszy w drużynie z Kortowa był Wojciech Żaliński (25 pkt.), a w ekipie GKS Katowice Wiktor Musiał (21 pkt).
Dla Marcina Mierzejewskiego był to debiut w roli pierwszego trenera zespołu, w rozgrywkach ligowych. Jak ocenił on spotkanie z GKS i czy czuł tremę przed pierwszym gwizdkiem? - Skłamałbym mówiąc, że się nie stresowałem. Wszystko było dla mnie nowe. Chciałem, żeby zawodnicy zagrali swoją siatkówkę i sami sobie udowodnili, że potrafią grać. O to ich poprosiłem przed meczem i mi to pokazali. Udowodnili, że w tej grupie której są, mimo kontuzji, potrafią grać w siatkówkę - powiedział Marcin Mierzejewski.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.