PlusLiga | 2018-01-27 09:20:22 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: Dafi Społem Kielce / inf. własna
Szymon Biniek i Mateusz Czunkiewicz to młodzi zawodnicy broniący barw Dafi Społem Kielce. Obaj siatkarze występują na pozycji libero. W rozmowie z oficjalnym portalem klubu opowiedzieli m.in. o rywalizacji między sobą.
Jak to jest między Wami? Jest rywalizacja o miejsce w składzie, idziecie „po trupach do celu”, wytykacie sobie nawzajem błędy, czy raczej motywujecie się wzajemnie i pomagacie sobie?
Mateusz Czunkiewicz: Po pierwsze – my się nie lubimy. Czasami się w pracy kogoś nie lubi, tak?
Szymon Biniek: Powiem więcej. Nie tylko wytykamy sobie błędy, ale jeszcze nawzajem się z nich śmiejemy (śmiech).
Mateusz: Nie ma motywacji, idziemy po trupach do celu. Ja robię wszystko, żeby Szymon jak najwięcej czasu spędził w kwadracie klaszcząc Rubika, a on robi jak najwięcej, żebym ja grał (śmiech).
Szymon: Jak na razie wychodzi mu to świetnie, cały czas czuję te kłody pod nogami (śmiech).
Wasza pozycja jest dość specyficzna, diametralnie różni się od pozostałych. Nie możecie skakać do bloku, atakować… Nie denerwuje Was to, że wszyscy na boisku zdobywają punkty, tylko nie Wy?
Szymon: Moim zdaniem wiąże się to troszeczkę z odpowiedzialnością. Mnie to nie denerwuje, bo miałem okazję grać na przyjęciu i to jest zupełnie inna praca niż na libero.
Mateusz: W stu procentach zgadzam się z Szymonem, ale czasami jest tak, że drużynie nie idzie w ataku i najchętniej przebrałbym się w tę drugą koszulkę i sam wszedł, może mi poszłoby lepiej, chociaż z tym wzrostem – wątpię (śmiech). Ja jestem taki bardziej „narwany” i moje emocje przelałbym na pewno w atak, a tak, to muszę się uspokajać i dlatego wolałbym być przyjmującym niż libero. Niestety wzrost mi na to nie pozwala.
Cały czas musicie być czujni - zmieniacie się ze środkowymi, bo nie możecie grać w pierwszej linii. Ciężko jest zachować tę czujność w trakcie długiego meczu?
Szymon: Nie, to jest taki element, o którym się nawet nie myśli, to się po prostu robi. Każdy, kto gra na libero wie, że tak trzeba. W taki sposób gra się od kilku-, kilkunastu lat, zależy kto kiedy zaczął. Nie ma z tym problemu, przynajmniej dla mnie, dla Mateusza pewnie też, troszeczkę już pograł.
Mateusz: Zgadzam się z Szymonem. To się po prostu robi – automatycznie.
Efektowne obrony często wybierane są akcjami meczów, montowane do krótkich filmików i udostępniane w mediach społecznościowych. Jak „upadać”, rzucać się, żeby nie bolało?
Szymon: (śmiech) To Mateusz niech powie! Za każdym razem jak się rzuca, to mówię, że „kości zostały rzucone” (śmiech).
Mateusz: Czasami jest tak, że piłka jest tak ciężka do obrony, a zawodnik poświęca się i rzuca, żeby odbić tę piłkę i nie zwraca uwagi na to, jak wyląduje. Ten telemark czasami nam nie wychodzi. Jak piłka jest łatwiejsza, to żeby zrobić fajne show, można zrobić taką specjalną „żmijkę” (śmiech).
Szymon: Podczas meczu jest taka adrenalina, że nawet jak w tym rzucie coś technicznie zrobi się źle, to nie czuć bólu, bo jest się „napompowanym”. Wydaje mi się, że tak samo mają bramkarze w piłce ręcznej, którzy cieszą się, że piłka się od nich odbiła i nie czują bólu, tylko satysfakcję. Z nami jest tak samo.
Wolicie bronić, czy przyjmować? Co jest według Was łatwiejsze?
Szymon: Ciężko powiedzieć, ale wydaje mi się, że obrona jest łatwiejsza. Przyjęcie jest bardziej zależne od drużyny przeciwnej.
Mateusz: Gra w obronie zależy też od bloku, nie tylko od zawodnika broniącego. Wiadomo, że blok ułatwia nam obronę, bo daje mniej przestrzeni dla atakującego. My ustawiamy się w wyznaczonym miejscu i mamy tę piłkę podbić. Generalnie ciężko jest porównać te dwa elementy.
* więcej na stronie Dafi Społem Kielce
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.