PlusLiga | 2017-09-29 14:44:30 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Po konferencji nie zabrakło także pytań z sali. W rolę dziennikarzy wczuli się także kibice, którzy mieli okazję zapytać, jak kształtuje się przyszłość młodzieżowych sekcji Trefla Gdańsk. Nie brakowało także pytań o wycofanie się grupy Lotos ze sponsoringu drużyny gdańskich siatkarzy.
Na przełomie sierpnia i września okazało się, że grupa Lotos nie będzie już sponsorować siatkarskiej ekipy. Długo nie było wiadomo, co wydarzy się z klubem i czy zespół wystartuje w ligowych zmaganiach. Jednak mimo złych informacji, które napływały z mediów, po drużynie nie było widać, że klub nękają problemy finansowe. Jak się okazuje, dużą rolę w tym miał sam trener, Andrea Anastasi. – Owszem, czekaliśmy na decyzję rady nadzorczej. W tym czasie rozważano różne możliwości, co może się wydarzyć. Mówiłem zawodnikom, że nie można tracić czasu. Drużyna ma czas na treningach i musi go wykorzystywać. Wszyscy siatkarze podeszli do tego bardzo profesjonalnie. Należy myśleć pozytywnie. Owszem, są dwa wyjścia: pozytywne i negatywne. Jednak trzeba myśleć o tym pozytywnym. Ze swojej zawodniczej kariery pamiętam mecze wygrane, o tych przegranych trzeba zapomnieć. Trzeba skupić się na tych pozytywnych bodźcach – przyznał włoski szkoleniowiec.
W Internecie pojawiło się wiele spekulacji dotyczących zaprzestania sponsorowania gdańskich siatkarzy przez Lotos. Zgromadzeni dziennikarze i kibice byli ciekawi, na ile decyzja podjęta przez grupę związaną głównie z ropą naftową była merytoryczna, a na ile związana z polityką. Niektórzy zarzucali klubowi, że powinni być na to przygotowani. Jak się okazuje, decyzja Lotosu była zaskoczeniem. Nie tylko dla kibiców czy mediów, ale także władz klubu. – Zawsze jest tak, że zespół zaczyna się budować na przełomie marca i kwietnia. Raporty do firm wpływają zawsze po sezonie i wtedy wszystko jest oceniane. Niczego się nie baliśmy, bo wiedzieliśmy, że robimy wszystko jak najlepiej. Na pewno zostaliśmy zaskoczeni. Podjęliśmy ryzyko, bo gdybyśmy chcieli budować zespół w lipcu czy w sierpniu to zawodników na odpowiednim poziomie by już nie było. Jeśli chodzi o zachowanie Lotosu – jest to strategia firmy i my to w pełni akceptujemy. To jest zupełnie normalne. Nie rozpatrujemy tego jako zagrywki politycznej. Zmieniła się wizja firmy, a my to przyjęliśmy – wyjaśnił Dariusz Gadomski, Prezes Zarządu Trefla Gdańsk.
Wypowiedź prezesa Gadomskiego uzupełnić także przedstawiciel tytularnego sponsora siatkarzy – Trefla S.A., Roman Szczepan Kniter. – Umowa była do końca maja. Zawsze dopóty, dopóki nie rozliczmy się z jednej umowy i jej nie zakończymy, nie otrzymamy informacji o zakończeniu raportu, zadowolenia z wykonanych usług, rozliczeniu zwrotów medialnych, które z punktu widzenia sponsorów są gigantyczne – siatkówka to medialna dyscyplina sportu, mamy świetnych ludzi, mecze są transmitowane w telewizji, nie podpisujemy kolejnej. W związku z tym mamy poczucie dobrze wykonanej pracy. Zawsze taka była praktyka. Czekaliśmy do końca maja, raport był w czerwcu, został przekazany do firmy Lotos. W związku z tym drużyny z takimi aspiracjami nie można budować w lipcu czy sierpniu. Podjęliśmy takie ryzyko. Nie było jednoznacznych sygnałów, że zmieniają strategię. Działaliśmy w dobrej wierze. Czy było to lekkomyślne bądź czy było to zbudowane na dużych pozytywach? Takie pytania zawsze są zasadne. Natomiast jeśli się coś buduje, to decyzje podejmuje się w najlepszej wierze. Zgodzę się w 100% z trenerem Anastasim – zawsze trzeba budować pozytywne scenariusze. Zwłaszcza, kiedy mówimy o sporcie. Bo jeśli byśmy myśleli tylko złych scenariuszach, to w ten sposób zaprzeczamy idei projektu. Jeśli chodzi o decyzje, czym one są podyktowane – w tym miejscu poprę to, co powiedział prezes Gadomski. Każdy ze sponsorów, także firma Trefl, ma swoją strategię, ona może się zmieniać. Naszą strategią jest wspieranie młodzieży i to jest dla nas najważniejsze, bo takie mamy produkty i adresujemy je do rodzin. Firma Lotos miała swoją strategię, gdzieś ją zmieniła, my ciągle wierzymy, że od nowego sezonu uda nam się przekonać grupę Lotos do naszej strategii, aby znalazła miejsce do wsparcia projektów młodzieżowych, całej tej piramidy szkoleniowej. Na to mamy nadzieję – przyznał Kniter.
