PlusLiga | 2017-10-15 19:44:26 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Środkowy złotej drużyny Mistrzostw Świata 2014 jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników Trefla Gdańsk. W meczu z Katowicami dobrze spisał się w bloku, zdobywając w tym elemencie 5 punktów – najwięcej z całej drużyny. Co jego zdaniem przyczyniło się do porażki pomorskiego zespołu? – Mieliśmy małe problemy w przyjęciu i ciężko nam się grało – przyznał Nowakowski.
Przyjmujący Trefla, Artur Szalpuk, nie do końca był w stanie wyjaśnić, dlaczego gdańszczanie przegrali to spotkanie. Z pewnością w oczy rzucał się brak walki. A walka była znakiem firmowym Trefla w meczu przeciwko ONICO Warszawa. – Oni byli czarno-żółci, my byliśmy żółto-czarni. Nie udało się, przejrzałem na szybko statystyki. Nic z nich nie rozumiem, nie wiem, dlaczego przegraliśmy. Tak szczerze, to katowiczanom bardzo dobrze siedziała dziś zagrywka. Wszyscy bardzo mocno zagrywali z wyskoku. Mieliśmy problemy ze swoją zagrywką, nie robiliśmy nią szkód. Rozgrywający przeciwnej drużyny, który ma już małe doświadczenie reprezentacyjne, mając możliwości dogrywania do siatki, trochę pobawił się siatkówką – mówił środkowy.
Nie tylko zagrywka wyglądała bardzo słabo w wykonaniu gdańszczan. Nie zagrali oni dobrego spotkania w obronie, a przede wszystkim w przyjęciu. Wedle statystyk ekipa przyjmowała na poziomie 33% przyjęcia pozytywnego i 20% przyjęcia idealnego. Pytanie zatem czy słabsza gra w tych elementach to efekt zmiany w treningach? – Nie, nie zmienialiśmy treningu. Trafiliśmy na drużynę, która mocno nas „kopała” zagrywką. Mieliśmy małe problemy w przyjęciu i ciężko nam się grało. Nie przegraliśmy tylko samym przyjęciem – czasem słabo walczyliśmy. Nie było widać walki, którą podejmowaliśmy wcześniej.
W całym spotkaniu gdańszczanie popełnili aż 24 błędów. Taką liczbę oczek oddali swoim rywalom, co w praktyce oznacza, że podarowali im niemal całego seta. – No właśnie, te błędy zaważyły w końcówce drugiego seta. Mieliśmy tyle piłek, aby zakończyć go na naszą korzyść. Niestety nie wykorzystaliśmy danej okazji, katowiczanie kopnęli nas zagrywką, dobrze bronili. Wyciągnęli tego seta na swoją korzyść. Wiadomo, jak się ma już 2:0 w plecaku, nie było za łatwo. Myśleliśmy, że po tej 10-minutowej przerwie zaburzymy ich rytm zagrywki. Niestety dalej zagrywali dobrze i wynik, jaki jest, każdy widzi.
W całym spotkaniu najbardziej bolesny okazał się jednak drugi set. Gdańszczanie prowadzili w partii i wydawało się, że podczas dziesięciominutowej przerwy na tablicy wyświetli się wynik 1:1. Co zatem miało wpływ na to, że i ten drugi set rozstrzygnął się na korzyść gości? – Zagrywka rywala, nasze błędy własne i ich obrona. Ciężko cokolwiek tutaj komentować. Mieliśmy praktycznie cztery-pięć punktów przewagi, daliśmy ciała w tym momencie. Wynik zmienił się 0:2, po tej przerwie ciężko było się podnieść. Tak wyszło. Niestety takie mecze się zdarzają, oby jak najrzadziej. Oby Katowice nie stały się naszym nemezis na przyszłość.
Już w środę Trefl zagra z Jastrzębskim Węglem. Jest to rywal z wyższej półki. Zatem gdzie szukać pozytywów przed tym meczem? – Ciężko powiedzieć – mówi zawodnik. I dodaje: - Tak, jest to rywal z wyższej półki. Może dostosujemy się do niego i będziemy grać na maksimum swoich możliwości. Będzie nam to potrzebne, aby uzyskać dobry wynik w meczu z Jastrzębiem.
* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.