Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2019-05-03 12:39:24 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl

Mateusz Malinowski: Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy

fot.: Sylwia Kuś

W batalii o brązowy medal PlusLigi Jastrzębski Węgiel prowadzi z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie 2:0. Obydwa spotkania był zacięte i skończyły się dopiero po tie breaku, jednak w minioną środę zawiercianie przegrali czwarty raz z rzędu. - Dobrze prezentujemy się na boisku, ale czegoś brakuje - ocenił atakujący Jurajskich Rycerzy. Zdradził też o czym niedawno rozmawiał z Vitalem Heynenem.

Prawie trzy godziny twardej walki, tie breka grany do 23, cztery piłki meczowe i..chyba najgorsza z możliwych porażka?

Mateusz Malinowski
: - Przegraliśmy czwarty raz z rzędu, za każdym razem po walce. Dobrze prezentujemy się na boisku, ale jednak czegoś brakuje. W minioną środę, moim zdaniem zagraliśmy najlepszy mecz z tych ostatnich czerech i myślę, że było to świetne widowisko dla kibiców. Przegrana boli, ale też czuję, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, zostawiliśmy na boisku całe serce. Następnego dnia obudziliśmy się z pozytywnym nastawieniem i nawet nie było czasu na jakąś głębszą analizę ostatnich zdarzeń, bo kolejna, najważniejsza bitwa tej batalii już niebawem. W środę jastrzębianie przełamali nas na własnej hali, mam nadzieję, że w sobotę my przełamiemy ich. Chciałbym, żeby ten play off trwał pięć meczów i żeby każdy kończył się tie breakiem.

Powiedział pan, że czegoś wam brakuje. Ogrania, doświadczenia, a może szczęścia?

- Trudno powiedzieć. Przeciwnik ma w składzie bardziej doświadczonych zawodników, reprezentantów krajów i być może przeważyło to doświadczenie, klasa zawodników i ich zagrania indywidualne. Ale z drugiej strony, większość piłek w tie breau skończyliśmy.

Zabrakło chyba też regularnej zagrywki, szczególnie na początku spotkania goście byli w tym elemencie bardziej skuteczni.

- Powoli wychodzi chyba już zmęczenie sezonem. Jesteśmy na takim etapie rozgrywek, że być może trochę zaczyna brakować „pary”, nie ma takiej jakości w polu serwisowym, jaka była wcześniej, nie ma tego siatkarskiego błysku, świeżości. Sezon jest długi i chyba nikt nie spodziewał się, że będziemy tak długo grali. Z drugiej strony, były takie spotkania, że wchodziłem na zagrywkę i nie uderzałem jakoś bardzo mocno, a wchodziły asy. W środę zdarzyło mi się strzelić z prędkością 120 km/h, a Jakub Popiwczak przyjął tę piłkę tak dobrze, że rywale zagrali z niej pierwsze tempo.

*Autor: Ilona Kobus
**Więcej na: plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane