PlusLiga | 2019-11-23 15:17:24 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Trzy dni po zwolnieniu Roberto Santilliego Jastrzębski Węgiel rozgromił Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, prezentując przy tym siatkówkę pełną zaangażowania i zacięcia. Dawno tak nie było. Jako pierwszy trener poprowadził zespół Luke Reynolds. Przejmie na stałe pałeczkę po Włochu, czy też śląskich kibiców czeka jakaś niespodzianka? M. in. o to zapytaliśmy prezesa Pomarańczowych, Adama Gorola.
Widząc jak zespół grał w kilku wcześniejszych spotkaniach i jak zagrał w piątek przeciwko zawiercianom, co pan pomyślał?
Adam Gorol: - Pierwsza myśl była taka, że kilka dni temu podjąłem właściwą decyzję i to należy podkreślić. Widziałem już wcześniej, że nie ma nadziei na przełamanie tego ewidentnie mentalnego kryzysu, który dotknął zespół.
Mnie z kolei przeszło przez myśl, że wcześniej drużyna grała przeciwko trenerowi. Mogło tak być, czy to mało realny scenariusz?
- Nikt mi tego nie powiedział. Ja nigdy nie uprawiałem profesjonalnie sportu, nie byłem „w szatni” więc trudno mi powiedzieć, czy to w ogóle jest możliwe. Wyłącznie ze słyszenia wiem, że takie sytuacje się zdarzają. W naszym przypadku nie chcę wysnuwać podobnej tezy. Najważniejsze, że przełamaliśmy kryzys. Chociaż umówmy się, ten wygrany mecz to dopiero początek długiej drogi. Jedno jest pewne - trener Roberto Santilli stracił pomysł na ten zespół. Podobna sytuacja wydarzała się jakiś czas temu, z Markiem Lebedewem.
Widzi pan analogię?
- Jakaś analogia jest, również w ocenie trenerów. Obydwaj są dobrymi szkoleniowcami, ale w pewnych, konkretnych okolicznościach coś po prostu się wypaliło. Widzimy przecież jaką robotę trener Lebedew wykonuje w Zawierciu, które należy do ścisłej czołówki PlusLigi.
*Autorka: Ilona Kobus
**więcej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.