Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2017-11-05 17:28:33 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Michał Kozłowski: Liczymy na lepszą dyspozycję

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Michał Kozłowski jest jedną z nowych twarzy w Treflu Gdańsk. Były zawodnik Espadonu Szczecin jest obecnie drugim rozgrywającym w trójmiejskiej drużynie. W meczu przeciwko ekipie Michała Mieszka Gogola miał swoją chwilę, którą wykorzystał i zdobył dwa punkty. Po spotkaniu rozegranym na gdańskim parkiecie przed podopiecznymi trenera Andrei Anastasiego siatkarskie Tour de Pologne. Cztery najbliższe spotkania gdańszczanie rozegrają na wyjazdach. Jednym z nich jest zaległy pojedynek z pierwszej kolejki – mecz przeciwko PGE Skrze Bełchatów. – Chciałbym, żebyśmy zagrali na takim poziomie, jak w Rzeszowie – powiedział rozgrywający „gdańskich lwów”.

Po ostatnim meczu z Rzeszowem należy przyznać, że z tym zespołem walczy wam się dobrze. Wygrana w trzech setach na tak niełatwym terenie wzbudza podziw.

Michał Kozłowski:
- Trzeba się cieszyć, że udało się wygrać w Rzeszowie, ale dzisiaj możemy być bardzo zdenerwowani na to, co sobą prezentowaliśmy. To nie była nawet połowa tego, co zagraliśmy w Rzeszowie. Nie wiem czy drużyna ze Szczecina zagrała tak dobrze czy po prostu my tak słabo. Musimy zapomnieć o tej porażce. Głowy do góry i walczymy dalej.

Niestety tamten mecz z Asseco Resovią obnażył też waszą słabość - potraficie seriami tracić punkty. Z czego to wynika?

- Nie wiem. Być może z braku koncentracji. Ciężko jest teraz powiedzieć, dlaczego akurat mamy takie przestoje. Trzeba będzie jak najszybciej to wyeliminować, żeby zdobywać punkty w naszych pierwszych akcjach.

Można powiedzieć, że wasza forma faluje. Wygraliście z Rzeszowem, Jastrzębskim Węglem. Przychodzą mecze z tymi teoretycznie słabszymi drużynami i nagle zaliczacie „wpadki”.

- Oby nie było tak, że będziemy zachowywać jak Robin Hood – czyli będziemy zabierać bogatym i będziemy dawać biednym. Nie chcielibyśmy, żeby przytrafiła nam się taka sytuacja. Teraz przed nami są cztery wyjazdowe mecze i trzeba będzie zdobyć jak najwięcej punktów.

Szczecin, podobnie jak Katowice, wam nie „leży”.

- Zgadza się. Może coś w tym jest. W zeszłym sezonie było podobnie - wiem, bo grałem wtedy w Szczecinie. Oby to były tylko te dwa zespoły, które przyjeżdżają do Gdańska i wywożą stąd punkty.

Wspomniał pan o sezonie spędzonym w Szczecinie. Czy ten dzisiejszy mecz miał dla pana jakieś szczególne znaczenie?

- Wydaje mi się, że nie. Jesteśmy profesjonalistami. Gramy dla tych klubów, z którymi mamy kontrakty. Na pewno jest troszeczkę cieplej na sercu, kiedy widzisz po drugiej stronie znajomych z zeszłego sezonu. Tak czy inaczej, do takiego meczu podchodzi się raczej tak samo jak do każdego innego.

Przed wami mecz z Olsztynem, zaprzyjaźnionym klubem. Tych przeciwników macie chyba dość dobrze rozszyfrowanych. Przed sezonem zagraliście z nimi sporo sparingów. Czego spodziewacie się po tym spotkaniu?

- Chciałbym powiedzieć, że wywiezienia trzech punktów – tak byłoby najlepiej. Jak będzie? Zobaczymy. Fakt rozegranych sparingów działa też w drugą stronę. Wydaje mi się, że to, że zagraliśmy tyle meczów towarzyskich chyba nie będzie miało za dużego znaczenia.

W tym miesiącu rozegracie m.in. zaległy mecz z Bełchatowem. Póki co bełchatowianie nie grają jeszcze na swoim najwyższym poziomie.

- Pytanie czy my jesteśmy na naszym najwyższym poziomie? Teraz czekają nas cztery wyjazdowe mecze. Chciałbym, aby Bełchatów grał na takim poziomie, na jakim gra i żebyśmy my zagrali na takim poziomie, jak w Rzeszowie. Tego bym sobie życzył. Trzeba liczyć na to, że w szczególności nasza dyspozycja będzie bardzo wysoka.

Mecze wyjazdowe przynoszą wam jak na razie więcej szczęścia niż te rozgrywane w Ergo Arenie. Może to stres przed publicznością?

- Nie. Myślę, że to nie stres. Mamy w drużynie tak doświadczonych zawodników, że nie odczuwają oni stresu. To jest bardziej stres sportowy, adrenalina, a nie taki stres, że boimy się wygrać u siebie. Nie można tak na to patrzeć. Po tych czterech wyjazdowych meczach chcemy wrócić do Ergo Areny i łatwo wygrać.

Wracając do tematu meczu ze Skrą, warto zauważyć, że bełchatowianie dotychczasowo nie przegrali jeszcze ani jednego meczu u siebie.

- Kiedyś musi być ten pierwszy raz (śmiech).

Przed meczem z Bełchatowem czeka was pojedynek z Kielcami. W terminarzu zaszła mała zmiana – najpierw mecz miał być w Gdańsku, później w Kielcach. Teraz jest na odwrót.

- To prawda. Mamy teraz dłuższy wyjazd, gramy mecze daleko od Gdańska, dlatego jedziemy całą drużyną na dziewięć czy dziesięć dni. Mam nadzieję, że scali to drużynę. Oby nie było takiej sytuacji, że ten wyjazd nie pomoże i będziemy mieli siebie dość. Zawsze jest tak, że po treningu czy po meczu idzie się do domu, a tym razem tak nie będzie. Chciałbym, abyśmy z tych meczów wywieźli komplet punktów.


* Z Michałem Kozłowskim rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane