PlusLiga | 2018-04-18 19:53:06 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl / inf. własna
Przez jakiś czas wiele wskazywało, że zarówno rzeszowianie, jak i olsztynianie, mogą nie znaleźć się w czołowej szóstce. Najczarniejszy scenariusz nie spełnił się. Dziś oba zespoły zmierzyły się ze sobą w ćwierćfinałowym starciu. Początek pojedynku wskazywał, że największe szanse na zwycięstwo mają gospodarze. Olsztynianie grali dobrze, a rzeszowianie mieli ogromne problemy w przyjęciu zagrywki. Sytuacja diametralnie odwróciła się po dziesięciominutowej przerwie. Wówczas los spotkania odmienił się. Po raz kolejny potwierdziło się stare siatkarskie powiedzenie - jeżeli prowadząc 2:0, nie wygrywasz 3:0, przegrywasz 2:3. Tak w skrócie można określić to, co działo się na boisku w Uranii. Wygrana na pewno ucieszyła nie tylko samych zawodników, ale i kibiców Asseco Resovii. Z kolei olsztynianie powinni wyciągnąć wnioski. Na 11 spotkań, w których o zwycięstwie decydował tie-break, wygrali tylko dwa. MVP pierwszego ćwierćfinału powędrowało do Dawida Dryi.
Indykpol AZS Olsztyn - Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (25:22, 27:25, 23:25, 19:25, 6:15)
Składy drużyn:
Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Pliński, Andringa, Kochanowski, Woicki, Rousseaux, Żurek (l) oraz Kańczok, Zniszczoł, Makowski, Scheerhoorn, Buchowski, Zabłocki (l)
Asseco Resovia Rzeszów: Tichacek, Jarosz, Rossard, Śliwka, Chinenyeze, Dryja, Masłowski (l) oraz Schöps, Kędzierski, Rusek (l), Depowski, Krastins
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.