PlusLiga | 2019-03-04 10:28:31 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: skra.pl
- Do końca można jeszcze stracić kilka punktów, ale też ich zyskać i w tym będziemy upatrywać swoją szansę - mówi Karol Kłos, środkowy PGE Skry po wygranym przez mistrzów Polski meczu z Cerradem Czarnymi Radom (3:2).
Emocji w ostatnich dniach z udziałem PGE Skry nie brakuje.
Karol Kłos: - Nie jesteśmy z Jastrzębia, a rozpędzamy się jak wóz z węglem (śmiech). Chociaż w Bełchatowie też przecież węgla nie brakuje! I tak to wyglądało w meczu z Cerradem Czarnymi. Cieszy to, że potrafimy się podnieść z 0:2 i wygrać 3:2. Ważne są punkty, szczególnie na wyjeździe, bo zdarzają nam się słabsze mecze w halach rywali. Do tego cały czas jesteśmy w bezpośredniej walce z drużynami, które biją się o play-off. W dwóch pierwszych setach nie mogliśmy się przeciwstawić rywalom, ale w trzecim się obudziliśmy i zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, czyli lepiej, niż wcześniej.
Cerrad Czarni świetnie zagrywali, tym bardziej w swojej hali...
- O tej hali i złotym suficie krążą już legendy. Tu zawsze gra się ciężko. W którym sezonie bym nie przyjechał, to w Radomiu nie ma spacerków. Wiedzieliśmy, że tak będzie. Przy okazji chłopaki z Radomia naprawdę bardzo dobrze zagrywali i przez to grało nam się ciężko.
Końcówka fazy zasadniczej PlusLigi robi się jeszcze bardziej emocjonująca...
- Dzieje się do samego końca i nie wiem czy będzie to bezpośrednia walka pomiędzy nami a Katowicami czy jeszcze ktoś będzie się próbował podpiąć. Do końca można jeszcze stracić kilka punktów, ale też ich zyskać i w tym będziemy upatrywać swoją szansę. Wszystko w naszych rękach. Nie musimy już liczyć na Lube, więc liczę, że będzie dobrze (śmiech).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.