PlusLiga | 2019-08-07 16:36:33 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: mksbedzin.pl
- Strach - to uczucie towarzyszy mi nieustannie od momentu, kiedy dowiedziałam się, że mój nienarodzony jeszcze synek ma wadę serca. To był dla mnie i męża cios - napisała Iza Siewiorek, żona Emila, drugiego trenera MKS-u Będzin.
- Pierwszy synek, Oliwier urodził się zdrowy, jak ryba. Kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży i będzie drugi chłopiec, nie mogliśmy się opanować ze szczęścia. Pierwsze badania prenatalne wyszły w porządku, dlatego na kolejne pojechałam sama. Nic nie miało mnie zaskoczyć. Jednak przedłużające się badania serduszka mojego synka zaniepokoiły mnie.
Gdy lekarz powiedział, że dziecko ma wadę serca i mam jechać zrobić dokładniejsze badania załamałam się. Poczułam, że tracę kogoś, kogo zdążyłam już pokochać całą sobą. Przez kilka dni zdążyłam wylać już morze łez. Następne badania potwierdziły wstępną diagnozę. Olaf, bo już mówimy do synka po imieniu, ma niedorozwój lewej komory serca i wszystkich struktur. To ciężka wada, a jej pierwszy etap leczenia powinien się rozpocząć zaraz po porodzie. Od lekarzy, do których trafiłam pod opiekę, słyszałam jedno nazwisko - dr Malec.
Znalazłam klinikę w Munster i wysłałam nasze wyniki. Dostaliśmy szansę i nadzieję, że nasze dziecko może żyć! Poród został wyznaczony na 17 listopada, ale w klinice w Munster musi być już trzy tygodnie wcześniej. Ścigamy się z czasem, ale z całego serca wierzę, że wygramy tę walkę! I Olaf będzie mógł kiedyś samodzielnie za to podziękować.
Iza Siewiorek, mama Olafa.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.