PlusLiga | 2019-05-01 11:32:26 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
- To dla nas wielka lekcja i tak trzeba podejść do tego sezonu - mówi Mariusz Wlazły, atakujący i kapitan PGE Skry.
Kolejny sezon z PGE Skrą już za nami...
Mariusz Wlazły: - Mam nadzieję, że kibice zapamiętają przede wszystkim taką postawę PGE Skry, jak chociażby w Sankt Petersburgu, gdzie walczyliśmy o każdą piłkę, choć byliśmy nieco na straconej pozycji, bo to rywal był budowany specjalnie na Ligę Mistrzów i miał odnieść w niej sukces. Mieliśmy też swoje problemy, cały czas było pod górkę, ale cieszę się, że można było zobaczyć i dobre mecze w naszym wykonaniu. Oczywiście były przeplatane z gorszą postawą, ale wiele rzeczy w tym sezonie się zbiegło. Gdyby ktoś powiedział przed sezonem, że coś takiego się wydarzy, to na pewno bym w to nie uwierzył. I mimo tego, staraliśmy się sobie jakoś radzić. Sztab trenerski starał się nas przygotować najlepiej jak potrafił w obliczu tych kontuzji. To dla nas wielka lekcja i tak trzeba do tego podejść. Oczywiście oprócz pozytywnych rzeczy, znamy też te negatywne, które rozwijają nas jako sportowców i jako ludzi. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w nowym sezonie.
Czyli podczas gali zakończenia zespół bawił się na wesoło?
- Zawsze bawimy się na wesoło. To taka gala, która kończy jakiś okres w naszym życiu. Każdy sezon jest dla nas nową historią. Każdy z nas ambicjonalnie oczekiwał więcej, ale nie możemy w tej chwili bawić się na smutno. Wiemy, jaki ten sezon był dla nas słodko-gorzki. Mimo tych problemów, które się wydarzyły, potrafiliśmy pokazywać dobrą siatkówkę jako PGE Skra. Ten sezon jest już historią i możemy go podsumować.
Jak?
- Był trochę udany, a trochę nie. Wywalczyliśmy Superpuchar Polski, mimo że wiele rzeczy wydarzyło się przed tym spotkaniem, a jednak potrafiliśmy się zebrać i zwyciężyć. Liga Mistrzów też była dla nas na początku ciężką drogą, ale potrafiliśmy awansować do najlepszej czwórki, mimo tych wszystkich zdrowotnych przygód, które spotkały nas po drodze. To wielki sukces. Rozgrywki PlusLigi nie poszły nam tak, jak tego oczekiwaliśmy, ale czasami trzeba przełknąć gorzką pigułkę, żeby móc się odrodzić i z nową, wielką siłą wejść w kolejny sezon.
W przyszłym sezonie, jeśli zostaniesz w PGE Skrze, dziesiąte mistrzostwo Polski byłoby pięknym ukoronowaniem klubu.
- Ja patrzę na to przez pryzmat tych kilkunastu lat, które spędziłem w PGE Skrze. Nie zawsze było kolorowo, a wiele tablic wiszących w hali Energia, było zdobywane z moim udziałem. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnie słowo PGE Skry, bo to wielki klub z wielkimi tradycjami i wielkimi sukcesami. To drużyna, która rozdawała karty na arenie polskiej i międzynarodowej. Możemy spokojnie patrzeć w przyszłość. Był już taki wyjątkowy sezon, również dla mnie - bo grałem na przyjęciu - który można zaliczyć do niedanych, bo zdobyliśmy zaledwie piąte miejsce w PlusLidze. A wtedy też mieliśmy wielki potencjał w tej grupie, ale nam nie poszło. W minionym sezonie naprawdę zbiegło się tyle ciężkich kontuzji, że takiego sezonu nie pamiętam. I to było konsekwencją braku swobodnej pracy sztabu trenerskiego, bo ci ludzie robili wszystko, by te puzelki poskładać do kupy. My jako kontuzjowani, też chcieliśmy jak najszybciej ruszyć, ale wiadomo, że zdrowia się nie oszuka.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.