Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2017-10-06 16:17:40 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Piotr Nowakowski: Wygraliśmy zespołowością

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Jednym z bohaterów gdańskiej drużyny był Piotr Nowakowski. Środkowy Trefla Gdańsk zanotował na swoim koncie 13 punktów i został wybrany na MVP spotkania. I choć siatkarz został wyróżniony w ten sposób, przyznał otwarcie, że nie do końca jest zadowolony ze swojej postawy w środowym meczu. – Moim słabym punktem był dzisiaj blok – mówi Nowakowski po spotkaniu z warszawiakami.

Pojedynek przeciwko ONICO był pierwszym ligowym spotkaniem Trefla Gdańsk. Już w pierwszym meczu gdańscy siatkarze odnieśli zwycięstwo, pokonując rywali w pięciu setach. Czy cieszą się z odniesionego zwycięstwa? – Nie, nie cieszymy się (śmiech). Oczywiście jesteśmy bardzo zadowoleni, cieszymy się mocno. W czwartym secie była szansa, aby odnieść zwycięstwo za trzy punkty i trochę tego żałujemy. Aczkolwiek cieszy mnie, że pokazaliśmy pazur w dzisiejszym meczu i walcząc do końca, pokazaliśmy kibicom, którzy dzisiaj przyszli i zaufali nam, dolewając trochę do naszego baku, że potrafimy walczyć. Pokazaliśmy też kilka fajnych akcji, kawał dobrej siatkówki, także myślę, że wszyscy są zadowoleni – przyznał środkowy gdańskiej ekipy.

Dzięki wygranej z ONICO gdańszczanie zrobili pierwszy krok w stronę czołowej szóstki, która będzie walczyć ze sobą o medale Mistrzostw Polski. – Do tego jeszcze trochę czasu. Oczywiście, w każdym meczu musimy wychodzić na maksa skoncentrowani, bo poziom ligi dość mocno się wyrównał. W meczu przeciwko każdej drużynie będzie trzeba dać z siebie maksimum, a nawet więcej niż maksimum. Trzeba mieć nadzieję, że wejdziemy do tej szóstki, zmieścimy się, bo chętnych jest naprawdę dużo. Będzie trzeba wyszarpać swoje. Liczę, że to się uda.

Zaledwie kilka tygodni temu nie było pewne czy podopieczni Andrei Anastasiego wystąpią w lidze. Ostatecznie udało się zebrać potrzebne środki. Czy była to dodatkowa motywacja dla zespołu, aby pokazać się na boisku z jak najlepszej strony? – Właściwie byliśmy nad przepaścią. Musieliśmy się zabezpieczać, szukać innych klubów, bo czas gonił, a ostatecznej decyzji jeszcze nie było. Bardzo się cieszymy, że dzięki kibicom, którzy tutaj przyszli, i innym sponsorom udało się to jakoś złożyć do kupy i zaczęliśmy ten sezon. Ja osobiście bardzo się denerwowałem przed tym meczem. Czułem się trochę jak junior, który wychodzi na pierwszy mecz. Bardzo chciałem, żebyśmy w tym meczu wypadli naprawdę dobrze. Poniekąd nam się udało. Tak jak wcześniej wspomniałem, szkoda, że nie udało wygrać się za trzy punkty, ale zwycięstwo za dwa punkty też jest naprawdę „spoko”.

Na boisku nie wyróżniały się poszczególne jednostki, widoczna była przede wszystkim gra zespołowa. Każdy starał się podbić piłkę, nawet po niełatwych serwisach warszawiaków. – Czekamy z niecierpliwością na tych trzech zawodników. Jeden już dotarł, pewnie niedługo zacznie z nami trenować. Aczkolwiek przez te dwa miesiące przygotowań stworzyliśmy zgraną paczkę, a ci „nowi” będą musieli sporo potrenować, aby zapukać do pierwszej szóstki. Dzisiaj wygraliśmy zespołowością, drużyna z Warszawy dość mocno „kopała” zagrywką. Nie było to dość łatwe spotkanie, dlatego wyniki -17, -18 były spowodowane tym, że odrzucali nas od siatki. Zespołowość wygrała, lwy wygrały, stado wygrało, także to jest najważniejsze (śmiech).

Jednym z trzech zawodników, na których czekają zawodnicy i kibice jest TJ Sanders. Pozycja rozgrywającego ma duże znaczenie dla całego zespołu. Ile czasu, zdaniem środkowego, będzie potrzebować nowy rozgrywający, aby mógł zgrać się ze swoimi kolegami z drużyny? – Myślę, że jest to na tyle doświadczony zawodnik, że tego czasu nie będzie potrzebował dużo – dwa, trzy, cztery treningi i powinien już sobie poukładać kto, jaką piłkę lubi – kto wyżej, niżej, kto szybciej. Myślę, że nie będzie żadnego problemu i super odnajdzie się w tym mieście. Będzie pokazywać to, co potrafimy najlepiej. Potrafi znakomicie rozgrywać. Widziałem wiele jego meczów i myślę, że jest to naprawdę wysoka półka.

W meczu przeciwko ONICO nie brakowało tyko zawodników. Które elementy siatkarskiego rzemiosła sprawiły najwięcej problemów Piotrkowi i jego kolegom? – Moim słabym punktem był dzisiaj blok. Tak troszkę nie mogłem się odnaleźć. Tak jak wspomniałem, to przez ten mały stres, który spotkał mnie wcześniej. Nie potrafiliśmy zrobić dużo krzywdy zagrywką, a Warszawa mocno zagrywała, stąd to słabsze przyjęcie. Musieliśmy sporo grać na wysokiej piłce, a to wiąże się z dużym ryzykiem.

Wydaje się, że wygrana, mimo niepełnego składu, jest dobrym prognostykiem na sezon. – Na pewno jesteśmy z tego bardzo mocno zadowoleni. Chcieliśmy pokazać kibicom, że jeszcze warto w nas inwestować i że będziemy w stanie odwdzięczyć się super grą. Każde zwycięstwo cementuje drużynę. Zwycięstwo w tie-breaku robi to podwójnie, tak więc cieszymy się, że tak zaczęliśmy sezon.

W ramach trzeciej kolejki PlusLigi ekipa z Trójmiasta pojedzie na Śląsk. Tam czeka ich mecz z nieobliczalnym beniaminkiem – Aluron Virtu Wartą Zawiercie. W pierwszej kolejce ZAKSA miała tam niełatwą przeprawę. – Tak, oglądałem ten mecz. Mistrzowie Polski męczyli się, ale i Zawiercie pokazało się z bardzo dobrej strony. Mamy nadzieję, że dzięki naszej grze nie pozwolimy im się rozwinąć tak, jak miało to miejsce w meczu z Kędzierzynem. Nie ma co ukrywać, że jedziemy tam po trzy punkty. Jest to beniaminek, który, co prawda, ściągnął kilku doświadczonych graczy, ale myślę, że w dalszym ciągu przewaga jest po naszej stronie. Myślę, że powinniśmy wygrać to spotkanie – zakończył MVP środowego pojedynku.


* Zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane