PlusLiga | 2017-10-24 21:41:51 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Wojciech Grzyb jest jednym z bardziej doświadczonych siatkarzy w drużynie Andrei Anastasiego. Środkowy Trefla otrzymał najlepszą notę za swoją grę w meczu przeciwko MKS Będzin, a w opinii wielu osób powinien otrzymać statuetkę MVP w sobotnim pojedynku. – Dalej mam głód grania – przyznał po meczu wielokrotny reprezentant Polski.
Inauguracyjny set w wykonaniu gdańszczan nie wyglądał najlepiej. Zwłaszcza jego początkowa faza, kiedy na prowadzenie wyszli goście. – W pierwszej partii w naszą grę zaczęła wkradać się niepewność, ale później im dalej, tym było lepiej - wracaliśmy do naszej gry, udało się postawić jakiś blok, wybronić kilka piłek, a po tym jak Oli (Maciej Olenderek - przypis red.) obronił atak bodajże po prostej piękną akcją zakończyliśmy seta – mówił Grzyb.
Zawodnicy byłego szkoleniowca polskiej reprezentacji grają coraz lepiej z meczu na mecz. – Generalnie tak wygląda liga, na tym polega to zgranie. Nie tak dawno dołączył do nas TJ, z którym trenujemy dopiero dwa tygodnie. Szczerze mówiąc, ta współpraca zaczyna procentować. Myślę, że każdego z nas stać na to, aby jeszcze trochę poprawić własną grę.
TJ Sanders jest jednym z nowych zawodników w barwach Trefla. Nowych nie tylko z tego względu, że do drużyny przeniósł się w okresie transferowym, ale przede wszystkim dlatego, że treningi w nowych barwach rozpoczął w październiku. Jak środkowemu gdańskiej drużyny układa się współpraca z nowym rozgrywającym? – Układa się o tyle dobrze, że TJ jest fantastycznym chłopakiem i fajnie jest obcować z nim na treningu i przebywać w jego towarzystwie. W tym kontekście wszystko jest ok. Jeśli chodzi o sprawy techniczne, to zdziwiłbym się, gdyby od pierwszego treningu wszystko było idealnie. Szczerze mówiąc, na treningach było całkiem fajnie i obiecująco, natomiast na meczach stać mnie na to, aby bardziej pomóc drużynie, a nie robiłem tego. Czegoś tam brakowało. Tak jak wspomniałem, ten czas spędzony na treningach procentuje i jestem zadowolony z naszej pracy. Naprawdę fajnie to wyglądało.
Dla Wojciecha Grzyba obecny sezon jest już osiemnastym, którym spędza na parkietach siatkarskiej ekstraklasy. Wydaje się, że im starszym zawodnikiem jest, tym lepiej radzi sobie na boisku. – Dalej mam „głód” grania. Bardzo lubię to, co robię. Dopóki będzie zdrowie, będę chciał grać. Wiadomo, jest konkurencja, każdy z nas chce grać, więc trzeba dobrze się prezentować, żeby nie być zdziwionym, że nagle się nie gra albo grać na tyle dobrze, aby być fair wobec wszystkich. Trzeba mocno pracować na treningu, nikt z nas nie dostaje nic za darmo. W meczach trzeba prezentować się jak najlepiej. Myślę, że nasza cała czwórka środkowych prezentuje taką postawę. Naprawdę wygląda to dobrze na treningach i wszyscy fajnie funkcjonujemy. To bardzo fajni ludzie, więc walka z nimi to walka z samymi kolegami. Taki jest sport, grać może tylko wybrana grupa. To, że Piotrek skręcił kostkę to nieszczęście, natomiast Dan świetnie go zastąpił i to pokazuje, że wybór Dana były wartościowy.
Czy wielokrotny reprezentant Polski, który jest najbardziej doświadczonym graczem w całej drużynie, daje rady swoim młodszym kolegom, jak można rozegrać daną akcję? – Raczej nie. Zdarza się, że jeden czy drugi kolega zwróci komuś uwagę, ale nie wiązałbym raczej tego z wiekiem. Mogę coś doradzić, ale też bez przesady. Na pewno wymagamy od siebie, ale nie jest tak, że czuję się zobligowany z racji faktu, że jestem najstarszy, wychowywać wszystkich jako trzeci trener.
Gdańszczanie mają za sobą pięć meczów, w tym w dwóch ostatnich odnieśli dwa zwycięstwa. Niewiele brakowało, aby pokusili się o niespodziankę w Jastrzębiu i wywieźli stamtąd komplet punktów. Przed nimi mecz w Rzeszowie. Warto wspomnieć, że początek sezonu nie był szczególnie udany dla zawodników Roberta Serniottiego. – Asseco Resovia, jaka by nie była, to we własnej hali będzie szalenie niebezpieczna. To, co wygraliśmy z Jastrzębiem – to już historia, zresztą Rzeszów też wygrał z Jastrzębiem na wyjeździe. Widać, że chłopaki zaczynają grać coraz lepiej. W dodatku mają dwóch, chyba najwyższych środkowych w lidze, więc to też będzie kolejne wyzwanie. Nie jedziemy tam, żeby zagrać mecz, tylko po to, aby powalczyć o każdego seta i o punkty. Zobaczymy czy tego dnia będziemy w stanie wywieźć punkty.
Środkowy do gdańskiej ekipy trafił właśnie z Rzeszowa. Czy ten mecz będzie mieć dla niego szczególne znaczenie? – To już trzeci sezon w barwach Trefla. Owszem, mam sentyment do Rzeszowa – piękne miasto, dobry klub, świetni kibice i dużo przyjaciół, ale im dłużej trwa ta „rozłąka”, tym coraz bardziej jestem związany z Gdańskiem niż z Rzeszowem. Nie mam już takich uczuć, jakie być może miałem w pierwszym sezonie.
A jeśli mowa o znajomych w Rzeszowie, tam skład także mocno się zmienił w ciągu dwóch ostatnich sezonów. – W drużynie pozostali już tylko Tichy, Jochen, Perła, z którymi grałem i Dawid Dryja, tak więc jest na pewno kilku kolegów, z którymi się spotkamy. Zobaczymy, jak przyjmą mnie kibice, na pewno będzie pełna hala – zakończył zawodnik.
* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.