Jak się okazuje, klub przejrzał budżet. Szukał w nim takich pozycji, na których szczególnie można zaoszczędzić, a oszczędności nie wpłyną na grę całego zespołu. – Cały budżet był przejrzany dogłębnie. Rozmawialiśmy ze sztabem i zawodnikami, a oni poszli na pewne ustępstwa. Kierownik drużyny dostał zadanie, aby nieco przemodelować wyjazdy drużyny. Szukamy oszczędności tam, gdzie wiemy, że nie odbije się to na wyniku sportowym, na jakości, a pozwoli nam troszeczkę zaoszczędzić pieniędzy. Na co dzień oglądamy każdą złotówkę dwa razy i zastanawiamy się czy wydać czy na coś zamienić. Dziś szukamy wsparcia bardziej partnerskiego – czasem wymiana usług, czyli tego, gdzie nie będziemy musieli wydawać gotówki – wyjaśnił Gadomski. Zaś Kniter dodał: – Jeśli dobrze pamiętam, to w każdej pozycji budżetu jest zejście z kosztów. Oszczędności są wszędzie – na transporcie, na hotelach, w najróżniejszych rzeczach.
Oszczędności klubu budzą niepokój wśród rodziców. Dlaczego? Klub słynie z wychowywania kolejnych zawodników, którzy grają albo w I lidze albo rozwijają swoją karierę w Treflu Gdańsk bądź innych ligowych klubach. Doskonałym przykładem jest Mateusz Czunkiewicz czy Fabian Majcherski. Wprawdzie klub przekonuje o rozmowach z grupą Lotos, jednak nie ma gwarancji czy firma po raz kolejny nie odwróci się od zespołu. – Szkolenie młodzieży jest utrzymane tak, jak było to dotychczasowo, czyli przy wsparciu SOS (Siatkarskich Ośrodków Szkolnych). Sztab szkoleniowy grup młodzieżowych nie zmienił się, trenerzy pracują tak, jak pracowali. Może troszeczkę ułatwieniem dla nas jest fakt, że nie ma Młodej Ligi w tym sezonie, bo została zlikwidowana z racji wycofania się Orlenu ze sponsoringu PlusLigi. Staramy się, aby projekty młodzieżowe ucierpiały na tym jak najmniej, ponieważ są one dla nas bardzo, bardzo ważne. Ta strefa działalności klubu jest najmniej zagrożona – przyznał Gadomski.
Jak się okazuje, ta część działalności gdańskiej ekipy jest ważna także dla ich sponsora, firmy Trefl S.A. – Dziękuję za to pytanie. Dla Trefla S.A. te projekty są absolutnie kluczowe. Będziemy robili wszystko, aby je utrzymać. Mamy wsparcie ze strony Trefla Pomorze, które skupia wiele firm, które wspierają ten projekt w różnych aspektach, w różnym wymiarze. Mamy nadzieję, że nawet gdyby wydarzył się tutaj jakiś zły scenariusz, to uda nam się kontynuować te projekty w przyszłym roku. W ciągu 12 lat udało się zdobyć wiele trofeów i poczucia profesjonalizmu w sekcji sportu wyczynowego, czyli tego na najwyższym poziomie. Ale w tej sekcji młodzieżowej takie rzeczy są nie do przecenienia. Czasem Państwo trochę mniej o tym mówicie, bo łatwiej mówić o trenerze Anastasim, medaliście Mateuszu czy nadziei siatkówki Arturze. Czasem trudniej jest się zmobilizować, żeby powiedzieć o młodych chłopakach, którzy ćwiczą i którzy mają nadzieję na wielką karierę. To jest absolutnie kluczowa rzecz dla nas – powiedział Kniter.
Na koniec nie zabrakło dość pozytywnego akcentu. Jeden z dziennikarzy przypomniał, że problemy finansowe miały także siatkarki, znane w Trójmieście i całej Polsce jako „Atomówki”. Sekcja żeńskiej siatkówki też miała problemy finansowe. Choć niektórzy mogli spisywać je na straty, siatkarki swoją walecznością i charakterem na boisku pokazały, że i w trudnej sytuacji można zdobyć mistrzowski tytuł. Reprezentant mediów przypuścił, że może i w przypadku siatkarzy takie problemy finansowe mogą być dobrym prognostykiem przed nadchodzącym sezonem. – I tej wersji się trzymajmy – zakończył Dariusz Gadomski.
* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.