Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2017-10-11 09:43:09 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. prasowa

Był taki sezon... PLS 2001/2002

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

PGE Skra Bełchatów

Biuro Prasowe
Był taki sezon... PLS 2001/2002

O tym, że porażka w meczu inauguracyjnym (a nawet w czterech kolejnych) może zakończyć się happy endem, pokazał sezon 2001/2002. Zespoły rywalizowały jeszcze w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki, Skrę prowadził Wiesław Czaja, a na parkiecie pierwsze skrzypce grali Jakub Bednaruk, Zbigniew Zieliński i Tomasz Skalski. Beniaminek z Bełchatowa mimo kiepskiego początku nie zadowolił się walką o utrzymanie i sięgnął po pierwszy medal w historii klubu. Brąz świętowany był nie mniej niż zdobyte trzy lata później pierwsze Mistrzostwo Polski. Z obecnej drużyny ten sukces pamiętają Prezes Konrad Piechocki, fizjoterapeuta Tomasz Kuciapiński i zajmujący się obsługą techniczną meczów Pan Marian Stankiewicz. Ale od początku!

Rozgrywający przyjmującym, przyjmujący rozgrywającym
- Przed startem rozgrywek trener bełchatowian ściągnął ikonę Resovii lat 80-tych, reprezentanta Polski i wicemistrza Europy z 1983 roku - 37-letniego Zbigniewa Zielińskiego. Jak się okazało kilka miesięcy później zapisał się także na kartach historii bełchatowskiej siatkówki. Miał wszystkie zadatki na lidera: rozgrywający, gigantyczna charyzma, jedna z najlepszych zagrywek w lidze i charakterystyczna lwia grzywa. Główną postacią miał być jednak reprezentant Polski... Grzegorz Szymański. Od początku było widać jednak, że Skrze brakuje ognia na skrzydłach. Po premierowej porażce, przyszły cztery kolejne. Zrobiło się nerwowo. Zaczęto zastanawiać się jak odmienić zespół, więc wymyślono szalony pomysł. Rozgrywającego Zielińskiego... przesunięto na przyjęcie (miał nawet epizod na libero). W odwrotnym kierunku powędrował Maciej Bartodziejski, który z przyjęcia został przesunięty na rozegranie. Pierwszym rozgrywającym został jednakże... Jakub Bednaruk (do tej pory rezerwowy). I to był strzał w dziesiątkę - wspomina Kamil Bloda, jeden z obecnych spikerów w klubie. W międzyczasie Szymańskiego zastąpił na ataku Tomasz Skalski. Po premierowym zwycięstwie z Morzem Szczecin w 6. kolejce, bełchatowianie najpierw uciekli z ostatniego miejsca, a potem przesunęli się do środka tabeli. Gdy udało się pokonać u siebie „za trzy” potężny AZS Częstochowa, a z mającej problemy finansowe Warki Czarnych Radom - do klubu dołączyli jeszcze Robert Prygiel (ówczesny reprezentant) i Adam Nowik, wydawało się, że ten zespół nie będzie walczył o utrzymanie, a może nawet zawalczyć o finał. Zimny prysznic przyszedł błyskawicznie – wyraźna porażka z drużyną Jastrzębie Borynia. Skra zwycięstwa przeplatała porażkami i zakończyła rundę zasadniczą w środku stawki.

Najtrudniejsze mecze we Wrocławiu
- Mieliśmy fajny skład. Był Prygiel, Nowik, Kudłaczewski na przyjęciu, "Skała", który fajnie „chodził” na pipe’a, miał różne numery z rozgrywającym, wartościowy zawodnik, wyskakany, na rozegraniu „Bartodziej”, Zieliński i Bednaruk. Potem wyszło na to, że Zieliński został przesunięty na przyjęcie, okazał się zawodnikiem bardziej wartościowym na tej pozycji, chociaż moim zdaniem rozegranie też miał świetne. Na środku był Rosjanin Sergiej Bielanski z szybką ręką. Potrafił zdobywać punkty zagrywką i chyba straszył po drugiej stronie siatki też swoim wyglądem. Do play-off przystępowaliśmy z piątego miejsca. Nie byliśmy faworytami, a kiedy beniaminek zdobywa medal jest to mega sensacja – opowiada nam Tomasz Kuciapiński. - Najtrudniejsze mecze były z Gwardią Wrocław w ćwierćfinale. To o nich mówiło się, że powinni zdobyć medal. Mieli bardzo mocny skład. Wygraliśmy tam ważne mecze i to otworzyło nam drogę do medalu.

Dudniąca podłoga w Kędzierzynie-Koźlu
W rewanżu w Bełchatowie Skra wygrała 3:2 i w półfinale czekał już na nią wielki Mostostal z Papke, Świderskim i Prusem. W pierwszym meczu udało się postraszyć hegemona i przegrać jedynie 2:3. - Wszystko się ruszało, dudniła podłoga. Grała tam cała reprezentacja Polski. Wygrywając ten mecz… byłoby ciekawie. Na drugi dzień Kędzierzyn nie podszedłby do nas w taki sam sposób. Drugi mecz był już bez historii, ale to i tak był duży sukces – przywołuje Kuciapiński. Kędzierzynianie w dwóch kolejnych meczach stracili tylko jednego seta.

Radość większa niż po Mistrzostwie Polski
Pozostała walka o trzecie miejsce z Jastrzębiem, z którym Skra przegrała oba mecze w rundzie zasadniczej. Tym razem to jednak ona dominowała. Jeden stracony set w trzech meczach i brązowy medal, który w Bełchatowie był świętowany nie mniej niż trzy lata później Mistrzostwo Polski.
- Wcześniej spadliśmy z ligi i awansowaliśmy powtórnie. Część zawodników pamiętała tę sytuację, jak to na nas oddziaływało i po zdobyciu medalu w takich okolicznościach, musiała być radość – podkreśla Kuciapiński.
Po 15 latach pamięcią do tych wydarzeń wrócił także jeden z bohaterów tamtego zespołu – Jakub Bednaruk. - To był sezon, kiedy musieliśmy się utrzymać w lidze, a my zdobyliśmy brązowy medal, który był dość sporym sukcesem. Po latach przypominam sobie rozmowę z prezesem Piechockim na temat zdjęcia tamtego zespołu. Fotografii z tego pierwszego medalu nie było na korytarzu, ale powiedział, że wstawi.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane