PlusLiga | 2017-10-14 22:41:43 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Nowy przyjmujący Trefla Gdańsk był jedną z najjaśniejszych postaci gdańskiej ekipy w meczu przeciwko GKS Katowice. Były siatkarz PGE Skry Bełchatów zanotował na swoim koncie 18 punktów, dwa z nich zdobywając bezpośrednio z zagrywki, jednak jego dobra gra nie dała zwycięstwa w pojedynku przeciwko podopiecznym Piotra Gruszki. – Myślę, że popełniliśmy błąd w podejściu do tego meczu – komentował Artur Szalpuk.
W poprzednim sezonie Trefl Gdańsk przegrał oba spotkania z Katowicami. Niektórzy uważają, że GKS Katowice są przekleństwem dla drużyny z Pomorza. Jak odnosi się do tego przyjmujący? – Rok temu była zupełnie inna drużyna. Ja dotychczasowo z GKS-em zawsze wygrywałem – przyznał siatkarz.
GKS Katowice miała na swoim koncie dotąd dwie porażki, zaś gdańszczanie dwa zwycięstwa. Mimo to siatkarze Andrei Anastasiego spodziewali się trudnego pojedynku. – Tak, spodziewaliśmy się tak trudnego spotkania. Po wszystkich meczach widać, że liga jest dość dziwna i można stwierdzić, że każdy może wygrać z każdym. Myślę, że popełniliśmy błąd w podejściu do tego meczu. Każdego rywala musimy traktować tak samo, musimy wejść na boisko i walczyć o swoje, bo nikt przed nami się nie położy.
Czy to oznacza, że siatkarze z Pomorza podeszli do tego spotkania ze zbyt dużą pewnością siebie? – Nie, tego nie mówię. Ciężko mi stwierdzić, co mieliśmy w głowach, ale na pewno nie było tej energii, jaka powinna być. Nie mam pojęcia, co się stało w końcówce drugiego seta. Paradoksalnie najwięcej serca włożyliśmy w trzecim secie, który był najgorszy w naszym wykonaniu.
W pewnym momencie spotkania, grę całego zespołu na swoje barki wziął Szalpuk. Czy chciał on poderwać swoich kolegów do walki? – Nie wiem. Skupmy się na tym, jak zaprezentowała się cała drużyna. Drugi set był przyzwoity, ale końcówka wszystko psuje. Dawno, dawno nie przegrałem seta w taki sposób i ciężko jest mi wypowiedzieć się na ten temat.
Być może duży wpływ na losy spotkania miała decyzja Andrei Anastasiego. Włoski szkoleniowiec zdecydował, aby w podstawowym składzie wyszło dwóch zagranicznych zawodników. Zdecydowanie istotny jest fakt, że cała trójka trenuje z zespołem dopiero od tygodnia. Czy siatkarzom brakowało zgrania na boisku? – Nie wiem czy to kwestia zgrania. Nawet nie mi to oceniać, jak to wyglądało to z boku. Myślę, że od tego jest trener – to on podejmuje decyzje. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że dobrze się dogadywałem na boisku z TJ.
Drugą sprawą jest układ ligowych meczów dla Trefla. W ciągu jednego miesiąca siatkarze z Gdańska muszą zagrać przeciwko drużynom, które stać na wiele. W ramach trzeciej kolejki zagrali z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, w ramach czwartej – z GKS Katowicami, zaś w ramach szóstej zmierzą się z Będzinem. – Tak jak wspomniałem, każda drużyna jest nieobliczalna. Dużo zależy od dnia. Wiadomo, te najlepsze zespoły charakteryzują się tym, że nawet jeśli mają słabszy dzień to potrafią zwyciężać. Nam chyba jeszcze sporo brakuje, aby zaliczać się do takich zespołów.
Najbliższym rywalem Trefla będzie Jastrzębski Węgiel. Podopieczni Marka Lebedewa też mają drobne problemy, co pokazały mecze z PGE Skrą Bełchatów i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Czego spodziewają się gdańszczanie po tym pojedynku? – Jeszcze cięższej przeprawy niż tutaj z Katowicami. Nasz poziom gry musi bardzo wzrosnąć, żebyśmy mogli myśleć o jakiejkolwiek szansie na dobry rezultat – zakończył siatkarz.
* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.