PlusLiga | 2019-04-06 14:35:06 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
W niedzielę Aluron Virtu Warta Zawiercie zmierzy się z Cerradem Czarnymi Radom w trzecim meczu ćwierćfinałowym siatkarskiej ekstraklasy. Zwycięzca awansuje do półfinału i przedłuży szanse gry o medale. O Zawierciu, PlusLidze, życiu i karierze mówi Alexandre Ferreira, portugalski przyjmujący Warty.
Ty i Twój brat jesteście siatkarzami. Nie chcieliście być drugim i trzecim Cristiano Ronaldo?
Alexandre Ferreira: (śmiech) Wiesz, że kibice w Zawierciu nazywają mnie Cristiano? Czasami słyszałem też, że jestem „siatkarskim Cristiano”, ale ja bym jednak tego tak nie porównywał. Ronaldo uprawia zupełnie inny sport i niech tak zostanie.
Próbowałeś w dzieciństwie grać w piłkę czy jednak od zawsze ciągnęło Cię w stronę siatkówki?
- Widzisz, każdy w Portugalii najpierw gra w piłkę nożną. Kiedy idziesz do szkoły i zaczynasz nadawać się do uprawiania jakiegoś sportu od razu dostajesz piłkę do futbolu. O tym żeby zacząć grać w siatkówkę, zdecydowałem pod wpływem mojego brata, który już wtedy uprawiał ten sport. Trafiłem do młodzieżowej kadry narodowej i zobaczyłem, że siatkówka mi się podoba i daje mi dużo radości. Poza tym nauczyciele i trenerzy cały czas mówili mi, że powinien na dłużej związać się z tą dyscypliną, ponieważ byłem wysoki i miałem predyspozycje do gry. Posłuchałem ich i krok po korku coraz bardziej wchodziłem w nasz sport. Największą rolę odegrał jednak mój brat – patrzyłem na to jak gra i dlatego ja także spróbowałem swoich sił.
W każdym rodzeństwie różnie bywa… Zdarzały wam się walki w dzieciństwie czy od zawsze byliście najlepszymi przyjaciółmi?
- Kiedy byliśmy mali? Walczyliśmy na każdym kroku… To było szalone! Nasze „przepychanki” skończyły się wtedy, kiedy Marco wyprowadził się z domu, a ja trochę podrosłem. Od tamtego czasu nasza relacja zaczynała być coraz doroślejsza, a my z roku na rok stawaliśmy się coraz bliższymi przyjaciółmi. W tym momencie jesteśmy dla siebie naprawdę ważni i wiemy, że w każdej chwili możemy na sobie polegać.
Do Zawiercia trafiłeś w miejsce kontuzjowanego Aleka Achrema. Nie żałujesz wyboru Polski jako nowego miejsca do gry?
- Myślę, że to była naprawdę dobra decyzja. Przyszedłem do Warty po urazie i potrzebowałem czasu na regenerację, a ten klub mi go dawał. Dodatkowo znałem trenera Lebedewa i wiedziałem, że będzie to dla mnie słuszny wybór. Ponadto podobały mi się cele jakie miała wyznaczone ta drużyna, ale także jej skład personalny. Wiedziałem, że gra tam Michał Masny - nasz kapitan i bardzo dobry rozgrywający. Pomyślałem, że warto spróbować, tym bardziej, że polska liga jest naprawdę dobra, a ja nic nie tracę. Nie żałuję swojego wyboru, bo osiągnąłem tu wszystko co chciałem – wróciłem do formy, pomogłem drużynie i udało nam się zrobić naprawdę dobry wynik w lidze.
*Autor: Anna Daniluk
Więcej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.